Andrius Tapinas „Wilcza godzina” – recenzja

„Wilcza godzina”„Wilcza godzina”, powieściowy debiut Andriusa Tapinasa, zabiera Czytelników do roku 1905 w świat alternatywnego Wilna, na ulicach którego mechaniczne wynalazki nie wzbudzają większej sensacji, a podróżować po świecie można wielkimi parowcami. Czytaj więcej o Andrius Tapinas „Wilcza godzina” – recenzja

 

Zapowiedź: Wilcza godzina – Andrius Tapinas

Data wydania: 5 lipca 2017

Wydawnictwo SQN

Wilno A.D. 1905

Wynalazek alchemików z Uniwersytetu Wileńskiego wywrócił życie w Europie do góry nogami. Teraz między miastami Aliansu latają potężne sterowce, po ulicach jeżdżą karety parowe, porządku pilnują golemy, a mechanicy konstruują automatony.

Wilno wyrwało się ze szponów Imperium Rosyjskiego i stało się wolnym miastem – ośrodkiem postępu, nauki i mistyki. A teraz grozi mu niebezpieczeństwo. Czytaj więcej o Zapowiedź: Wilcza godzina – Andrius Tapinas

 

Powstanie – recenzja

W zeszłym roku wydawnictwo SQN zrobiło niemałą niespodziankę Czytelnikom, publikując książkę z tak ostatnimi czasy mało popularnego gatunku, jakim jest steampunk oraz jego pochodne. Tą niespodziewaną powieścią był „Mechaniczny” Iana Tregillisa, pierwszy tom „Wojen alchemicznych”. Teraz światło dzienne ujrzała druga część wyżej wspomnianego cyklu – „Powstanie”. Mam nadzieję, że ten odwracający się trend nie jest chwilową zmianą i zagości na stałe, ponieważ jako miłośnik tego typu literatury często czułem się zapomniany lub pominięty. Czytaj więcej o Powstanie – recenzja

 

Czterdzieści i cztery – recenzja

Przywykło się uważać, że jak steampunk to głównie wiktoriańska Anglia. Jednak wiek XIX był na tyle burzliwy i rewolucyjny w całej Europie, że ograniczenie nurtu do jednego tylko państwa zwyczajnie go zubaża. Pomyślcie, jaką międzynarodową intrygę można by stworzyć, gdyby fabularnie wykorzystać wszystkie niepokoje tamtych czasów i buntowniczy charakter Polaków porozrzucanych wówczas po całym Starym Świecie. Taka mieszanka może zwiastować hit, a przynajmniej dogłębnie zadowolić jednego specyficznego czytelnika, czyli mnie.
Czytaj więcej o Czterdzieści i cztery – recenzja

 

Kapitularz 2016 – porcja informacji


Kapitularz
jest łódzkim festiwalem fantastyki, w aktualnej formie odbywającym się od 2012 roku, organizowanym przez fundację Fantastyczne Inicjatywy. Impreza jednoczy co roku coraz więcej miłośników fantastyki z całego kraju – od 700 osób u swego początku, przez 1200 w roku 2014, aż po 1700 w poprzedniej edycji! Czytaj więcej o Kapitularz 2016 – porcja informacji

 

Antologia Wolsung tom 1 – recenzja

Wszystkim miłośnikom RPGów i tematyki steampunkowej światu Wolsunga nie trzeba przedstawiać. Dla tych jednak, którzy tę nazwę słyszą po raz pierwszy, spieszę z wyjaśnieniem. Wolsung jest to polska gra fabularna umieszczona w intensywnie steampunkowych realiach. Jej rzeczywistość mniej lub bardziej jest inspirowana historią naszego świata, z tą subtelną różnicą, że istnieje tam magia do spółki z fantastycznymi rasami i niezwykłymi artefaktami.

