Wywiad z Martyną Raduchowską

 

martyna wywiad

Dziś prezentujemy Wam wywiad z Martyną Raduchowską – autorką „Demona Luster”, kontynuacji „Szamanki od umarlaków”.

Martyna Raduchowska. Rocznik ’87. Wrocławianka z urodzenia i sentymentu, obecnie zaś Jeleniogórzanka z wyboru i zamieszkania. Absolwentka psychologii i kryminologii (Uniwersytet Walijski) oraz neurobiologii poznawczej (Uniwersytet w Yorku). Zadebiutowała „Całą prawdą o PPM” (antologia „Kochali się, że strach”, Fabryka Słów, 2007), a o jej przyprawionych szczyptą magii i odrobiną niesamowitości walijskich perypetiach można czytać w opowiadaniu „ http://www.nursesnow.com.au/oem/buy-intuit-turbotax-2009-deluxe.html buy Intuit Turbotax 2009 Deluxe Shade” (antologia „Nawiedziny”, Fabryka Słów, 2009). Czytelnicy pokochali ją za „Szamankę od umarlaków”, czyli powieść o niesfornym medium z talentem do pakowania się w kłopoty.

buy autodesk maya 2015 Kometa 
Witaj Martyno, miło mi Cię ponownie gościć na Gavranie. :)
Ostatni raz rozmawiałyśmy latem, przy okazji Roku z polskimi autorami. Patronowałaś wtedy czerwcowi, a ja wstępnie zapytałam cię o Twoje pisarskie plany na przyszłość. Dziś będę Cię o nie wypytywać nieco konkretniej. Nim to jednak nastąpi, powiedz, jak ci się podobał nasz Rok z polskimi autorami fantastyki? Przypadł Ci go gustu miesiąc poświęcony twojej twórczości?

http://southamptonfreelibrary.org/best-place-to-buy-injectable-steroids best place to buy injectable steroids Martyna Raduchowska 
Cieszę się, że przypadł mi akurat czerwiec, bo bardzo lubię ten miesiąc. No i jeszcze ta szóstka niczego sobie, symboliczna, no bo co to za wiedźma bez szóstek. Bawiłam się świetnie, poza tym zostałam zmuszona do popełnienia kolejnego tekstu, dzięki czemu przełamałam swój chwilowy kryzys twórczy. Spowodowany między innymi tym, że byłam wtedy przytłoczona i skrępowana ogromnym znakiem zapytania, jaki wisiał równie posępnie, co złowrogo nad wydaniem „Demona Luster”.

dianabol anabolic androgenic ratio Kometa 
O właśnie, kryzysy twórcze… Teraz mamy luty, a ty rozpoczynasz nowy rok od wydania książki. Ciężko było wydać tę drugą powieść? Jak się miał do tego twój kryzys? Bo troszkę musieliśmy poczekać na drugą odsłonę przygód Idy.

deca information Martyna Raduchowska 
Ta długa przerwa między „Szamanką…” a „Demonem…” z kryzysem nie miała nic wspólnego. Od czerwca 2011 do października 2012 nie miałam zwyczajnie czasu na popełnienie kontynuacji. Studia magisterskie okazały się dużo bardziej wymagające niż przypuszczałam, moje miejsce pracy znajdowało się na drugim końcu miasta, więc spędzałam mnóstwo cennych godzin w autobusie, umordowana i wyzuta z resztek energii po całonocnej zmianie w domu opieki… Kiedy wracałam do domu i szczęśliwym trafem nie musiałam ślęczeć nad magisterką, zwyczajnie w świecie kładłam się spać. To był strasznie intensywny, a przy tym przygnębiająco ponury rok – mam namyśli York. Mówiąc delikatnie, nie zapałaliśmy do siebie zbytnią sympatią, ja i północna Anglia.

http://www.nursesnow.com.au/oem/cheap-autodesk-autocad-mep-2015.html cheap Autodesk Autocad Mep 2015 Kometa: 
Ale w końcu znalazłaś czas żeby usiąść i napisać. Jednak faktem się stało, że zniknęłaś z pola widzenia czytelnikom. Co było potem? Trudno było wrócić?

methandienone steroidy Martyna Raduchowska 
Trudno, ale znów nie dlatego, że nie miałam weny. Przeciwnie, zaraz po powrocie zabrałam się za porządkowanie notatek. Usiadłam do pisania gdzieś w okolicach listopada 2012. Na początku lutego 2013 książka była gotowa. Jak na 500 stron, myślę, że poszło mi całkiem zgrabnie. Bardzo mi zależało na tym, by wysłać tekst do wydawcy na początku roku, żeby jeszcze wskoczyć w plan wydawniczy na 2013. Niestety tak się nie stało, musiałam się nieźle naszarpać z przeciwnościami losu, co i rusz na mojej drodze stawała przeszkoda nie do pokonania.

http://narissadoumani.com/oem/download-graphisoft-archicad-15.html download graphisoft archicad 15 Kometa 
Jak nie do pokonania, przecież w końcu się udało! „Demon Luster” już w księgarniach!

http://www.nursesnow.com.au/oem/best-price-autodesk-maya-2017.html best Price Autodesk Maya 2017 Martyna Raduchowska 
W tamtym momencie wyglądało na to, że się nie uda. W okolicach maja opuściła mnie wszelka nadzieja. Potem nastał czerwiec z Gavranem i sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. ^^

purchase autodesk autocad 2012 Kometa 
Gavran ma to do siebie, że robi nieoczekiwane obroty. :) Myślisz, że to twój prywatny Pech maczał paluchy w tych problemach wydawniczych?

buy dianabol australia Martyna Raduchowska 
Nieokiełznana z Was kompania, trzeba to przyznać. Nigdy nie uważałam się za jakiegoś szczególnego pechowca, ale wtedy byłam skłonna uwierzyć w ciążące nade mną fatum.

wholesale steroids Kometa 
Tak więc dokonało się – „Demon Luster” w księgarniach mimo przeciwności losu. Pierwsze koty za płoty, są już recenzje i opinie. Czy tego się spodziewałaś?

Martyna Raduchowska 
Przede wszystkim bałam się, jak zostanie przyjęta ta zmiana klimatu w drugiej książce. Jednak wbrew moim obawom „Demon…” pozytywnie zaskoczył zarówno tych, którzy polubili „Szamankę…”, jak i tych, na których humorystyczna część pierwsza nie zrobiła większego wrażenia. Zatem jest progres, a to najważniejsze.

Kometa 
Kiedy na rynek książkowy wchodziła „Szamanka…” byłaś debiutantką, „Demon…” to twoje drugie literackie dziecko. Powiedz, czy czujesz różnicę? Jak się czułaś, kiedy „Szamanka…” trafiała do czytelników, a jak było przy „Demonie…”?

Martyna Raduchowska 
Przy „Szamance…” umierałam ze strachu. Przy „Demonie…” też umierałam ze strachu, tylko bardziej.

Kometa 
Bardziej? Przecież powinnaś być już… oswojona z procesem wydawniczym.

Martyna Raduchowska 
Bardziej, ponieważ wiedziałam, że nie uniknę porównań, wiedziałam, że te książki są różne, nie wiedziałam natomiast, czy to aby na pewno wyjdzie historii na zdrowie. Poza tym, to był mój pierwszy krok w stronę klimatów kryminalnych z elementami grozy. Pierwszy ever. Czyli „Demon…” to dla mnie też w pewnym sensie debiut.

Kometa 
No i jak? Podobało ci się pisanie w podobnej atmosferze? Czujesz, że się odnalazłaś, czy raczej było ciężko?

Martyna Raduchowska
Bardzo mi się spodobało, ja chcę jeszcze! Miałam okazję wykorzystać wiedzę ze studiów, a korciło mnie strasznie przez cały okrągły rok w tym nieszczęsnym Yorku. Trudno było tylko przez wewnętrznego krytyka. Przez ten wredny głosik gdzieś z tyłu głowy, który poddawał w wątpliwość sens każdego napisanego przeze mnie zdania.

Kometa 
Masz wewnętrznego krytyka? Mam nadzieję, że już się go pozbyłaś. xD

Martyna Raduchowska 
Mam. Nienawidzę dziada i zatłukłabym z miejsca, gdybym wiedziała, gdzie go znaleźć. Wciąż czasem się odzywa.

Kometa 
Daj znać, jeśli będzie Ci się jeszcze naprzykrzał. Porozmawiam z nim…

Martyna Raduchowska
Obawiam się że będzie żył dopóty, dopóki mam w sobie lęk przed popadnięciem w samozachwyt. Wolałabym go jednak w wersji nieco bardziej stonowanej, bo czasem gościu naprawdę przesadza, co od lat powtarzają mi chórem najwierniejsze bety.

