W Niewoli Zmysłów – recenzja

O Nalini Singh usłyszałam już jakiś czas temu, gdy nakładem innego wydawnictwa ukazała się seria o łowczyni wampirów – Elenie Deveraux. Nawet nabyłam tę książkę, jednak dalej leży nieprzeczytana. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po najnowszej pozycji tej autorki, jednak niejacy Psi w opisie mnie zaintrygowali i z wielką chęcią zabrałam się do czytania. Czy moje pozytywne nastawienie się zmieniło w trakcie czytania?

Psi są idealni, niestety w przeszłości musieli zapłacić za to ogromną cenę. Zostali wyczyszczeni z emocji. Sascha Duncan jest jednak inna. Czuje. Ta „wada” doprowadzić może do potwornej „rehabilitacji”, czyli całkowitego wyczyszczenia osobowości. Najgorsza kara. Dziewczyna całe życie spędza pod wyćwiczoną maską obojętności, aby nikt nie przekonał się o jej inności. Wszystkie jej starania spełzają na niczym, kiedy na jej drodze staje Lucas Hunter. Dla zmiennokształtnego Sascha już na pierwszy rzut oka różni się od innych Psi. Stawia sobie za cel odkrycie jej, przy okazji wykorzystując do własnych celów. Czy Psi ulegnie pokusie? Czy będzie mogła w dalszym ciągu ukrywać emocje? Kim okaże się zabójca, którego dziewczyna będzie musiała odnaleźć w sieci Psi? Czy będzie skazana na „rehabilitację”?

Jak na książkę z gatunku paranormal romance przystało, mamy do czynienia z narracją trzecioosobową, przez co poznajemy fabułę oczami Saschy, jak i Lucasa. Jest ona mimo wszystko na tyle tajemnicza, że nie wiemy o „czarnych charakterkach” nic więcej niż główni bohaterowie, co trzyma nas w napięciu do samego końca. Taka a nie inna narracja także sprzyja rozwojowi akcji, która, mimo tego że ciekawa, była dość ciągnąca się i monotonna w niektórych momentach. Dopiero pod koniec książki zaczęło dziać się coś naprawdę warte przeczytania całej tej pozycji.

Postaci mamy tu naprawdę wiele, jednakże większość z nich to tacy, którzy pojawiają się na chwilkę i zaraz znikają. Jednak z głównymi bohaterami mogliśmy się poznać bardzo dobrze. Sascha, próbując ukryć swoje „wady”, pokazuje jak zacięcie może walczyć kobieta i jakie efekty owa walka może przynieść. Lucas, mężczyzna, który ją odmienił oraz pokazał całkiem inny świat, jest jednym z tych ideałów, których w życiu codziennym nie spotykamy i aż szkoda, że to tylko bohater literacki. Postacią, która jeszcze wyryła mi się w pamięci dzięki swej sympatyczności oraz szczerości jest Tamsyn, pierwsza w życiu przyjaciółka Saschy, mistrzyni kuchni. O żadnych innych bohaterach nie było na tyle dużo informacji, żebym zdążyła ich polubić albo nie. Właściwie jeszcze pozostaje czarny charakter, ale w tej kwestii siedzę cicho!

Okładka książki jest, nie ukrywam, niemalże hipnotyzująca i na dodatek godnie prezentuje serię na półce. Jednakże jej faktura nie jest śliska tylko taka… nie wiem jak ją określić, aczkolwiek jeżeli dotknie się jej palcami minimalnie ubrudzonymi, mokrymi czy spoconymi od razu zostają ślady, więc już mam nauczkę, żeby książki z tymi okładkami zawsze wkładać w obwoluty, chociaż na czas czytania. Jednak na szczęście da się to przeboleć.

 Podsumowując, „W niewoli zmysłów” to książka opowiadająca o Psi, istotach, z jakimi nie mieliśmy jeszcze styczności. Nie jest może fenomenem i myślę, że światem nie zawładnie, jednak zdecydowanie nada się na lekką lekturę wieczorem przy herbatce czy w autobusie w drodze do pracy, szkoły. Polecam twórczość pani Singh osobom które nie wymagają Bóg wie czego od literatury i lubią się zrelaksować.

Ocena końcowa: 8/10

Dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
 
.

Tytuł: W niewoli zmysłów
Tom: 1
Autor: Nalini Singh
Tłumaczenie: Ewa Siarkiewicz
Wydawca: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 22 listopada 2011
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena: 34,00 zł