Za garść amuletów – Kim Harrison – recenzja

Ruda wiedźma z Cincinnati powraca w czwartej odsłonie cyklu Zapadlisko – a długo trzeba było na nią czekać. Zamaszyście i z przytupem wkracza na scenę, od pierwszego rozdziału pakując się w kłopoty. Wilkołaki, demony, wampiry – Rachel Morgan wszystkim jest w stanie podpaść – taki swoisty talencik. Jej przyjaciele twierdzą, że jest uzależniona od adrenaliny. Ekstremum ją nakręca. Czy zatem można wysunąć hipotezę, że czarownica sama prowokuje niebezpieczne sytuacje? Ona twierdzi, że nie… Czytaj więcej o Za garść amuletów – Kim Harrison – recenzja

 

Szklany tron – książka do kolorowania – recenzja

Ostatnimi czasy szalenie modne są różnego rodzaju kolorowanki antystresowe. Mamy kalendarze z kolorowankami, kolorowanki z sentencjami, kolorowanki florystyczne, ezoteryczne i całą masę innych – do wyboru, do koloru. Ciekawą propozycją na tym rynku są kolorowanki oparte na kultowych książkach fantastycznych. Ma więc swoje wydania Tolkien, ma i Martin. A teraz na rynku polskim, dzięki wydawnictwu Uroboros, ukazała się pozycja „Szklany tron” na podstawie opowieści S. J. Maas – zatem fani serii mogą czuć się dopieszczeni.
Czytaj więcej o Szklany tron – książka do kolorowania – recenzja

 

Szklany tron. Zabójczyni. Opowieści – S. J. Maas – recenzja

Początkowo prequelowe historyjki o Celaenie Sardothien ukazały się w czterech osobnych tomikach. Potem wydawnictwo Uroboros zdecydowało się na opublikowanie opowiadań o losach młodziutkiej zabójczyni w jednym zbiorze, a obecnie wznowiło wydanie w nowej szacie graficznej i muszę przyznać, że dla mnie to strzał w dziesiątkę. Czysto wizualnie książka znacznie lepiej pasuje do całej serii niż poprzednie nowele i pięknie wygląda na półce. Być może to błahy fakt, ale okładki serii „Szklany tron” zwyczajnie mi się podobają. Z przyjemnością więc dołączyłam do nich kolejny tom, tym bardziej, że został wzbogacony o dodatkową opowiastkę o pewnej uzdrowicielce, której nie znajdziecie nigdzie indziej (póki co przynajmniej). Niby mała rzecz, a cieszy. Czytaj więcej o Szklany tron. Zabójczyni. Opowieści – S. J. Maas – recenzja

 

Sztylet rodowy– Aleksandra Ruda – recenzja

No więc dobrze. Przyznaję się tu i teraz: zakochałam się, przepadło. To jak z tym memem, który krąży gdzieś w sieci: „Poznałam idealnego mężczyznę na stronie…”. Co prawda, mężczyzna nawet nie jest mężczyzną, tylko elfem, w dodatku pogrążonym w chronicznej depresji (sam ją sobie zdiagnozował i starannie, z wielkim pietyzmem pielęgnuje), brzydzi się kobietami rasy ludzkiej, a świat w jego ocenie to ogólnie marność nad marnościami. Moja miłość będzie zatem nieszczęśliwa, ale to raczej dobrze – przecież nikt nie pisze o szczęśliwej miłości. Zwróćcie uwagę, że jak piszą: „… i żyli długo i szczęśliwie”, to następuje definitywny koniec historii, bo to nuuudaaa. A opowieść Aleksandry Rudej zdecydowanie nudna nie jest. Jest wręcz antytezą wszystkiego, co z nudą się wiąże. Tak więc pogrążona po uszy w uczuciu bez przyszłości (tzn. jeszcze dwa tomy przede mną, czyli jakaś przyszłość jednak jest) i szalenie z tego tytułu podekscytowana, chcę Was gorąco zachęcić do lektury „Rodowego sztyletu”.
Czytaj więcej o Sztylet rodowy– Aleksandra Ruda – recenzja

 

Zapowiedź: Nim zawisną – Joe Abercrombie

Data wydania: 2 marca 2016

Wydawnictwo: MAG

Jak bronić miasta, które jest otoczone przez wrogów i infiltrowane przez zdrajców, kiedy sojusznikom nijak nie możesz zaufać, a twój poprzednik przepadł bez śladu? Nawet oprawca miałby ochotę uciec jak najdalej (gdyby tylko mógł poruszać się bez laski), a inkwizytor Glokta musi poznać odpowiedzi, zanim gurkhulska armia załomocze do bram. Czytaj więcej o Zapowiedź: Nim zawisną – Joe Abercrombie

 

Rok Szczura. Widząca – Olga Gromyko – recenzja

Olga Gromyko w czasie spotkania na Pyrkonie zafascynowała mnie swoją przewrotnością i jednocześnie olbrzymim dystansem do swojej twórczości. Co jak co, ale bojkotowanie w sieci własnych pomysłów, utworów, a nawet własnej osoby nie jest codzienną praktyką. W dodatku autorka zdaje się cieszyć tą partyzancką działalnością i czerpać satysfakcję z podburzania własnych fanów. Piękne i zarazem nieco schizofreniczne. Przemawia do mnie. To pokrętne, złośliwe poczucie humoru wyziera niezmiennie z kart jej powieści, wprawiając mnie w stan uciesznej błogości (nie wiem, czy wiecie, o jaki dokładnie stan mi chodzi, ale podczas lektury wyglądam mniej więcej jak mój kocur, kiedy uda mu się buchnąć i zeżreć całą połeć wybornej polędwiczki). Rok Szczura absolutnie wpisuje się w ten trend.
Czytaj więcej o Rok Szczura. Widząca – Olga Gromyko – recenzja

 

Księżyc nad Rubieżą – Ilona Andrews – recenzja

„Księżyc nad Rubieżą” to druga część nowej serii małżeństwa Gordon, tworzących pod pseudonimem Ilona Andrews. I tu dygresja, której nie mogę się oprzeć. Zawsze mnie intryguje, jak Oni są w stanie razem tworzyć, jak funkcjonuje taka w pełni zintegrowana diada. Wspólnie żyją i pracują. I to pracują cały czas we wzajemnej interakcji. To jest niewyobrażalny dla mnie poziom intensywności funkcjonowania z drugą osobą. W dodatku nie tylko im to nie szkodzi, ale, wnioskując po kolejnych książkach, wręcz służy rozwojowi ich warsztatu pisarskiego. Nowe powieści pokazują wyraźnie, że na swej drodze autorzy nie spoczęli na laurach i wciąż są w stanie zaskakiwać Czytelnika. No nie wiem, ja bym pewnie tę drugą osobę musiała po pewnym czasie (niezbyt długim, jak sądzę) w wymyślny sposób unicestwić. Czytaj więcej o Księżyc nad Rubieżą – Ilona Andrews – recenzja

 

Once Upon a Time – recenzja

Bajka dawno przestała być utożsamiana z gatunkiem przeznaczonym wyłącznie dla dzieci. Właściwie powinnam napisać, że kiedyś dzieci w ogóle nie powinny mieć do nich dostępu. Wspomnieć wystarczy dosyć makabryczne baśnie braci Grimm, aby zniechęcić każde dziecko do rozmawiania z nieznajomymi czy przyjmowania od nich podarków w postaci rumianego jabłka. Na bajkowych motywach – tych spod znaku Disney’a – bazuje popularny serial stacji ABC, „Once Upon a Time” („Dawno, dawno temu”). Pytanie, czy w dzisiejszych czasach, gdy wśród seriali fantasy króluje „Gra o tron”, jest miejsce dla disnejowskich księżniczek? Czytaj więcej o Once Upon a Time – recenzja