Kometa 
Może więc Ci trochę to popadnięcie ułatwię, bo nie będę ukrywać, że „Demon…” bardzo przypadł mi do gustu i jestem nim oczarowana. Jednak sen z powiek mi spędza pewna kwestia. Przy poprzednim wywiadzie powiedziałaś, że „Demon Luster” jest konieczny do zamknięcia afery, w którą wpakowała się Twoja bohaterka, ale też rzekłaś, że dalsze kontynuacje nie są potrzebne. Nie mogę się z Tobą zgodzić. Z mojego punktu widzenia, z punktu widzenia każdego czytelnika – myślę, że spisanie dalszych losów Idy i jej wesołej kompanii jest Twoim obywatelskim obowiązkiem! Nie sądzę, byśmy przetrwali, tak brutalnie porzuceni przez szamankę od umarlaków. Domagamy się kontynuacji i już teraz chcemy wiedzieć nie „czy”, lecz „kiedy” możemy się jej spodziewać.

Martyna Raduchowska 
Oł dżizas… toś mnie zastrzeliła teraz…

Kometa 
Nie, nie, nie, nie chciałam zastrzelać, jesteś nam, czytelnikom, potrzebna żywa!

Martyna Raduchowska 
Tego się obawiałam.

Kometa 
Obawiałaś? To chyba dobrze, że ludzie chcą czytać twoje książki, czego tu się obawiać ?

Martyna Raduchowska 
Pewnie, że dobrze, po to w końcu klikam w tę klawiaturę, no bo jak nie dla Was, to dla kogo? Dla siebie? Tyle tylko, że Twoja deklaracja zabrzmiała jak groźba porwania dla okupu…

Kometa 
Nigdy nic nie wiadomo… Wspominałam już, że rozumiem motywację bohaterki z „Misery” Kinga? :D

Martyna Raduchowska 
Ty to potrafisz człowieka zmotywować! :) A wracając do Idy i spółki, przyznam bez bicia, że konieczność ukazania się drugiego tomu podkreślałam głównie po to, by łatwiej przekonać wydawcę do publikacji „Demona…” Obawiałam się, że jeśli podsunę im wciąż niedokończoną historię, która wymaga domknięcia w kolejnych odsłonach, to się na wydanie w ogóle nie zdecydują. Rynek wydawniczy ledwo wtedy dychał, rozumiałam ewentualną niechęć do podjęcia takiego ryzyka, dlatego trąbiłam ile sił w płucach, że jakby co, to spoko, damy radę, bo drugi tom domyka wszystkie wątki. Ale nie znaczyło to wcale, że na kolejne części nie miałam ochoty. Zresztą, dla mnie sytuacja też jest dużo bardziej komfortowa teraz, niż była wtedy, po „Szamance…”. Wtedy utknęłam wpół drogi, z historią zawieszoną w próżni i bardzo było mi z tym źle, rozumiałam prośby i groźby czytelników, żeby wreszcie tę kontynuacje popełnić, bo cliffhanger na końcu jedynki jest po prostu paskudny. Teraz nie ma żadnego cliffhangera, jest tylko subtelna furtka, co oznacza closure (przynajmniej częściowe) dla czytelników i mniejszą presję dla mnie. Aczkolwiek teraz, jak mi grozisz „Misery”, chyba muszę na nowo rozważyć moje obecne położenie.

Kometa 
Dobra, dobra, wcale ta furtka nie taka subtelna… i nie grożę, to są pomówienia, ja tylko wyrażam swoje zafascynowanie tytułem.

Martyna Raduchowska 
Dobra, dobra, już ja Cię trochę znam. Zatem powiem jasno: chcę popełnić tom 3 i może nawet 4, kto wie?

Kometa 
Bez mydlenia oczu, Martyna, kawa na ławę, jakie wątki poruszysz w kolejnych odsłonach Idowych losów, co szykujesz dla swojej bohaterki i jej czytelników? Bo że „napiszę kiedyś tam” to miło, ale ja tu jestem po to, aby przyprzeć Cię trochę do muru, wyciągnąć konkrety, mam naprawdę poważną misję do spełnienia.

Martyna Raduchowska 
Jak Wam powiem teraz, to co to będzie za frajda z czytania?

