Odnaleźć swą drogę – recenzja

Książka „ Odnaleźć swą drogę” to moje pierwsze spotkanie zarówno z twórczością rosyjskiej pisarki, jak i fantastyką tego rodzaju – zbiorem opowiadań napisanym tak, że powstaje nam spójna całość. Miałam bardzo duże wątpliwości co do tej pozycji, jednak spontaniczny zakup oraz chęć przeczytania czegoś nowego zwyciężyły i niedługo po nabyciu zabrałam się za twórczość pani Rudej. Czy tym razem zakupy w ciemno okazały się przetrwonieniem pieniędzy, czy może okazją zapoznania się z czymś nowym i zaskakującym w pozytywny sposób?

Olgierda Lacha to dziewczyna w miarę skromna, jednak jej złośliwy charakterek i cięty język często dają się innym we znaki. Nie chce, tak jak siostry, zostać zmuszona do zamążpójścia wbrew swojej woli, by potem stać się zwykłą kurą domową. Postanawia uciec. A gdzie? Hen daleko na Uniwersytet Nauk Magicznych, w celu studiowania na wydziale, zapewniającym potem szacunek oraz pieniądze. Lecz śmiać nie byłoby się z czego, gdyby wszystko szło jak z płatka. Ola, ano z takiego powodu, że przybyła za późno, na wydział dla Uzdrowicieli się nie dostanie, u Praktyków nie zda testu sprawnościowego… zostają Teoretycy, którzy zawsze byli w oczach dziewczyny bandą nudnych staruszków przesiadujących w bibliotece. Jednak nasza bohaterka nie ma wyjścia. Zaczyna studiować na wydziale owych „staruszków” a po kilku latach wyrasta na mistrzynię magii wykreślnej, znajduje „pracę” oraz ma zapewnioną rozrywkę 24/7 dzięki pół-krasnoludowi Ottonowi i pociągającemu (ale też niezwykle aroganckiemu i , nie można zapomnieć!) nekromancie Irdze. Jak przez te wszystkie lata Ola będzie się zmieniać? Jaką kobietą będzie pod koniec książki?

Jak już wcześniej wspomniałam, to mój pierwszy zbiór opowiadań i tak naprawdę to wyszłam na idiotkę, bo zorientowałam się, że to było kilka osobnych historii… dopiero po skończeniu książki. Wszystko ułożone było w taki sposób, że nie odczuwało się, że non stop mieliśmy do czynienia z nową przygodą, mniej lub bardziej śmieszną. Należałoby też wspomnieć o tym, że o dziwo nie spotkamy tutaj takiej zwykłej walki dobra ze złem. Wiadomo, wrogowie są zawsze, ale tak naprawdę jednej postaci z którą całą książkę bohaterowie „walczą” nie ma. Oczywiście to też spostrzegłam dopiero po skończeniu książki ;)

Spotykamy się tutaj z narracją pierwszoosobową, która zazwyczaj mnie irytuje za sprawą dokładnego analizowania każdej rzeczy przez narratorkę. Tutaj jednak punkt widzenia Oli nie przeszkadzał mi praktycznie rzecz biorąc w ogóle, denerwowały mnie momenty tylko, kiedy non stop liczyła pieniądze, bo była straszną złotówą, ale domyślam się, że to też miał być element jej komicznej kreacji, wiec zostawiam ten temat w spokoju. Pozwólmy Oli liczyć swoje stypendia i wydatki tak jak robiła to cały czas.

