Przebudzona – recenzja

Przebudzona. Dom nocy 8  - Cast P.C., Cast KristinGdy po raz kolejny wracam do życia adeptów Domu Nocy zastanawiam się, czy jeszcze czymś zostanę zaskoczona, czy akcja będzie od samego początku, przede wszystkim jednak czy ta garstka nastolatków podoła kolejnym problemom jakie piętrzą się przed nimi. Zawsze też fascynuje mnie, jak balansują pomiędzy dorosłością a problemami nastolatków.

Zoey po powrocie z Zaświatów przebywa na wyspie Skye, próbując pozbierać się po śmierci Heatha. Dziewczyna musi przejąć rolę najwyższej kapłanki Domu Nocy. Związek Stevie Rae i Rephaimea jest dla nich coraz ważniejszy. Tym czasem w Tulsie pojawia się Neferet i Kalona. Z nimi powraca strach, śmierć i oszustwa.

Przyznam szczerze, że tym razem akcja rozkręca się powoli, obawiałam się nawet czy w ogóle do niej dojdzie. Zoey pobytem na wyspie próbuje uciec od tego, co dzieje się na zewnątrz, zostawiając przyjaciół z tym całym bałaganem samych. Rozumiem ją oczywiście, chce choć na chwilę od tego wszystkiego uciec i odpocząć, może nawet poudawać, że to wszystko się nie dzieje. Do powrotu zmusza ją śmierć jednego z jej przyjaciół. Ten moment, kiedy jedno z nich ginie, jest nie tylko wzruszający, ale i podniosły, bo choć chwila samej śmierci jest obrzydliwa, to jednocześnie pokazuje, jak umierać z honorem i godnie.

Kiedy już dostałam tę upragnioną akcję, wszystko potoczyło się w zawrotnym tempie i momentami dość nieoczekiwanie. Oczywiście prym w sianiu niezgody i wywoływaniu krwawych awantur wiodła Neferet, która dla mnie jest wcieleniem zła i jadu. Choć w książkach opisywana jest jako kobieta niezwykłej urody, to ja dostrzegam tylko jej brzydotę i zgniliznę wyciekająca każdym jej porem. Nie mogę jej jednak odmówić talentu snucia intryg i kłamstw, robi to świetnie jak mało kto, praktycznie każdą teoretycznie złą dla siebie sytuacje potrafiła wykorzystać dla własnych celów. W takich chwilach wściekałam się strasznie i to w sumie nie na jej postać, ale na wszystkich tych którzy mając prawdę przed oczami pod jej wpływem odbierali ją inaczej. Walka z nią przypomina starcie z wiatrakami.

Jedyny zarzut, jaki mam do autorek, jest taki, że ferują wyrokami śmierci a następnie w coraz bardziej pokrętny sposób sprowadzają swoje ofiary z powrotem. Choć dodaje to parę ciekawych kombinacji personalnych wśród bohaterów, jak i relacji między nimi, to jednak z czasem staje się to przewidywalne.

Są dwa stałe elementy całej serii który niezmiennie mi się podobają, pierwszy to obrzęd przywoływania żywiołów. Prawie za każdym razem jest niezwykle doniosły i uduchowiony, aż chce się zapalić świeczki razem z bohaterami i poczuć w koło moc ziemi, wody, ognia, powietrza oraz ducha. Drugim takim czynnikiem wpływającym na moją sympatię do “Przebudzonej” jak i poprzednich części jest tolerancja. Cały cykl pokazuje i na pewno uczy na czym polega miłość i przyjaźń. Zaciera granice stawiane przez samych bohaterów , tych dobrych i złych. Udowadnia, że nigdy nie jest za późno, aby coś zmienić w sobie samym i stać się lepszym człowiekiem, wampirem czy czymkolwiek innym. Każdy zasługuje na drugą szansę i zrozumienie.

Ponieważ to nie koniec walki Zoey oraz jej przyjaciół z Neferet i złem, jakie nadciąga, mam nadzieję, że panie Cast nie zapomną o tym co najlepsze w ich książkach. Przyjaźń, miłość, lojalność, wiara w lepsze jutro i że nie ważne co się stanie wszystkie ważne rzeczy będą trwać wiecznie.

Dziękujemy wydawnictwu Książnica za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tytuł: Przebudzona
Autor: P.C Cast, Kristin Cast
Wydawca: Książnica
Cena: 29,90