Miecz i kwiaty – recenzja

Cóż może być szlachetniejszego w życiu dobrego chrześcijanina niż wyruszenie na krucjatę, by odbić Ziemię Świętą z rąk Saracenów? Czy może istnieć piękniejsza chwila niż ta, w której rzuca się na pogan z mieczem w dłoni i okrzykiem „Deus vult!” na ustach? Czy istnieje bardziej prawe i chwalebne miejsce od Jerozolimy? Tak. Wszystko, każda i wszędzie, bo tak po prawdzie nie ma bardziej zdegenerowanego i obłudnego miejsca niż Ziemia Święta, ani też bardziej zatraconych w dobrach doczesnych ludzi niż jej mieszkańcy. Przynajmniej za czasów krucjat. Czytaj więcej o Miecz i kwiaty – recenzja

 

Gamedec. Granica rzeczywistości – recenzja

Pierwszy raz miałam okazję zetknąć się z panem Przybyłkiem na jednym z Falkonów, gdzie w trakcie spotkania autorskiego dość obszernie opowiadano o, tajemniczym wówczas dla mnie, Gamedecu. Wtedy nie zrozumiałam zbyt wiele z subtelnych aluzji prowadzącego i enigmatycznych odpowiedzi autora. Jednak w pamięci mej zostało zanotowane, że chciałabym tę książkę kiedyś przeczytać. Niestety nie miałam szczęścia ani do bibliotek, ani do księgarni, dlatego też sztuka ta udała mi się dopiero, gdy Rebis zdecydował się na wznowienie serii.

Czytaj więcej o Gamedec. Granica rzeczywistości – recenzja

 

Czterdzieści i cztery – recenzja

Przywykło się uważać, że jak steampunk to głównie wiktoriańska Anglia. Jednak wiek XIX był na tyle burzliwy i rewolucyjny w całej Europie, że ograniczenie nurtu do jednego tylko państwa zwyczajnie go zubaża. Pomyślcie, jaką międzynarodową intrygę można by stworzyć, gdyby fabularnie wykorzystać wszystkie niepokoje tamtych czasów i buntowniczy charakter Polaków porozrzucanych wówczas po całym Starym Świecie. Taka mieszanka może zwiastować hit, a przynajmniej dogłębnie zadowolić jednego specyficznego czytelnika, czyli mnie.
Czytaj więcej o Czterdzieści i cztery – recenzja

 

Pomnik Cesarzowej Achai tom 5 – recenzja

Swoją przygodę z Achają zaczęłam już w liceum, ale tak dość nietypowo, ponieważ od środka. Kolega pożyczył mi drugi i trzeci tom, a ja szybko wciągnęłam się w świat, odnajdując w tych książkach to, czego akurat życiowo potrzebowałam. Jakoś mi to wtedy pomogło, a ja przywiązałam się do tej powieści na tyle, że przynajmniej raz w roku czytałam od początku całą trylogię. Za każdym też razem zwracałam szczególną uwagę na zdanie kończące ostatni tom, zwiastujące ni mniej, ni więcej jakąś kontynuację: „Ale to nie koniec jej historii”. Tak. Miałam nadzieję na więcej. Ale wiecie, jak to jest z nastoletnimi miłostkami – wspomnienie o nich pozostaje mocno wyidealizowane. Piszę o tym wszystkim, żebyście zrozumieli, jak wielką ekscytację przeżywałam cztery lata temu, kiedy wychodziła pierwsza część „Pomnika…”, i jak niepomiernie większy zawód przeżywałam już po lekturze ostatniego tomu. Nie będzie to więc recenzja, do których przywykliście. Czytaj więcej o Pomnik Cesarzowej Achai tom 5 – recenzja

 

Dziecko Odyna – recenzja

Po fali fascynacji skandynawskimi kryminałami przyszedł czas, by kraje północy zainteresowały nas czymś jeszcze. Czyżby tym razem tamtejsi pisarze postanowili szturmem zdobyć miejsca obok najbardziej poczytnych fantastów świata, tworząc tym samym nowy trend w literaturze? Może na to jeszcze za wcześnie, ale nie ma co ukrywać, że coś w tym kierunku zaczyna się zmieniać i anglojęzyczni twórcy przestają mieć monopol na fantastykę. A wszystko to przez Siri Pettersen – norweską debiutantkę, która, dzięki wydawnictwu Rebis, powoli wkracza także na polski rynek. Czytaj więcej o Dziecko Odyna – recenzja

 

Tarzan wśród małp – recenzja

Wszyscy znamy historię Tarzana – syna brytyjskiego lorda wychowanego przez małpy. Choć raczej powinnam powiedzieć, że znamy różne wersje tej samej opowieści, której sukces przyniósł autorowi wieczną sławę. Publikacja „Księżniczki Marsa” na łamach All-Story Magazine zakończyła pasmo niepowodzeń Burroughsa w trakcie prób zawodowego ustatkowania się. Jednak nawet on nie spodziewał się szaleństwa czytelników po opublikowaniu w październiku 1912 roku pierwszego wydania Tarzana. Lord Greystoke doczekał przeszło dwudziestu książek o swoich przygodach (autorstwa tylko i wyłącznie samego Burroughsa) i niemal drugie tyle adaptacji filmowych (w tym ponad połowę z Johnnym Weissmüllerem w roli głównej), co ostatecznie unieśmiertelniło tę postać. Tym samym, chyba nie na świecie człowieka, który nie słyszałby o Tarzanie, ale jego prawdziwą historię znają tylko ci, którzy przeczytali książkę. Czytaj więcej o Tarzan wśród małp – recenzja

 

Grimm City. Wilk! – recenzja

Wbrew temu, co sugeruje okładka, wcale nie spodziewałam się baśni. Nie po Ćwieku, który swoją serią o Zagubionych Chłopcach udowodnił, że potrafi opowiadać na nowo dobrze znane wszystkim historie. Nie spodziewałam się jej także, patrząc na utrzymaną w ciemnej, by nie rzec w mrocznej, tonacji okładkę, w niczym nie przypominającą tych barwnych, radosnych wydań bajek dla dzieci. Nie spodziewałam się też baśni, widząc na obwolucie kobietę w czerwonym płaszczyku, stojącą tak, że widniejący na ścianie cień mógłby należeć właśnie do niej. Nie. Zdecydowanie nie spodziewałam się baśni. Czytaj więcej o Grimm City. Wilk! – recenzja