Kometa
Za spoilery to dziękujemy, ale coś na zachętę mogłabyś podrzucić. Na przykład: czy będą nowi bohaterowie? Więcej demonów? A może jakieś niezwykłe duchy? Więcej psychopatów? Więcej niezwykłych, demonicznych duchów-psychopatów?

Martyna Raduchowska
O tak, nowi bohaterowie będą. I starzy też. Ruda, Kruchy, Kornelia, Tekla – aczkowiek trudno mi powiedzieć, w jakich proporcjach. Psychopaci też się pojawią i to tacy szczególnie bezduszni. O! I zwiedzimy też zaświaty! Przekonamy się, co jest za Rzeką.

Kometa
A może planujesz napisanie książki/opowiadania w uniwersum „Szamanki…”, tyle że z innymi bohaterami? Zdaje się, że Tekla wyrasta na ulubienicę publiczności, może historia jej początków jako medium? Fajny byłby z tego spin-off. Myślałaś o czymś takim?

Martyna Raduchowska
A wiesz, akurat o Tekli nie, nie myślałam, ale pomysł niczego sobie. Zwłaszcza, że zmarła w wieku trzystu lat z hakiem, można się cofnąć w czasie…

Kometa
O! To mogłby być ciekawe! :D

Martyna Raduchowska
Kometo, zasiałaś w mym umyśle zalążek pomysłu!

Kometa
No to liczę potem na dedykację. ;D

Martyna Raduchowska
Ty siewco jakiś, Ty!

Kometa
Widzisz? To nie jest tak, że tylko grożę (czego nie robię!), ja też dostarczam inspiracji!

Martyna Raduchowska
Ale ja mam na chwilę obecną za dużo inspiracji! No nic, wygląda na to, że obok tomu 3 rośnie mi zbiór szamankowych opowiadań…

Kometa
To dobrze! Wiesz ile radości czytelnik ma z takich opowiadań? To są najlepsze kąski.

Martyna Raduchowska
Może faktycznie uzbierałoby się ich tyle, żeby można było pyknąć antologię.

Kometa
Czyli podsumowując – materiału na książki masz całkiem sporo, jak widzę. Ale jest takie jedno pytanie, które musze ci zadać, bo są czytelnicy, którzy pewnych rzeczy wyglądają niczym kanie dżdżu, a tu susza… Ani w „Szamance…”, ani w „Demonie…” nie zarysowałaś wyraźnego wątku romantycznego. Skoro planujesz kolejne odsłony przygód niesfornego medium, to czy w końcu uwikłasz Idę w jakieś sercowe rozterki?

Martyna Raduchowska
Taki mam plan, czy podołam nie wiem, ale spróbuję.

Kometa
Czemu miałabyś nie podołać, trudny jest taki wątek do rozpisania?

Martyna Raduchowska
Szczerze mówiąc, byłam wszędobylskimi wątkami romantycznymi nieco zmęczona, co wzięłam książkę do ręki, to tam bach: ona, on i miłość. Nie wiem, czy podołam, bo jeszcze na te tematy nie pisałam, nie potrafię przewidzieć, co mi z tego wyjdzie. Ale tak, na romans przyjdzie czas, Ida mi w końcu nieuchronnie dorasta. <autorka ociera łzę>

Kometa
Intryguje mnie kreacja twoich bohaterów. Każdy z nich ma swój styl, swój typ ubioru. Który z nich swoją garderobą jest Ci najbliższy, który nosi coś co ci się podoba, a na co sama byś się nie odważyła i wreszcie, który dostał takie a nie inne ubranie tylko po to, by uzewnętrznić swój charakter, zaś Ty sama w życiu byś tego na siebie nie włożyła. Tak krótko mówiąc: ile twoi bohaterowie mają z ciebie i twoich upodobań (nie tylko w kwestii garderoby)? Ja na przykład odczuwam głęboką więź z Kruchym ze względu na jego pociąg do lodówek (zwłaszcza cudzych i pełnych), czy to jak docenił nowe skille Idy w obszarze kulinarnym. Też bym chciała mieć okazję coś takiego docenić! Jakie Ty tam rzeczy opisujesz! Potrafisz ugotować choć połowę z nich?

Martyna Raduchowska
No to zacznę może od końca: nie, nie potrafię. Ja jestem bardzo mało pomysłowa w kuchni. Ostatnio odważyłam się zrobić pstrąga w piekarniku i do dziś przeżywam. Ciast nie piekę w ogóle.

Kometa
Ja przeżywałam gotowanie zupy, więc i tak jesteś lepsza.

