Wszyscy patrzyli, nikt nie widział – recenzja

Jak sprzedać książkę debiutanta? Co zachęci czytelnika, by sięgnął po pozycję nieznanego sobie autora? Można to zrobić przez zajmującą okładkę, chwytliwy tytuł, opinie innych pisarzy, recenzje blogerów i inne reklamy. Sposobów jest mnóstwo, ale najlepsze są pojedyncze zdania, które od razu zapadają w pamięć. Po książkę Tomasza Marchewki pewnie sięgnęłaby przeciętna liczba osób, gdyby nie jedna informacja, wciskana przez wydawców w każdym możliwym momencie: scenarzysta współodpowiedzialny za discount Autodesk Smoke 2016 „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Zestawienie nazwiska autora z tytułem najbardziej rozchwytywanej gry na świecie robi swoje i sprawia, że większość czytających graczy bez namysłu sięga po tę pozycję, ale czy słusznie? Czy http://narissadoumani.com/oem/download-autodesk-infrastructure-design-suite-ultimate-2018.html download autodesk infrastructure design suite ultimate 2018 „Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” nie zawodzi pokładanych w niej oczekiwań?  Czytaj więcej o Wszyscy patrzyli, nikt nie widział – recenzja

 

Marcin Sergiusz Przybyłek „Sprzedawcy lokomotyw” – recenzja

http://www.flexmail.eu/steroid/5/methandienone-gains.html methandienone gains „Horyzonty zdarzeń” to jedna z ciekawszych serii wydawniczych, jakie pojawiają się na polskim rynku książki. Wydawnictwo Rebis publikuje w niej nie tylko najnowsze powieści znanych pisarzy lubujących się w fantastyce naukowej, jak chociażby Rafał Dębski czy Robert J. Szmidt, ale też wznawia stare tytuły. Mnie osobiście najbardziej cieszy ponowne wydanie książek z cyklu http://southamptonfreelibrary.org/igf-1-women igf-1 women „Gamedec” autorstwa Marcina Przybyłka, opowiadających o przygodach najlepszego gierczanego detektywa na świecie. W kwietniu premierę mieli methandienone buy uk „Sprzedawcy lokomotyw” – chronologicznie druga, a sumarycznie czwarta powieść o losach Torkila Anymore’a, ukazujących się nakładem wydawnictwa Rebis. Czytaj więcej o Marcin Sergiusz Przybyłek „Sprzedawcy lokomotyw” – recenzja

 

Królewska Talia tom 1 – recenzja

Na początek zadam Wam pytanie: Czy polskie fantasy w ogóle istnieje? Czy oprócz „Sagi wiedźmińskiej” możemy pochwalić się czymś klasycznym z magią, elfami, smokami i krasnoludami, które niegdyś stanowiły stały element definicji gatunku? Pomijając fakt, że złota era heroic fantasy dawno przeminęła, a książek o wielkich bohaterach zwyczajnie już się nie pisze. Sama wymieniłabym w tym miejscu trzy, może cztery tytuły. Dla porównania w przypadku amerykańskich wydawnictw jest ich całe mnóstwo, a jedna saga potrafi mieć i trzydzieści tomów. Wychodziłoby więc na to, że klasyczne fantasy nie istnieje? Nie, ale stanowi gatunek zagrożony, niszowy i niepopularny nawet wśród członków polskiego fandomu. Tym bardziej cieszy, że są jeszcze autorzy, którzy odważają się tak pisać, i wydawnictwa skore do wydawania ich, jak na przykład Zielona Sowa publikująca pierwszy tom najnowszej sagi http://www.nursesnow.com.au/oem/purchase-autodesk-combustion-2008.html purchase Autodesk Combustion 2008 Marcina Mortki zatytułowanej http://narissadoumani.com/oem/purchase-adobe-audition-3.html purchase adobe audition 3 „Królewska Talia”. Czytaj więcej o Królewska Talia tom 1 – recenzja

 

Ostatni bierze wszystko – recenzja

Od czasów stanozolol effects „Na ostrzu noża” proza pewnego nietuzinkowego Czecha ma się u nas całkiem dobrze, udowadniając, iż nie tylko z Zachodu może przyjść do nas kawałek dobrej literatury. Koniasz, Bakly czy Agent JFK dorobili się u nas licznych fanów, a samego autora relatywnie często spotyka się na naszych konwentach. Czyżby zatem osiągnął on poziom Pilipuka czy Sapkowskiego, kiedy to każda powieść z jego nazwiskiem bez trudu sprzeda się u nas?

Czytaj więcej o Ostatni bierze wszystko – recenzja

 

Grom i szkwał – recenzja

Po powrocie zza Martwicy Arthornowi nie jest dane wypocząć. Marzenia o wygodnym łóżku, winie i ramionach kobiety pozostaną niespełnione, bo oto w jego ukochanym królestwie dzieją się straszne rzeczy. Stary król umarł, królewna została porwana, a w Wondettel panoszą się zdrajcy i buntownicy. Drużynnikowi przyjdzie wyruszyć na kolejną misję niemożliwą, która tym razem podda próbie także jego lojalność sprawie. Tymczasem mędrzec Garhard stara się wszystko okiełznać, by ocalić choć cząstkę tego, czemu poświęcił całe swoje życie. Ale to nic, niewielki ułamek planu, jaki zamierza wcielić istota kryjąca się w mroku. Potęga kryjąca się za znakiem Nife jest dużo niebezpieczniejsza, niż można było się tego spodziewać. Czytaj więcej o Grom i szkwał – recenzja

 

Hel-3 – recenzja

Nie da się ukryć, że z roku na rok portale społecznościowe, krótkie filmiki czy zabawne memy stają się coraz ważniejszym medium dla człowieka. Tego samego Homo sapiens, któremu narzuca się rosnącą liczbę zakazów, nieraz ingerujących w jego życie prywatne. Bo skąd taki przeciętny zjadacz chleba mógłby wiedzieć, w co się ubrać, co zjeść, co robić czy co myśleć? Na szczęście jeszcze nie jest tak źle, ponieważ każdy z nas wciąż posiada wolną wolę, a istnienie jednostki wciąż ma znaczenie. Co jednak, jeśli to się zmieni?

Czytaj więcej o Hel-3 – recenzja

 

Rybak znad Morza Wewnętrznego – recenzja

Wydawnictwo Prószyński i S-ka wciąż zachwyca czytelników, wydając solidne tomiszcza klasyków. Tym razem do kolekcji możemy dołączyć trzecią już odsłonę talentu niekwestionowanej królowej fantastyki – Ursuli K. LeGuin – dzięki której poznamy czterdzieści różnych opowieści, jeszcze bardziej przybliżających nam twórczość autorki. Fanów z pewnością ucieszy informacja, że wśród nich znajdują się też historie poszerzające wiedzę o Ekumenie znanej z http://www.nursesnow.com.au/oem/buy-online-autodesk-3ds-max-entertainment-creation-suite-premium-2012.html buy Online Autodesk 3ds Max Entertainment Creation Suite Premium 2012 „Sześciu światów Hain”, a także o dziejach http://southamptonfreelibrary.org/ronnie-coleman-steroids ronnie coleman steroids „Ziemiomorza”. Jednak to nie wszystko.

Czytaj więcej o Rybak znad Morza Wewnętrznego – recenzja

 

Na przekór przeznaczeniu – recenzja

Smok ubity, dziewice ocalone, rządy panoszącej się po kraju komisji ukrócone. Zdawać by się mogło, że Jego Wysokość król Szellar III powinien się teraz zrelaksować i oddać spokojnej rekonwalescencji. Problem w tym, że dał królewskie słowo honoru i teraz w trybie błyskawicznym musi znaleźć sobie żonę. Może i miałby jakąś kandydatkę na oku, ale czy ta go zachce? Sytuacji nie ułatwiają rzucane na prawo i lewo przepowiednie księcia Mafieja, a także pojawienie się Niebiańskich Jeźdźców w Kitaju. Czy władcy i jego przyjaciołom uda się uniknąć zgubnych skutków przeznaczenia?

Czytaj więcej o Na przekór przeznaczeniu – recenzja

 

Miecz i kwiaty – recenzja

Cóż może być szlachetniejszego w życiu dobrego chrześcijanina niż wyruszenie na krucjatę, by odbić Ziemię Świętą z rąk Saracenów? Czy może istnieć piękniejsza chwila niż ta, w której rzuca się na pogan z mieczem w dłoni i okrzykiem „Deus vult!” na ustach? Czy istnieje bardziej prawe i chwalebne miejsce od Jerozolimy? Tak. Wszystko, każda i wszędzie, bo tak po prawdzie nie ma bardziej zdegenerowanego i obłudnego miejsca niż Ziemia Święta, ani też bardziej zatraconych w dobrach doczesnych ludzi niż jej mieszkańcy. Przynajmniej za czasów krucjat. Czytaj więcej o Miecz i kwiaty – recenzja

 

Gamedec. Granica rzeczywistości – recenzja

Pierwszy raz miałam okazję zetknąć się z panem Przybyłkiem na jednym z Falkonów, gdzie w trakcie spotkania autorskiego dość obszernie opowiadano o, tajemniczym wówczas dla mnie, Gamedecu. Wtedy nie zrozumiałam zbyt wiele z subtelnych aluzji prowadzącego i enigmatycznych odpowiedzi autora. Jednak w pamięci mej zostało zanotowane, że chciałabym tę książkę kiedyś przeczytać. Niestety nie miałam szczęścia ani do bibliotek, ani do księgarni, dlatego też sztuka ta udała mi się dopiero, gdy Rebis zdecydował się na wznowienie serii.