Bardzo trudno jest w tej książce określić w jakich czasach toczy się akcja. W sumie wszystko wskazuje na średniowiecze – totalny brak elektroniki, pojazdów itp. Aczkolwiek, język bezapelacyjnie daje nam do zrozumienia, że są to czasy jednak bardziej współczesne, chociaż ich waluta, sposób ubierania się znowu nakierowuje nas na średniowiecze… Ale znowu były tam też serie romansideł, a przecież w średniowieczu raczej nie było romansów, na dodatek zatytułowanych „Romanse dla trolli” i dostępnych dla każdego! Jestem w stanie przyjąć za pewnik jedynie fakt, że dzieje się to na pewno w innym świecie… Bardziej zwariowanym i pokręconym świecie…

Teraz możemy przejść do niesamowicie przyjemnej rzeczy, jaką są bohaterowie. Niezwykle barwni i wyraźni, każdy wykreowany na inny charakter, każdy mający swoje poglądy. Zero sztuczności. Główna bohaterka, jak mówi opis z tyłu, jest “dziewczyną o ciętym języku i wyjątkowym wdzięku”, i to wcale nie są jedynie puste słowa. Pani Rudej doskonale udało się wykreować główną bohaterkę, na taką, co potrafiła odmówić, kopnąć i się upić. Tylko denerwowało mnie trochę jej zachowanie w stosunku do Irgi w sytuacjach, które w ogóle nie wymagały ostrych tekstów, ale jednocześnie było ono niezwykle nieprzewidywalne i jeszcze się z takim potraktowaniem “ukochanego” nigdy nie spotkałam. Otto, bardzo przyjazny pół-krasnolud także zdobył moje serce swoimi (nie)stosownymi uwagami względem najlepszej przyjaciółki i nie tylko. Jego usposobienie było genialnie oddane. Irga zaś, to bohater książkowy idealny. Po prostu uosobienie męskości i wspaniałości! Kolejna postać, którą autorka wykreowała według mnie po prostu idealnie. Na okładce z tyłu mamy jeszcze wzmiankę o “wrednej uzdrowicielce” ale szczerze powiedziawszy, ostatnią rzeczą jaką mogłabym powiedzieć o Lirze jest to, że była wredna. Przyjaciółka od serca, czego chcieć więcej? A trolle brały udział tylko w jednej scenie. W każdym bądź razie, postacie bohaterów są w sumie największym plusem w tej książce!

Oprawa graficzna w sumie nie jest jedną z tych, nad którą należy piać z zachwytu, ale też nie szpeci półki. Dziewczyna na okładce spokojnie mogłaby uchodzić za Olę, ale ja się Was pytam, co do tej książki ma miecz?! Miecz w rękach naszej głównej bohaterki z pewnością nie byłby mieczem, a po prostu narzędziem, którym dziewczyna by sobie zapewne poobcinała palce, więc Boże broń przed tym aby kiedykolwiek w swe łapska miecz dorwała! W środku książki mamy typowe, fabryczne przyozdobienia jak czarno-biała kopia okładki oraz każdy rozdział wyraźnie zaznaczony, a całość podzielona elegancko na cztery lata nauki Olgierdy na Uniwersytecie. Podobało mi się także to, że zamiast zwyczajowego prologu (którego nigdy nie chce mi się czytać) oraz epilogu, są dwa rozdziały zatytułowane „Mój przyjaciel krasnolud” i „Mój przyjaciel nekromanta”. Od razu większa chęć do czytania.

Podsumowując, „Odnaleźć swą drogę” nieznanej u nas pisarki, lubującej się w rocku i anime, jest książką idealną na poprawę humoru, czy po prostu czas, kiedy mamy ochotę przeczytać coś lekkiego i wciągającego. Te czterysta sześćdziesiąt stron zapewni, jestem przekonana, prawie każdemu gwarantowaną rozrywkę na więcej niż dwie – trzy godzinki. Nie polecam jedynie czytać w miejscach publicznych. Wybuchy śmiechu, jakimi obdarowywałam ludzi w autobusie i na przystanku, raczej nie sprzyjały określeniu mnie przez otoczenie jako osoby zdrowej psychicznie. Ogromnie polecam!

 Ocena: 10/10

 Tytuł: Odnaleźć swą drogę
 Autor: Aleksandra Ruda
 Wydawca: Fabryka słów
 Data wydania: 16 lipiec 2010r.
 Liczba stron: 464
 Oprawa: miękka
 Wymiary: 125×205 mm
 Cena: 34,90 zł

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze