Recenzja Wiedźmy Naczelnej

Powoli, w długich odstępach czasu wychodziły książki o losach studentki, a potem i absolwentki Starmińskiej Wyższej Szkoły Czarodziejów, Pytii i Zielarek – W.Rednej. Aż ukazała się wreszcie trzecia część cyklu (poprzednie dwie zostały podzielone na części przez polskiego wydawcę) o mojej ukochanej wiedźmie, a ja jestem niepocieszona, bo to ponoć ostatni tom – więcej nie ma. Wiedźma naczelna kończy cykl opowieści Olgi Gromyko o przygodach Wolhy i już nie zetknę się z tą postacią w innej książce (bo opowiadań nie liczę).

Z drugiej strony – wreszcie znam zakończenie, choć trochę to trwało. Jednak warto było czekać, bo tym razem rudowłosa pannica postanowiła zdobyć wyższy stopień naukowy niż bakałarz IV stopnia magii bojowej, a materiały do rozprawy naukowej o odpowiednim rozmachu najłatwiej znaleźć, krążąc po drogach i bezdrożach Belorii. Los rzuca ją i do rycerskiego zamku (największego w kraju), i do małej, nadrzecznej wioseczki. Nie zapomina też o najpopularniejszym jarmarku, gdzie trudno o nocleg i trzeba na niego zapracować.Tylko coś ją pech prześladuje. Proste niby zlecenia okazują się wielce skomplikowane, niebezpieczne, a na dodatek ktoś jej wyraźnie mocno nie lubi i ciągle rzuca kłody pod nogi. No cóż, nikt nie mówił, że życie będzie lekkie. Zresztą – o siebie Wolha się aż tak bardzo nie martwi, bo przecież spokojnie daje sobie radę z upiorami i innym tego rodzaju tałatajstwem (choć czasem wyręczają ją w takiej pracy koguty). Zwłaszcza, kiedy do pomocy ma niesamowitego konia, świętego i grono wypróbowanych przyjaciół (tych starych i tych nowych).

Ale przecież coś może się stać JEMU, a wtedy nic nie stanie na drodze Wolhy. Pokona każda przeszkodę, nie będzie zważać na to, że jest źle, niebezpiecznie, że jest chora, że nikt tej pomocy nie chce – ona wie, co jest najważniejsze. I wyprowadzi w pole każdego, kto zachce ją powstrzymać – nawet najlepszą przyjaciółkę. A czy uda jej się GO uratować (i świat przy okazji) dowie się ten, kto książkę przeczyta. I już będzie wiedział, czym się wszystko kończy. A przy okazji jak zwykle będzie się śmiał, śmiał i śmiał. I żałował, że to już koniec. Dlatego, że przygody W.Rednej wciągają nas w magiczny świat stworzony przez Olgę Gromyko niczym w pułapkę. Tylko ta pułapka to po prostu świetna opowieść i dlatego czytelnicy w nią wpadają. Ja wpadłam w nią na samym początku i wcale nie chciałam się wydostać.

I myślę, że tak samo jest z innymi wielbicielami przygód Wolhy i jej przyjaciół.

 Dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Tytuł: Wiedźma Naczelna
Autor: Olga Gromyko
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 21.10.2011
Język Oryginału: rosyjski
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya