Fragment: Aneta Jadowska – Złodziej Dusz (I)

Fabryka Słów udostępniła krótki fragment “Złodzieja dusz” debiutanckiej powieści autorstwa Anety Jadowskiej.

Książka ukaże się 27 stycznia 2012 roku.

 

Pokój roił się od ludzi, ktoś robił zdjęcia, ktoś rozmawiał przez telefon. Nie było mi to na rękę, musiałam bowiem dyskretnie coś sprawdzić. Podeszłam do zwłok i uważnie przyjrzałam się śladom na szyi. Dwa czerwone punkty, jeden przy drugim, oddalone (sprawdziłam malutką miarką) o 3 cm od siebie… Wątpiłam, by to był wampir – za dużo krwi na dywanie, poza tym one wolą młodsze ofiary, pachnące bardziej apetycznie, o jędrnych szyjkach i tętniczkach. Od dawna też nie słyszałam, by kogoś zabiły, wolałam jednak sprawdzić. Ślady na szyi, brak narzędzia zbrodni… rozumiecie mój tok rozumowania? Oczywiście nie zamierzałam dzielić się moimi podejrzeniami z Bogną czy patafianem, ale sama dla siebie musiałam wiedzieć. 3 cm nie wyklucza kłów, jednak intuicja podpowiadała mi, że nie był to krwiopijca. Dyskretnie dotknęłam zimnego czoła. Musiałam zdjąć rękawiczki, by cokolwiek poczuć, co było jawnym pogwałceniem regulaminu, ale tylko tak mogłam zebrać jakieś resztki aury. Często na ofiarach morderstwa zostawał wyraźny ślad przemocy, jakby pieczęć agresji i emocji, głównie strachu, czasem nawet wskazówki co do sprawcy, ale wyczuwalne były tylko kilka godzin, czasem dni, w zależności od natężenia uczuć towarzyszących ostatnim chwilom zmarłego. Tym razem nie wyczułam prawie nic, lekkie mrowienie w palcach niosło tylko jedną emocję – totalne zaskoczenie i jakby… irytację. Paulina Kozanek przed śmiercią nie bała się. Była poirytowana.