Martyna Raduchowska
Pozostaje mi tylko dumnie wypiąć pierś, że opisy były na tyle przekonujące, by wzbudzić w odbiorcach podejrzenia o moje zamiłowanie do gotowania. Jeśli zaś chodzi o ubiór, to Kruchego od początku widziałam w skórzanej kurtce i glanach – ta wizja pozostała silna do dziś. Sama noszę glany, mój przyszły mąż również, ciężkie obuwie to coś, co dobrze mi się kojarzy. A poza tym sugeruje buntowniczy charakter właściciela, więc tak, masz rację z tym odzwierciedlaniem usposobienia poprzez strój. Tekla bez staroświeckiej sukni przestaje być w moich oczach Teklą, tu podkreślam nie tylko jej charakter, ale również doświadczenie, wiek. Kornelia z kolei traktuje ubrania jak kamuflaż, ba, nawet jej rozłożysta cielesność to swego rodzaju pancerz. Ja z kolei najlepiej się czuję w dżinsach, więc to kolejna rzecz, która łączy mnie z Idą. Chociaż czasem zdarza mi się nosić sukienki, a Ida pomału wyrasta z fazy zbuntowanej chłopczyczy, więc kto wie, może wreszcie wskoczy w kieckę zamiast w spodnie.

Kometa
Recenzenci chwalą, piszą że to, to i to im się w „Demonie…” najbardziej podobało. Co najbardziej podobało się Tobie? Scena, bohater, intryga, może coś, na co żaden czytelnik/recenzent nie zwrócił uwagi?

Martyna Raduchowska
Wydarzenia w piekłach – to jest mój ulubiony i w moim odczuciu najważniejszy fragment książki. Tutaj musiałam się wyjątkowo postarać, żeby wiarygodnie opisać świat stworzony przez umysł szaleńca. A poza tym niezwykle polubiłam Kornelię, od razu między nami zaiskrzyło, wiedziałam, że będzie to postać pełna sekretów.

Kometa
Która z twoich postaci ma swój realny odpowiednik?

Martyna Raduchowska
Tekla, Kruchy, Ida. Ruda to zlepek wszystkich wredot, jakie spotkałam na swojej drodze. Tekla odziedziczyła sporo po Jadliku, mojej siostrze. Kruchy gada zupełnie jak mój najlepszy przyjaciel i przyszły mąż w jednym – od niego zresztą łowca nauczył się elementów ju-jitsu.

Kometa
Twoja siostra też mówi tak jak Tekla? :D

Martyna Raduchowska
Czasami mówi. ^^ Złośliwością dorównuje ciotce, ale samą manierę mówienia Tekla odziedziczyła po redaktorce, która pracowała ze mną nad Szamanką, a wcześniej nad kilkoma opowiadaniami. Cały czas od niej słyszałam: „wieźmie i napisze” albo „no skończy wreszcie ten tekst”. Albo „ma dwa miesiące na napisanie książki, bo potem rodzę, a życzę sobie dopilnować”.

Kometa
Mówiąc o „Szamance…” – coraz trudniej znaleźć ją w papierowej wersji. Czy czytelnicy pragnący pochwycić „Demona Luster” w swoje łapki powinni się zniechęcać, czy jednak Twoją najnowszą książkę można przeczytać bez znajomości debiutu?

Martyna Raduchowska
Recenzenci zgodnie twierdzą, że z powodzeniem można czytać część drugą bez „Szamanki…”. Prolog przypomina wszystkie wydarzenia, konieczne do lektury drugiego tomu, choć oczywiście wszystkich niuansów i szczególików nie wyjaśni. Jednak owe niuanse i szczególiki zupełnie nie przeszkadzają w odbiorze „Demona Luster”, więc serdecznie zapraszam do lektury. Się proszę nie zrażać.

Kometa
Słyszałam też, że pracujesz już nad całkiem nowymi książkowymi projektami. Masz już jasno skrystalizowane plany czy wciąż porządkujesz materiał? Możesz nam coś o tym opowiedzieć? Co dla nas szykujesz oprócz szamankowych tworów?

Martyna Raduchowska
Chcę sobie zrobić małą czystkę w umyśle, to znaczy, przelać kilka pomysłów na papier jak najszybciej, żeby wreszcie mieć je, nomen omen, z głowy. Mam na myśli co najmniej dwa opowiadania. Jedno szamankowe, drugie już nie – za to kryminalne.

