Złodziej dusz – recenzja

Bardzo się cieszę, że na rynku pojawiają się książki o wiedźmach, czarownicach, wampirach, wilkołakach i tym podobnych istotach. Tym bardziej więc sprawiła mi radość wydana przez Fabrykę Słów powieść naszej rodzimej autorki, Anety Jadowskiej – “Złodziej dusz”.
Gdybym nie czytała opisu na okładce, to z początkowych zdań pierwszego rozdziału wysnułabym wniosek, że mam do czynienia z sensacją i romansem. Jak się okazało, oprócz nich występuje także fantasy i odgrywa w powieści znaczącą rolę. Jak dla mnie – bardzo dobrze.
Akcja dzieje się w Toruniu (no, obok Torunia jakby też). Zaczyna się dość banalnie – oględzinami miejsca zbrodni. Wszak główna bohaterka to policjantka. I to dość niezwykła. Po kilku kolejnych stronach dowiadujemy się, że jest ona również prawdziwą wiedźmą. Żyje w dwóch światach – tym ludzkim i tym magicznym. I nagle zwala jej się na głowę za dużo spraw, nie tylko ze świata ludzkiego, ale i istot magicznych. Bo i tam zdarzają się skomplikowane przestępstwa, w stylu porwania i morderstwa. A przecież to całkiem logiczne, że do ich rozwikłania najlepiej jest wziąć kogoś z odpowiednim przygotowaniem zawodowym.

Całe szczęście, że może liczyć na pomoc wypróbowanych kumpli – anielskiego i diabelskiego. No i zawsze może się odprężyć w Szatańskim Pierwiosnku – to doprawdy knajpa zasługująca na swoją nazwę.
Akcja przebiega dość szybko i nie nuży Czytelnika. Przenosimy się wraz z główną bohaterką z jednego miejsca do drugiego, nie tylko po Polsce, ale także po lokacjach magicznych, do których można się dostać przez Bramę. Raz jest lżej, raz ciężej, ale przecież niezwykłą sprawę należy rozwikłać. Dora wie, że pewne rzeczy należy zrobić i się nie wykręca od obowiązków, tym bardziej, że kierują nią dodatkowe, osobiste motywy – w niebezpieczeństwie jest ktoś bardzo jej bliski. Na szczęście ma do pomocy przyjaciół. A tacy w świecie, gdzie roi się od istot nadprzyrodzonych, są bardzo potrzebni. Wszystkie te postacie są bardzo ciekawe, z początku jednak autorka za dużo ich tajemnic nie wyjawia. Można za to dowiedzieć się sporo (choć dość ogólnie) o aniołach, diabłach, wiedźmach, czarownikach i tak dalej. Przyznam, że sporo rzeczy z tej wiedzy o świecie magicznym stworzonym siłą wyobraźni Jadowskiej, bardzo mnie zaskoczyło, ale i rozbawiło. Bo przecież jaki jest anioł, a jaki diabeł każdy w zasadzie wie. Ja też tak myślałam, ale autorka wyprowadziła mnie z błędu. Wyjaśniła, jaka jest różnica między wiedźmą a czarownicą, jak żyją wampiry i wilkołaki, a przy okazji i parę innych istot.
Jest też oczywiście wątek miłosny. W porządnej książce przecież nie mogło go zabraknąć. :-) I chociaż wiadomo, ku komu bardziej skłania się Dora, to i tutaj musi nastąpić trochę komplikacji. Właściwie, to chyba było ich nieco za dużo. Dobrze przynajmniej, że nawet jeśli o seksie jest mowa wiele razy, to bez zbędnych szczegółów anatomicznych. Szkoda tylko dziewczyny, gdyż autorka stawia ją przed poważnymi dylematami miłosnymi, jakby bez tego nie miała dużo na głowie, podczas lawirowania między dwiema rzeczywistościami.
Zarówno magiczny, jak i ten zwykły natomiast, zostały opisane całkiem nieźle, szczególnie dobrze autorka uchwyciła ludzkie słabostki i zalety. A dotyczące ich niektóre spostrzeżenia i uwagi Dory są wręcz za prawdziwe (niestety), choć często na ustach wywołują uśmiech.
Cała książka napisana jest w lekkim stylu, więc nie trzeba się z trudem przedzierać przez kolejne strony. Do każdej następnej chce się dostać jak najszybciej, z ciekawością, co też tam można znaleźć. I choć intryga nie jest zbyt wydumana, a jej rozwiązanie, które choć nie najgorsze, mogłoby być dużo lepsze, to książka mi się podobała. Może nie trzyma w wielkim napięciu, ale wciąga. Wciąga w świat stworzony przez Anetę Jadowską i sprawia, że wcale nie chce się go opuszczać.
Dlatego czekam z niecierpliwością na następny tom, bo jestem ciekawa, jakie jeszcze przygody czekają naszą rodzimą wiedźmę.