Siergiej Łukjanienko „Patrol Zmroku” – recenzja

„Patrol Zmroku” stanowi kolejny, już trzeci, tom przygód Nocnego oraz Dziennego Patrolu z miasta Moskwy. Prócz dwóch wspomnianych organizacji, na kartach powieści pojawiają się po raz kolejny przedstawiciele Inkwizycji z Edgarem i Vitezsławem na czele. Czytaj więcej o Siergiej Łukjanienko „Patrol Zmroku” – recenzja

 

Księżyc nad Rubieżą – Ilona Andrews – recenzja

„Księżyc nad Rubieżą” to druga część nowej serii małżeństwa Gordon, tworzących pod pseudonimem Ilona Andrews. I tu dygresja, której nie mogę się oprzeć. Zawsze mnie intryguje, jak Oni są w stanie razem tworzyć, jak funkcjonuje taka w pełni zintegrowana diada. Wspólnie żyją i pracują. I to pracują cały czas we wzajemnej interakcji. To jest niewyobrażalny dla mnie poziom intensywności funkcjonowania z drugą osobą. W dodatku nie tylko im to nie szkodzi, ale, wnioskując po kolejnych książkach, wręcz służy rozwojowi ich warsztatu pisarskiego. Nowe powieści pokazują wyraźnie, że na swej drodze autorzy nie spoczęli na laurach i wciąż są w stanie zaskakiwać Czytelnika. No nie wiem, ja bym pewnie tę drugą osobę musiała po pewnym czasie (niezbyt długim, jak sądzę) w wymyślny sposób unicestwić. Czytaj więcej o Księżyc nad Rubieżą – Ilona Andrews – recenzja

 

„Wszystko zostaje w rodzinie” – recenzja

Dora Wilk ma zaskakującą zdolność pakowania się w Kłopoty. Czy raczej: Kłopoty mają wybitną zdolność odnajdywania rudowłosej Dory. Tylko w przeciągu niecałego roku na biedną głowę wiedźmy spadło uporanie się z niebezpiecznym magiem i dreamsnacherem, nordyckim bóstwem, któremu marzy się wojna i opętanym archaniołem. A w międzyczasie (jakby tego wszystkiego było mało) doszło matkowanie dwóm wampirom, status honorowej Alfy wilkołaków z Trójprzymierza, status Namiestniczki, zapobiegnięcie rewolucji w Piekle i ciociowanie grupie dzieci o magicznych zdolnościach. Nic dziwnego, że Jada zasłużyła na urlop, prawda?

Czytaj więcej o „Wszystko zostaje w rodzinie” – recenzja

 

Takeshi. Cień Śmierci – M. L. Kossakowska – recenzja

Z góry uprzedzam, że mam duży sentyment do prozy M. L. Kossakowskiej, zatem poniższy tekst raczej nie będzie nazbyt krytyczny. Zresztą nawet nie ma ku temu powodów. Autorka ma styl i charyzmę, które pozwalają jej tworzyć fascynujące światy nawet w nierzeczywistych osnowach.  Ma  umiejętność snucia opowieści, która przenika do głębi i przesącza się do realnego świata, wyciskając piętno na czytelnikach. Czaruje słowem, zabierając odbiorcę w magiczną podróż, z której nie chce się wracać. Czytaj więcej o Takeshi. Cień Śmierci – M. L. Kossakowska – recenzja

 

Ian Tregillis „Mroczna geneza” – recenzja

A gdyby tak o losach II wojny światowej zadecydować mieli niemiecki naukowiec wraz ze stworzoną przez siebie grupką nadludzi oraz kilku brytyjskich czarowników? Taką oto alternatywną wizję historii świata Ian Tregillis postanowił przedstawić w swej opowieści pt. „Mroczna  geneza”.

Czytaj więcej o Ian Tregillis „Mroczna geneza” – recenzja

 

Strażnik Podłego Miasta – recenzja

Powiem tak: zapragnęłam tej książki, gdy tylko przeczytałam jej opis. Zapowiedź zanurzenia się w mrocznym, wynaturzonym, pełnym poczucia beznadziei świecie, gdzie swoiście rozumiana sprawiedliwość zależy od zdeprawowanego byłego agenta wywiadu, znanego powszechnie pod pseudonimem artystycznym Opiekun, który wyrusza z osobistą krucjatą na ratunek maluczkim, a do tego magia i jej tajemnicze twory. Zaiste niezmiernie zachęcające. Zapachniało świeżą krwią, starą krwią, wyprutymi wnętrznościami, smrodem zakazanych zaułków – normalnie miodzio (tak, psychopatka – to ja, mogło być gorzej, niektórzy twierdzą, że są na przykład Napoleonem).

Czytaj więcej o Strażnik Podłego Miasta – recenzja