Kometa
Takie kryminalne-kryminalne? Bez fantastyki?

Martyna Raduchowska
Z bardzo subtelną nutą fantastyki. Tak subtelną, że to czytelnik będzie musiał sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to była fantastyka czy nie. A następna w kolejności czai się powieść – też mocno kryminalna, a do tego dziejąca się w niedalekiej przyszłości, to zaś podchodzi pod s-f…

Kometa
Raduchowska i s-f? No nie może to być! Powiedz coś więcej, chociaż jakieś słówko o uniwersum!

Martyna Raduchowska
Miękkie s-f, miękkie, taki cyberpunk raczej. Przyszłość niedaleka, ale rozwój technologiczny na tyle duży, by zadać sobie pytania: czy maszyna ma duszę? Czy robot umie myśleć? Czy ludzki umysł wykorzystuje aby cały swój potencjał? To brzmi teraz bardzo… hmmm… wzniośle, ale fabuła będzie się kręcić wokół takich tematów. Do tego dodaj polowanie na seryjniaka o niezwykłych zdolnościach.

Kometa
To kiedy zaczynasz? W razie jakbyś potrzebowała zacisznego miejsca do pisania, to ja mam piwnicę. Z kaloryferem. I kajdanki.

Martyna Raduchowska
Z sufitu dyskretnie, za to sugestywnie kapie woda?

Kometa
O, czyżbym pokazywała Ci już ten kącik? :D

Martyna Raduchowska
O szlag, czemu ja zwykle mam rację… Zdołałam już przywołać wewnętrznego krytyka do porządku, więc biorę się za te dwa opowiadania. A zaraz potem za cyberpunk.

Kometa
Pamiętaj,  że ja zawsze mogę się zająć tym wewnętrznym krytykiem. A propos jeszcze nowych projektów, to jedna z moich redaktorek bardzo prosiła, by zadać Ci jedno pytanie. Napisałaś na prośbę naszego portalu opowiadanie gwiazdkowe dla swoich czytelników. Naszej redakcji bardzo się podobało, a zwłaszcza rzeczonej redaktorce. Jesteśmy ciekawi, czy planujesz jakieś rozwinięcie historii z „As pik i dama kier”?

Martyna Raduchowska
Jeszcze o tym nie myślałam, zresztą nie bardzo miałam kiedy, bo sama widzisz, jak u mnie tłoczno od pomysłów, ale… jeśli napadnie mnie z niespodziewańca wena i przekona, że te wątki da się wpleść w większą historię, to czemu nie. Nigdy nie mówię nigdy.

Kometa
Doszły mnie słuchy, że wybierasz się na tegoroczny Pyrkon w roli gościa bloku literackiego. Co szykujesz z tej okazji dla konwentowiczów?

Martyna Raduchowska
Jeszcze nie wiem, na jakie zaproponowane przeze mnie prelekcje zdecydowali się organizatorzy, ale przygotuję co najmniej dwa z trzech tematów:

1. „Tajniki psychopatologii, czyli jak stworzyć wiarygodnego bohatera po przejściach” – będzie to prelekcja o zaburzeniach i chorobach psychicznych (wraz z ich przyczynami i skutkami) występujących u znanych postaci literackich, serialowych oraz filmowych. Znakomita większość naszych ulubionych bohaterów przeżywa przygody wiążące się z niebezpieczeństwem, ogromnym stresem, a nawet traumą, a ja chciałabym skupić się na psychologicznych skutkach tak silnych przeżyć.

2. „Parapsychologia na straży prawa”, czyli prelekcja o udokumentowanych zjawiskach nadnaturalnych z naciskiem na ich przydatność w rozwiązywaniu morderstw. Skupię się na jasnowidzach współpracujących z policją – tych znanych na świecie i tym naszym, Krzysztofie Jackowskim – ale możliwe, że zahaczę też o inne zjawiska paranormalne.

3.”Pokaż mi, jak zabijasz, a powiem ci, kim jesteś” prelekcja o tworzeniu profilów psychologicznych wielokrotnych morderców, poparta przykładami z faktycznych dochodzeń w Polsce i za granicą.

Kometa
Reeeety, naprawdę wygląda… poważnie. Wszystkie te tematy w jakiś sposób nawiązują do twojego wykształcenia, prawda?

Martyna Raduchowska
Tak, w mniejszym lub większym stopniu tak, aczkolwiek ta parapsychologia zwyczajnie mnie ostatnio zainteresowała.