Czytaj więcej o Gamedec. Granica rzeczywistości – recenzja

 

Czterdzieści i cztery – recenzja

Przywykło się uważać, że jak steampunk to głównie wiktoriańska Anglia. Jednak wiek XIX był na tyle burzliwy i rewolucyjny w całej Europie, że ograniczenie nurtu do jednego tylko państwa zwyczajnie go zubaża. Pomyślcie, jaką międzynarodową intrygę można by stworzyć, gdyby fabularnie wykorzystać wszystkie niepokoje tamtych czasów i buntowniczy charakter Polaków porozrzucanych wówczas po całym Starym Świecie. Taka mieszanka może zwiastować hit, a przynajmniej dogłębnie zadowolić jednego specyficznego czytelnika, czyli mnie.
Czytaj więcej o Czterdzieści i cztery – recenzja

 

Pomnik Cesarzowej Achai tom 5 – recenzja

Swoją przygodę z Achają zaczęłam już w liceum, ale tak dość nietypowo, ponieważ od środka. Kolega pożyczył mi drugi i trzeci tom, a ja szybko wciągnęłam się w świat, odnajdując w tych książkach to, czego akurat życiowo potrzebowałam. Jakoś mi to wtedy pomogło, a ja przywiązałam się do tej powieści na tyle, że przynajmniej raz w roku czytałam od początku całą trylogię. Za każdym też razem zwracałam szczególną uwagę na zdanie kończące ostatni tom, zwiastujące ni mniej, ni więcej jakąś kontynuację: „Ale to nie koniec jej historii”. Tak. Miałam nadzieję na więcej. Ale wiecie, jak to jest z nastoletnimi miłostkami – wspomnienie o nich pozostaje mocno wyidealizowane. Piszę o tym wszystkim, żebyście zrozumieli, jak wielką ekscytację przeżywałam cztery lata temu, kiedy wychodziła pierwsza część „Pomnika…”, i jak niepomiernie większy zawód przeżywałam już po lekturze ostatniego tomu. Nie będzie to więc recenzja, do których przywykliście. Czytaj więcej o Pomnik Cesarzowej Achai tom 5 – recenzja

 

Dziecko Odyna – recenzja

Po fali fascynacji skandynawskimi kryminałami przyszedł czas, by kraje północy zainteresowały nas czymś jeszcze. Czyżby tym razem tamtejsi pisarze postanowili szturmem zdobyć miejsca obok najbardziej poczytnych fantastów świata, tworząc tym samym nowy trend w literaturze? Może na to jeszcze za wcześnie, ale nie ma co ukrywać, że coś w tym kierunku zaczyna się zmieniać i anglojęzyczni twórcy przestają mieć monopol na fantastykę. A wszystko to przez Siri Pettersen – norweską debiutantkę, która, dzięki wydawnictwu Rebis, powoli wkracza także na polski rynek. Czytaj więcej o Dziecko Odyna – recenzja

 

Tarzan wśród małp – recenzja

Wszyscy znamy historię Tarzana – syna brytyjskiego lorda wychowanego przez małpy. Choć raczej powinnam powiedzieć, że znamy różne wersje tej samej opowieści, której sukces przyniósł autorowi wieczną sławę. Publikacja „Księżniczki Marsa” na łamach All-Story Magazine zakończyła pasmo niepowodzeń Burroughsa w trakcie prób zawodowego ustatkowania się. Jednak nawet on nie spodziewał się szaleństwa czytelników po opublikowaniu w październiku 1912 roku pierwszego wydania Tarzana. Lord Greystoke doczekał przeszło dwudziestu książek o swoich przygodach (autorstwa tylko i wyłącznie samego Burroughsa) i niemal drugie tyle adaptacji filmowych (w tym ponad połowę z Johnnym Weissmüllerem w roli głównej), co ostatecznie unieśmiertelniło tę postać. Tym samym, chyba nie na świecie człowieka, który nie słyszałby o Tarzanie, ale jego prawdziwą historię znają tylko ci, którzy przeczytali książkę. Czytaj więcej o Tarzan wśród małp – recenzja