Krucha wieczność – recenzja

Krucha wieczność” Melissy Marr, to trzeci tom serii o wróżkach ich świecie. Brzmi bajkowo? Nie do końca, a już na pewno nie dla śmiertelników.

Aislinn próbuje pogodzić swój związek z Sethem z obowiązkami Królowej Lata. Jednak chłopaka martwi fakt, że jego ukochana spędza coraz więcej czasu z Keenanem, Królem Lata. Dręczy się myślami o nieuchronności upływającego czasu. W końcu jego dziewczyna będzie żyć wiecznie … ale nie z nim. Nie mogąc się z tym pogodzić postanawia znaleźć sposób aby zostać z nią na zawsze. Władająca Wysokim Dworem Sorcha, jest jedyną która może mu pomóc, trzeba ją jednak najpierw odnaleźć. W tym czasie władcy Letniego Dworu stają się sobie coraz bliżsi.

Świat wróżek i wróżów nie wiele ma wspólnego z bajką to polityka, szkoła przetrwania i etykiety w jednym, a każde słowo może być wieloznaczną pułapką. Takie wrażenie odniosłam czytając kolejna już część serii.

Cztery dwory mają swoje indywidualne cechy charakterystyczne tak jak ich władcy, a na tym tle wybija się główna bohaterka która jeszcze niedawno była śmiertelniczką z darem Widzenia. Zyskując długowieczne życie nie dostała do pakietu wieków doświadczenia i teraz próbuje nauczyć się jak rządzić i funkcjonować w nowym życiu u władzy. Jednak sytuacja jej, jak i właściwie wszystkich bohaterów książki jest niezwykle skomplikowana. Z jednej strony mamy Króla i Królową Lata którzy powinni być razem dla dobra poddanych, ale ona kocha śmiertelnika i chce pozostać z nim jak długo się da, on natomiast przez wieki kochał Zimową Pannę która teraz jest Królową Zimy. Sama Donia atakując Aislinn coraz bardziej upodabnia się do Beiry i udowadnia jej, że tak naprawdę nie są przyjaciółkami, a kobietami które połączył jeden mężczyzna. Dla Don jest miłością życia i to bardzo długiego, bez szans na prawdziwy związek, dla Ash oznacza wieczność w związku bez miłości.

Bardzo spodobały mi się relacje miedzy Aislinn i Sethem, a konkretnie tolerancja i cierpliwość chłopaka do całej tej zagmatwanej sytuacji z Królem Lata. Oraz z uczuciami Ash do nich obydwóch. Mimo, że kocha Setha to jednak czuje fizyczny pociąg do Keenana, a im bliżej lata tym tym ta fascynacja wzrasta. Dlatego nie dziwię się, że ten nieszczęsny śmiertelnik postanowił coś z tym zrobić. W końcu ile można wytrzymać ze świadomością, że niemalże wszyscy wypatrują jego śmierci. Jedni mają chęć przyłożyć się do niej inni ze strachem wyglądają przyczyn naturalnych. Więc nasz chłopek roztropek wpada na pomysł (w sumie w jego sytuacji nie taki genialny), że Sorcha może mu pomóc. Przyjmuje “pomoc” od Bananach – samej Wojny, jednej z nie wielu która może stanąć do walki z którymkolwiek z władców i wygrać. To ona zaprowadziła go do Sorchy, gnana wizjami wojny którą w ten sposób wywoła. Seth zawiera układ z władczynią Wysokiego Dworu, a jak wiadomo na układaniu się z wróżkami jeszcze żaden człowiek dobrze nie wyszedł. Tu jednak byłam zaskoczona efektami, nie do końca takich się spodziewałam. Sytuacja stała się jeszcze bardziej zagmatwana.

Od pierwszej części nie mogę się zdecydować czy polubić postać Keenana, czy też potraktować go jak rozpuszczonego smarkacza. Niekiedy jestem wstanie zrozumieć jego samego i jego postępowanie,w końcu tyle czekał na swoją królową, niemal już mityczną. Następnie robi coś tak pasującego do zachowań małolata, że moja kiełkująca sympatia zmienia kierunek o sto osiemdziesiąt stopni i tak trwa ta karuzela mojej zmiennej sympatii do Króla Lata. Szanuję go jednak za to, że nie ukrywa swoich zamiarów (choć i tu są wyjątki). Najchętniej zabił by swojego konkurenta, nie zrobił tego do tej pory tylko ze względy na fakt, że pogorszyło by to jego relacje z Ash. Dostaje szansę na związek z nią gdy Seth wyrusza po remedium na swe problemy, dziewczyna przekonana o porzuceniu jej przez ukochanego, postanawia dać szansę związkowi z Keenanem. Umocniło to by dwór i ją samą, bo jak przekonałam się w trakcie czytania (sama Ach na pewno też)Donia, Sorcha i Naill mogą ją pokonać bez większego wysiłku, nie stanowi dla nich wyzwania.

Tu pojawia się kolejna kwestia związana z Sethem. Zastanawiam się czy właśnie jego śmierć, ale naturalna, nie rozwiązała by sytuacji. Oczywiście nie było by to idealne rozwiązanie dla wszystkich, na pewno pojawiły by sie reperkusje , ale rozwiązało by to problemy przynajmniej Letniego Dworu. Właściwie dla wszystkich zainteresowanych (a jest ich coraz więcej) nie ma środka idealnego. Co by nie przedsięwzięli, zawsze jest ktoś pokrzywdzony.

“Krucha wieczność” jest książką dla młodzieży, choć nie tak do końca. Jej bohaterowie muszą podejmować decyzje, dotyczące tego co jest ważniejsze, miłość czy obowiązek. Lub też próbują zachować kruchą równowagę pomiędzy tym czego pragną, a tym co muszą. Nie ma tu szczęśliwego zakończenia jak w romansie i nawet gdy decydują się pójść za głosem serca, cała reszta na tym traci.

Zastanawiam się jak zakończy tą historie autorka, ponieważ osobiście nie widzę rozwiązania dla nikogo, nie wiem nawet czy wypada zafiniszować wszystko słodkim, łzawym i tak nie pasującym do całości zakończeniem. Więc pojawia się pytanie, kto ucierpi najbardziej? Czekam na kolejne części i mam nadzieje, że spodobają mi się tak jak “Krucha wieczność”.

Ocena:  7 / 10

Tytuł: Krucha wieczność (Fragile Eternity)
Tom: 3
Autor: Melissa Marr
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Wydawca: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 15 września 2010
Liczba stron: 424
Oprawa: miękka
Wymiary: 135 x 204 mm
Cena: 31,90 zł