Fragment: Aneta Jadowska – Złodziej Dusz (II)

Fabryka Słów udostępniła kolejny krótki fragment “Złodzieja dusz” debiutanckiej powieści autorstwa Anety Jadowskiej.

 

 

 

 

Zaciskałam pięści i zęby. Miron z tyłu chichotał, choć wiedziałam, że i jemu muzyka nie przypadła do gustu. Wytrzymałam kilka utworów. Wytrzymałam jęki gwałconych panienek, przechwałki dotyczące rozmiaru, kwiecisty opis aut i stanu konta wykonawcy, pobrzękiwanie złotą biżuterią i słowo fuck w każdej konfiguracji. Staram się być wyrozumiała. No może przesadzam z tą wyrozumiałością, ale rozumiem, że wilkołaki są mało bystre i zwierzęce. Rozumiem, że nie są w stanie ogarnąć umysłami książki czy dobrego filmu – to dla nich produkowane są filmy typu „Szybcy i wściekli” i komedie typu „Czterdziestoletni prawiczek”. Są prości, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak prości, a jedyna muzyka, która nie smaży im synaps to hip-hop. I techno, jak wyjaśnił mi Stefan, gdy go zapytałam. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, nie zgodziłabym się, by to on był kierowcą, wolałabym wampira, nawet szyszymorę. Może wolałabym nawet maga-zabójcę, ale nie wilkołaka. Teraz jednak nie miałam wyboru. Nie mogłam znieść nawet sekundy więcej.
– Mówię poważnie, zatrzymaj się, albo otworzę drzwi i celowo zaczepię o jakiś słupek, a twoja bryka nigdy nie będzie taka sama. Nie żartuję!
Złapałam ręką za klamkę i szarpnęłam. Zapikała lampka przerwanej blokady drzwi. Zatrzymał się. Wysiadłam i wykrzyczałam swoją złość w niebo. Przyjęło to ze zrozumieniem.