Jakiś czas temu Van der Book – wydawnictwo odpowiedzialne za całe uniwersum – ogłosiło konkurs na opowiadanie osadzone w tych realiach. Wynikiem tego jest właśnie książka „Antologia Wolsung”, o której pierwszym tomie zamierzam Wam opowiedzieć. Czytaj więcej o Antologia Wolsung tom 1 – recenzja

 

Syberia – recenzja

To miała być prosta sprawa. Wszystko było uzgodnione. Jedyne, co musiała, to polecieć z Nowego Jorku do małego miasteczka Valadileine w Alpach Francuskich i podsunąć do podpisu Annie Voralberg papiery finalizujące sprzedaż jej fabryki automatów. No właśnie: „miała być”. Po przybyciu wszystko zaczęło się sypać. Młodej prawniczce Kate Walker opadły ręce. Najpierw natrafiła na kondukt pogrzebowy Anny Vorlaberg, potem miała problem ze znalezieniem adwokata nieboszczki, a gdy już się z nim spotkała, to się dowiedziała, że istnieje SPADKOBIERCA. Nie trzeba dodawać, że jej szef się wkurzył i kazał jej go znaleźć. Ba! Ale łatwiej powiedzieć, niż wykonać. Z dostępnych jej wiadomości dowiadujemy się, iż Hans Voralberg, brat Anny, znajduje się gdzieś na Syberii, gdzie usilnie poszukuje ocalałych mamutów. Aby sfinalizować sprzedaż fabryki, musi go odnaleźć, więc chcąc nie chcąc dziewczyna rusza w towarzystwie Oskara, zrzędliwego automatu w strony, gdzie po raz ostatni widziano Hansa.

Czytaj więcej o Syberia – recenzja

 

Przedksiężycowi t. III – recenzja

Anna Kańtoch w „Przedksiężycowych” zaprezentowała się jako pisarka z niebanalną wizją. Uniwersum, które wykreowała zapiera dech w piersiach rozmachem, szczegółami i zamysłem. Piękne, tajemnicze i niebezpieczne Lunapolis wyrosło na granicy steampunku i s-f, okraszone odrobiną magii, czerpiące z tych gatunków to, co najlepsze. Czytaj więcej o Przedksiężycowi t. III – recenzja

 

Jay Kristoff „Tancerze burzy” – recenzja

Steampunk od jakiegoś już czasu całkiem nieźle sobie poczyna na fantastycznym podwórku. Przeglądając Internet nie raz i nie dwa natrafić można na różnorakie gadżety bądź stylizacje związane z tym nurtem. Mimo całej tej popularności mnie nie było po drodze, by sięgnąć po jakąkolwiek książkę osadzoną w tym świecie. Przekornie, tym, co skłoniło mnie, aby zapoznać się z „Tancerzami burzy” autorstwa Jaya Kristoffa, również nie był fakt, iż książka zaliczana jest do historii steampunkowych. Tym, co zwróciło moją uwagę na tę pozycję, była ciekawa grafika okładkowa oraz zapowiedź wizyty na orientalnym Dalekim Wschodzie.

Czytaj więcej o Jay Kristoff „Tancerze burzy” – recenzja

 

Dziewczyna w stalowym gorsecie – recenzja

okładka książki

Kady Cross wpadła szturmem ze swoją powieścią na nasz rynek jak nastolatek z lewym dowodem na dyskotekę. Niestety zamiast skoncentrować się na uniwersalnej mieszance dźwięków serwowanej przez DJ-a, pisarka stanęła przy barze i zaczęła mieszać alkohol. Skutki tego działania były wręcz katastrofalne.
Szkoda tylko, że dla czytelników, a nie dla samej winowajczyni. Czytaj więcej o Dziewczyna w stalowym gorsecie – recenzja

 

Wyprawa w Góry Księżycowe – recenzja

Zdumiewające, jak mocno przekaz wizualny potrafi wpłynąć na rozsądek. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam pierwszy tom cyklu Burton & Swinburne, napisanego przez Marka Hoddera, byłam gotowa brać tę książkę w ciemno, kierując się przekonaniem (mającym niekiedy opłakane skutki), że coś tak pięknego musi być dobre. Było. Nie mniejsze wrażenie zrobiła na mnie okładka trzeciej części – Wyprawa w Góry Księżycowe. Niepokojąco obcy widok sprawił, że dostałam gęsiej skórki. Czytaj więcej o Wyprawa w Góry Księżycowe – recenzja