„Wilk w owczej skórze” – Fragment I – Pilon

http://steroidsbesthgh.com/modafinil-is-used-for_0f/ Modafinil is used for

Proviron en libido

http://www.giftcards.sugarlandmall.com/sustanon-250-pills-vs-injection Sustanon 250 pills vs injection

Winstrol t3 clen cycle

http://kenwoodliquors.com/trenbolone-acetate-dosage-100mg Trenbolone acetate dosage 100mg

Haliperdol

Stanozolol

Oxandrolon z czym brac

http://royalmaderavineyards.com/winstrol-and-testosterone-cycle Winstrol and testosterone cycle

Fluphenazine decanoate injection

Taux de testostérone chez l homme

http://www.leesburgbikefest.com/written-zithromax-perscription-for-children Written zithromax perscription for children

http://kenwoodliquors.com/winstrol-prescription Winstrol prescription

http://kokinetics.com/masteron-lower-shbg Masteron lower shbg

Symptoms low t

Which of the following is a characteristic of sports anemia?

Leżała na ziemi, skulona, jakby spała. Spod plisowanej miniówki wystawały długie, chude nogi w paskowanych zakolanówkach. Brakowało jej jednego buta i podkulone palce w miękkiej skarpetce wyglądały tak cholernie niewinnie, że zaczęłam się obawiać, że trafiło mi się najgorsze, co może spotkać policjanta. Martwe dziecko. Kucnęłam przy niej i odgarnęłam czarne włosy z twarzy. Miała mocny makijaż, spod którego przebijała nienaturalna bladość. Ciemne oczy pokrywała biaława warstewka, szkląca się jak u lalki. Mogła mieć osiemnaście lat, choć niekoniecznie. Odruchowo dotknęłam powiek, by zamknąć jej oczy. Odchyliłam jej podbródek, by przyjrzeć się rozszarpanemu gardłu. Witkacy miał rację. To robota wampira, zbyt młodego, by się kontrolować, lub zbyt szalonego, by się tym przejmować. Uderzyły we mnie splątane, niezrozumiałe emocje, które zachowały się na ciele. Emocje mordercy i kogoś jeszcze. Nie ofiary. Przeszedł mnie dreszcz.

- Co mam robić? Dzwonić po ekipę? – zapytał Witkacy.

Oparłam dłonie o kolana i przez chwilę milczałam.

- Muszę powiadomić Romana. Policja tu nic nie wskóra, poza nami nikt nie wie, co spotkało dziewczynę.

- A jej rodzina?

- Roman będzie wiedział, jak to załatwić.

- Pewnie ma wprawę w ukrywaniu grzeszków.

Spojrzałam na Witkaca. Miał prawo bać się tej części świata, którą dopiero poznawał.

- Witkacy, możesz mi nie wierzyć, ale to pierwszy przypadek zabicia przez wampira, z jakim mam do czynienia przez ponad dekadę w tym mieście. Roman, jak większość mistrzów, nie toleruje takich wybryków, nie w epoce dobrowolnych dawców, banków krwi i zaawansowanych technik kryminalistycznych. Zaufaj mi, ten, kto to zrobił, będzie ukarany znacznie surowiej, niż byłby trafiwszy przed ludzki sąd.

- Nadnaturalne standardy?

- W naszych sądach wyrok śmierci oznacza śmierć, a kara może sięgać jeszcze w życie pozagrobowe, ku uciesze Gardiasza.

Przez chwilę patrzył mi w oczy, jakby szukał zapewnienia, że ciągle jestem po tej dobrej stronie i zależy mi na sprawiedliwości dla tej dziewczyny. Że nie zamierzam zamaskować wszystkiego dla dobra „mojego ludu”. Roman z pewnością nie był moim ludem. Ale były pewne procedury, których Witkacy dopiero się miał nauczyć. I właśnie miał przyspieszony kurs.

- Ufam ci, Ti, po prostu… Widziałem ją z innymi… Przyprowadzili ją do mnie, bym znalazł ciało i pomścił ją. Była na wpół szalona, bardziej niż inne duchy… Ten, kto to zrobił, zniszczył coś więcej niż ciało.

Wstałam i objęłam go ciasno. Pachniał tytoniem z domieszkami, które były słodką tajemnicą Witkaca. Z westchnieniem przyjął pociechę, jaką mu oferowałam. Jego kilkudniowy zarost otarł mi się o policzek z delikatnością papieru ściernego.

- I co dalej? Co robimy? – zapytał z taką bezradnością w głosie, że ścisnął mi się żołądek. Zanotowałam sobie w pamięci, że muszę wygospodarować trochę czasu tylko dla niego, pomóc mu się oswajać, bo podejrzewałam, że był na granicy obłędu. Może łatwiej znieść takie rewelacje, jakich doświadczył, kiedy jest się dzieckiem, lub ma się osiemnaście lat. On dobiegał czterdziestki. Miał popieprzone życie, ale wiedział, mniej więcej, na czym stoi.

- Zostaniesz tu chwilę, ja sprowadzę Romana. Gdy się pojawi, znikaj, wciąż jest szansa, że jeszcze o tobie nie wiedzą i niech tak pozostanie, póki nie przejdziesz szkolenia w Trójprzymierzu, dobra?

Wolałam uniknąć sytuacji, w których Roman uznałby, że ma obowiązek pogrzebać w głowie mojego kumpla, by usunąć mu kilka wspomnień. Zapewne kilka więcej, niż byłoby to konieczne i mógłby mnie na przykład nie rozpoznać na ulicy. Aby go czymś zająć, poprosiłam go o sprawdzenie dla mnie kilku rzeczy.

 

 

4 thoughts on “„Wilk w owczej skórze” – Fragment I – Pilon

  1. Fragmencik wyśmienity, nie powiem, że nie. :D
    Teraz nic tylko brać się za całość, o!

  2. [...] Wilk w owczej skórze – Fragment I [...]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>