Kometa
Dlaczego?

Martyna Raduchowska
Bo nie da się ukryć, że są takie sprawy, w których pomagają ludzie o, nazwijmy to, niezwykłych zdolnościach. Choć trudno nie powątpiewać w ich faktyczny udział w śledztwie, trudno nie podejrzewać o zwykłe oszustwo, to jednak niektórych spraw nie rozwiązano by bez pomocy takiego jasnowidza.

Kometa
Pyrkon to twój pierwszy konwent, na którym występujesz w roli gościa?

Martyna Raduchowska
Był w październiku zeszłego roku malutki AFK w Warszawie. Dopiero stawiam pierwsze kroki w konwentowym światku.

Kometa
Ach tak, pamiętam, promowałaś wtedy antologię opolską! Miałaś też jedną z wymienionych wyżej prelekcji, dobrze pamiętam?

Martyna Raduchowska
Tak, tę o psychopatologii.

Kometa
Będzie ulepszona na Pyrkonie? Nie to, żeby ulepszeń potrzebowała, bardzo mi się podobała, ale jestem ciekawa, czy szykujesz jakieś zmiany.

Martyna Raduchowska
Dodam kilka przykładów z literatury. Jestem po lekturze „Ślepowidzenia” Petera Wattsa, a tam się dzieją psychopatologiczne cuda. Do tego mam też na liście lektur „Tonącą dziewczynę” Caitlin R. Kiernan – to książka o schizofrenii, też mi się pięknie wkomponuje w prelekcję.

Kometa
Jednak Pyrkon to wydarzenie dużo większe niż AFK, czujesz podekscytowanie? To na pewno będzie wystąpienie przed dużo większą rzeszą słuchaczy.

Martyna Raduchowska
Co mnie troszkę onieśmiela, ale co tam… przecież mnie nie zjedzą, co nie? Najwyżej się zająknę raz czy dwa albo głos mi zadrży, ale raczej wyjdę z tego żywa. Tak już mam, że podczas wystąpień publicznych z początku brzmię trochę jak koza, ale potem mi przechodzi.

Kometa
No nie wiem… może tak im się spodobasz, że kto wie czy Cię nie porwą. Nie miałaś jeszcze do czynienia freak fanami, co? Nikt ci się jeszcze na szyję na ulicy nie rzucił?

Martyna Raduchowska
Nie, jeszcze nie. ^^

Kometa
No to uważaj, bo widzę, że najlepsze jeszcze przed Tobą. Jedna autorka mi opowiadała jak w miejscu publicznym dwie fanki powitały ją histerycznym piskiem: „To ona, to ona!!!”. Pół centrum handlowego się oglądało. xD To były freaki z gatunku sympatycznych, pomimo emocjonalnych reakcji są niegroźni, za to bardzo entuzjastyczni. :)

Martyna Raduchowska
Tacy są zawsze mile widziani. :)

Kometa
Życzę Ci zatem freaków z gatunku sympatycznych, wielu sprzedanych książek, głowy zawsze pełnej pomysłów i czasu by je spisywać, przychylnego wydawcy i góry piniążków zarobionych na wydanych książkach, cobyś mogła i sobie zakupić górę książków. Bardzo Ci dziękuje za ten wyczerpujący i interesujący wywiad. Wychodzi na to że widzimy się w marcu na Pyrkonie?

Martyna Raduchowska
Dziękuję również i tak, się widzimy. Mam cichą nadzieję, że nie zabierasz ze sobą tej wzmiankowanej piwnicy.

Kometa
Piwnicy to nie, ale bez kajdanek nie wychodzę z domu, nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy trzeba będzie capnąć jakiegoś autora. :)

Martyna Raduchowska
Matko, po co ja w ogóle poruszałam ten temat…

Kometa
Nie martw się, wszystko będzie dobrze, póki będziesz pisać!

Martyna Raduchowska
No, to wcale nie zabrzmiało jak groźba! Ani troszkę!

 

Post Author: Kometa

W sieci znana też jako Koralina Jones. Redaktor naczelna Gavran.pl, główny administrator Forum Gavran ( http://forum.fan-dom.pl ), administruje także Thornem - oficjalną stroną Anety Jadowskiej ( http://anetajadowska.fan-dom.pl ). Współzałożycielka Grupy Fan-dom.pl . W wolnych chwilach recenzentka i blogerka.