Piątkowe spowiedzi Gavrana cz. 16

Witamy w kolejny, jakże piękny, ciepły i absolutnie nie deszczowy, piątek! W dzisiejszym odcinku zmierzymy się z pytaniem na temat ulubionej, zekranizowanej książki. Każdy wie, że film to nigdy nie będzie to samo i takie tam, a jednak trzeba przyznać, że po obejrzeniu niektórych opowieści przeniesionych na ekran, wyrywa się człowiekowi odruchowe „wow’. Zobrazowanie wszystkich uczuć i wyobrażeń, które siedzą nam w głowie po przeczytaniu jakiejś pozycji nie jest rzeczą prostą, na szczęście jednak zdarzają się w tym względzie perełki. Perełki, które udowadniają nam, że chodzą po tym świecie niezwykłe osoby, których wyobraźnia oraz wizja potrafią zostawić nas z zapartym tchem podczas seansu filmowego.
Z drugiej jednak strony mamy swoje ukochane książki, które – hurra! – zostają zekranizowane, a człowiek oglądając to dzieło kinematografii filmowej zastanawia się, z czym właściwie ma do czynienia, bo na pewno nie jest to coś dobrego. I stąd właśnie biorą się obawy czytelników o wszelkie ekranizacje, które mogą jedynie zepsuć opinię świetnej opowieści, miast ją wypromować.
A jakie są Wasze typy, drodzy kinomani?

http://narissadoumani.com/oem/buy-autodesk-autocad-mep-2015.html buy autodesk autocad mep 2015 Pytanie 16 – Ulubiona książka, która została zekranizowana.

http://www.nursesnow.com.au/oem/buy-online-cultured-code-things.html buy Online Cultured Code Things OKSA: Wahałam się tu strasznie, bo na tak niesamowicie napisaną książkę, jak „Zielona mila” Stephena Kinga, która jednocześnie została tak samo świetnie zekranizowana, nie trafia się często. Zwyciężyło jednak moje przywiązanie do innego dzieła. To oraz fakt, że film oglądałam ze 20 razy :) Zarówno powieść „Duma i Uprzedzenie” Jane Austen, jak i jej ekranizacja są cudowne. Uwielbiam tę książkę za ukazanie ludzkich charakterów oraz poglądów w czasach wiktoriańskich, świetny humor i tak zwyczajną, ale pełną ciepła historię. Film w reżyserii Joe Wrighta z 2005 roku zachwycił mnie grą aktorską, pięknymi i dopracowanymi scenami oraz idealnie skomponowaną ścieżką dźwiękową, na którą wykosztowałam się kupując płytę. Tak, jestem maniaczką :)

http://southamptonfreelibrary.org/best-stack-to-gain-muscle best stack to gain muscle SOPHIE: Długo zastanawiałam się nad odpowiedzią na to pytanie. I wymyśliłam. Moją ulubioną zekranizowaną książką, czy raczej serią, jest „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego. O jakości tej ekranizacji się wypowiadać nie będę, ponieważ nie oto zostaliśmy zapytani.

http://narissadoumani.com/oem/download-autodesk-fabrication-cadmep-2018.html download autodesk fabrication cadmep 2018 KOMETA: Jeśli podejść do tego pytania w taki sposób, to muszę zgodzić się z Sophie – „Wiedźmin”. Ale jeśli miałabym szukać DOBREJ ekranizacji książki, którą lubię, to wskazałabym na filmy o Harrym Potterze. Jedne były lepsze, drugie gorsze, ale najważniejsze jest to, że został w nich zawarty magiczny klimat z książek. Choć muszę przyznać, że bardzo podobała mi się ekranizacja Fight Club’u. Książka dalej bije ją na głowę, ale reżyser dzielnie zmierzył się z nietypowym materiałem i wyszedł z tego starcia niemal bez szwanku.

order research chemicals CZAROWNICA: Lubię „Dumę i uprzedzenie” i „Wiedźmina”, ale z moja ulubiona książka która została zekranizowana to „Diabeł ubiera się u Prady” – czyli nic z fantasy. Może nie jest wysokich lotów, może jest przeciętna, ale ja ja lubię. I nawet nie narzekam na jakość ekranizacji.

http://www.nursesnow.com.au/oem/cheap-adobe-photoshop-cc-2015-student-and-teacher-edition.html cheap Adobe Photoshop Cc 2015 Student And Teacher Edition DESTRAKSZYN: Początkowo odniosłam się sceptycznie do tego zagadnienia, przekonana, że ekranizacje książek to chłam i sprawa zbyt żenująca, by o niej rozmawiać, ale hej! Obejrzałam się za siebie, na moje półki, i przypomniałam sobie o Potterze, a te książki naprawdę lubię, filmy też niczego sobie… Zatem – moja ulubiona zekranizowana książka to „Zakon Feniksa” (wahałam się jeszcze nad cyklem o Wiedźminie, ale do cyklu HP mam sentyment).

WIEDŹMA Z BAGNA: Ja osobiście zgodziłabym się z Zofiją – Wiedźmin – uwielbiam ten cykl od lat niezmiennie. Nie powiem zaś, co mi zrobił film na psychikę. Ale mam pozycję, którą uważam za świetną i ekranizacja również mi się podobała – to „Władca Pierścieni” Tolkiena. Film zrealizowany z rozmachem, wiernie oddaje klimat tolkienowskiej powieści. Piękne krajobrazy, dobra gra aktorów. Cudownie obrzydliwe orki, nic im nie dynda i nie straszy gumą czy plastikiem (jak to w Wiedźminie nagminnie bywało).

Pozostańcie z nami, bo za tydzień kontynuujemy watek filmowy ;-)

 

Post Author: Oksa