 

Insomnia – recenzja

 

Nie ma jednoznacznej definicji wariata. Dla jednego będzie to osoba, której głosy szepczą w głowie, dla innego ten, co gania z siekierą. Nana nie jest żadną z tych osób. Pochodzi z arystokratycznego rodu i mieszka w zrujnowanym mieszkaniu zabytkowej kamienicy. Cierpi na insomnię, czyli bezsenność. Nie śpi od małego dziecka, a jej kartoteka lekarska ma objętość większą niż encyklopedia Britannica. Podstawą jej w miarę normalnej egzystencji są leki. Stosy leków, które musi przyjmować w określonych dawkach i w określonym terminie, powodując u Nany wizje. Aż do pewnego zimnego dnia, kiedy to najpierw na przejściu dla pieszych, a później w swoim salonie napotyka mężczyznę, który wygląda, jakby urwał się z imprezy techno. Mężczyzny, którego nikt oprócz niej nie widzi… Czytaj więcej o Insomnia – recenzja

 

Grudzień z Mileną Wójtowicz – tym razem seksownie i w duecie ;-)

Z delikatnym poślizgiem prezentujemy Wam zapis audio z panelu dyskusyjnego prowadzonego przez Milenę Wójtowicz i Anetę Jadowską na tegorocznym Falkonie. Niezwykle łakomy kąsek.  Wiecie o co chodzi? O seks chodzi… A konkretnie o seks w fantastyce. Posłuchajcie, co z tego wynikło… Czytaj więcej o Grudzień z Mileną Wójtowicz – tym razem seksownie i w duecie ;-)

 

Grudzień z Mileną Wójtowicz – Wrota

Grudzień – zawieje, śnieg, mróz, Ksawery, chłód, wiatr, szybko robi się ciemno – nijak się człowiek dosłonecznić nie może. Buro i ponuro. Mikołaj się opatrzył, bo od listopada po sklepach go pełno. Zatem, żeby ochronić Was przed przygnębieniem, polecam przeczytać Wrota Mileny Wójtowicz, jak ktoś nie czytał – niech wie, co stracił. Czytaj więcej o Grudzień z Mileną Wójtowicz – Wrota

 

Grudzień z Mileną Wójtowicz

I nadszedł ostatni miesiąc roku 2012, a wraz z nim ostatnia odsłona projektu Polscy Autorzy. Polska literatura fantastyczna może poszczycić się o wiele liczniejszą (niż 12 przedstawionych) rzeszą twórców, a wciąż dołączają nowi, co stanowi dla nas powód do nieustającej radości. Jeśli więc jesteście miłośnikami tego rodzaju historii, z pewnością na rodzimym rynku znajdziecie coś inspirującego, fascynującego, po prostu fantastycznego. A teraz przed Wami miesiąc z Mileną Wójtowicz. I niech ostatni będą pierwszymi… Czytaj więcej o Grudzień z Mileną Wójtowicz

 

Wiedźmin. Sezon burz – recenzja

 

 Z ostrożnością dziewczęcia, co to i chciałoby i boi się, sięgnęłam po tę lekturę. Żebyście nie mieli złudzeń – kupiłam przedpremierowo i już 31 października wyciągnęłam pazernie z otchłani paczkomatu. Po czym książeczka zajęła miejsce honorowe na szafce przy łóżku. I tak se leżała, leżała…  dobrych kilka dni tak leżała. Ja patrzyłam podejrzliwie na nią, a ona łyskała pierunami z okładki na mnie. Okładka nota bene, że pozwolę sobie grubego eufemizmu użyć, nie zachwyca. Suma sumarum przeczytać się odważyłam dopiero po tygodniu. I nie żałuję! Żal mi jedynie, że już się skończyło. Czytaj więcej o Wiedźmin. Sezon burz – recenzja