Dziewczyna z Dzielnicy Cudów – recenzja III

okładka książkiNa Dziewczynę z Dzielnicy Cudów czekałam już od miesięcy. Tuż po nieoficjalnej zapowiedzi Anety Jadowskiej – kiedy na swoim fanpage’u napisała, że ma zamiar stworzyć powieść o Nikicie – drżałam z zachwytu. Wydanie Szamańskiego bluesa potraktowałam niczym suplement diety, cieszyłam się z premiery tej pozycji, ale jednocześnie była ona dla mnie środkiem, dzięki któremu lepiej znosiłam czekanie na Dziewczynę… . W końcu nadszedł wrzesień, a z nim historia o zabójczyni do wynajęcia z genialną ilustracją na okładce i garścią podobnych dobroci w środku – jeśli nie mogłoby być jeszcze lepiej. Czy mam uwagi po przeczytaniu tej powieści? Kilka. Nie zmienia to jednak faktu, że Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to moja wrześniowa perełka. Czytaj więcej o Dziewczyna z Dzielnicy Cudów – recenzja III

 

Magia zabija – recenzja

Od momentu, kiedy tylko dostałam piątą część przygód Kate Daniels, Magia zabija, zastanawiałam się, co mogłabym Wam powiedzieć, żebyście sięgnęli po tę książkę. Abyście dali szansę tej serii, jeśli jeszcze jej nie znacie. W końcu pomiędzy wydaniem czwartego a piątego tomu cyklu Fabryka Słów zrobiła niewyobrażalnie długą, bo pięcioletnią przerwę. Jeśli więc nie sięgnęliście – tak jak ja – po powieść w oryginale, możliwe, że, o zgrozo!, całkiem zapomnieliście o twórczości Ilony Andrews. Część z Was jest też pewnie zniesmaczona i zrezygnowana, ponieważ od dłuższego czasu nie można dostać w księgarniach wcześniejszych części. Jak więc mam przekonać Was wszystkich, że warto? Jak w paru akapitach zawrzeć odpowiedni przekaz? Jak powiedzieć: „Nie przejmujcie się. Czytajcie”? Czytaj więcej o Magia zabija – recenzja

 

Niebezpieczne kobiety – recenzja

okładkaSą książki, po które sięgam zaraz po wydaniu – najczęściej w tym przypadku czekam na te powieści od momentu ich zapowiedzi, czyli miesiące, jeśli nie dłużej – są też te prześladujące i nie dające spokoju pozycje, których premiera miała miejsce dawno temu. Pomiędzy tymi dwoma kategoriami jest ogromna „szara strefa”, gdzie mieszczą się wszystkie powieści spod znaku „musiałam się trzy razy zastanowić”. „Niebezpieczne kobiety” należą jednak do rodzaju nawiedzających i z uporem przypominających o sobie. Ten zbiór opowiadań przewijał mi się przed oczami kilkanaście razy, zanim po niego sięgnęłam. Na portalach społecznościowych, serwisach z recenzjami. Nawet raz trzymałam tę antologię w ręku! Zawsze jednak coś przeszkadzało nam w bliższym poznaniu. Do momentu, aż na rynku nie pojawiła się pozycja pt.: „Łotrzyki”. Po najnowszy zbiór opowiadań redagowany przez Martina i Dozoisa sięgnęłam przede wszystkim dlatego, że w środku znalazły się teksty Neila Gaimana i Patricka Rothfussa. Nie czarujmy się – to był mój absolutny must have. Nie wiem jednak, czy to cudowny zbieg okoliczności, czy zrządzenie losu, ale gdy zdecydowałam, że po prostu MUSZĘ przeczytać „Łotrzyków”, znów w oko wpadły mi „Niebezpieczne kobiety”. Dlaczego więc nie sięgnąć po obie antologie? Nie potrafiłam znaleźć żadnych przeciwwskazań. Czytaj więcej o Niebezpieczne kobiety – recenzja

 

Hyperion – recenzja

okładka książki

Przeczytaliście kiedykolwiek książkę, która tak bardzo zaparła Wam dech w piersi, że jeszcze długie tygodnie po jej lekturze nie wiedzieliście, co o niej powiedzieć? Nie mieliście pojęcia, jakich słów użyć, aby oddały one w pełni nie tylko Wasz zachwyt i podziw dla kunsztu literackiego autora, ale także wszystkie te emocje, których doświadczyliście podczas czytania? Hyperion to dla mnie właśnie takiego rodzaju powieść. Niezwykła książka, w której przeplatają się losy siedmiu nieznanych sobie bohaterów. Łączy ich jednak wspólny cel – podróż na tytułową planetę Hyperion i spotkanie wręcz już mistycznej istoty zwanej Dzierzbą (Chyżwarem), który zamieszkuje tajemnicze Grobowce Czasu.

Pisząc tę recenzję, wciąż nie jestem pewna, czy będę w stanie użyć odpowiednich słów, aby opisać wrażenia, które towarzyszyły mi podczas lektury powieści Dana Simmonsa. Nic nie przygotowało mnie na to, co zastałam w Hyperionie – ani opis książki, ani wcześniej przeczytane recenzje. Nic. I, drogi Czytelniku, chciałabym być z Tobą szczera – nie sądzę też, aby ten tekst był w stanie przygotować Cię do tej niesamowitej, fascynującej przygody, na którą możesz wyruszyć dzięki Danowi Simmonsowi. Mogę jednak spróbować swoich sił, przynajmniej próbując przekazać Ci, dlaczego warto sięgnąć po tę powieść, prawda? Czytaj więcej o Hyperion – recenzja

 

Łotrzyki – recenzja

okładka książkiMoją pierwszą myślą po przeczytaniu kilku stron antologii Łotrzyki było to, że mogłabym go polubić tylko przez wstęp George’a R.R. Martina. Naprawdę. Podobne odczucia miałam przy Bękarcie, czyli krótkiej nocie popełnionej przez autora w zbiorze opowiadań Chodząc nędznymi ulicami i tutaj sytuacja też nie była inna. Widzicie, sięgnęłam po tę pozycję przede wszystkim ze względu na kilka nazwisk. Niekoniecznie zainteresowana tematyką antologii czy resztą historii, chciałam poznać nowe opowiadania moich ulubionych autorów. Jednak podczas lektury wstępu do Łotrzyków czułam, że mogłabym się w tym zbiorze zakochać. Czytaj więcej o Łotrzyki – recenzja

 

Stalowe serce – recenzja

okładka książkiChociaż z upływem czasu obraz superbohatera – czy to w komiksach, czy na ekranach kin – szybko się zmienia, dla mnie jego klasyczna postać wciąż pozostanie tylko jedna – unoszący się na tle zachodzącego słońca mężczyzna, z peleryną łopoczącą na wietrze. Taki wizerunek obrońców świata przedstawia także Brandon Sanderson w jednej ze swoich powieści, zatytułowanej Stalowe serce. Chociaż muszę powiedzieć, że powyższy opis zgadza się tylko do pewnego momentu. Do superbohaterów wykreowanych przez pisarza bowiem o wiele lepiej pasowałoby miano superzłoczyńców. Czytaj więcej o Stalowe serce – recenzja