Piątkowe spowiedzi Gavrana cz. 1

Books-1-icon

Niedługo naszemu gavraniemu portalowi stuknie roczek. Ach, ten czas szybko leci, nieprawdaż? Z uwagi na to, że serwis jest przede wszystkim ciężką pracą wielu ludzi, zasiadających przy okrągłym, redakcyjnym stole, pewna persona, natchniona tym blogiem wpadła na szalony pomysł, aby przybliżyć Wam nasze gusta czytelnicze.

Od dzisiaj, regularnie co tydzień, na łamach portalu będą się pojawiać wpisy z „Piątkowych spowiedzi Gavrana”. Wijąc się pod czujnym okiem prawdomówności, raz po raz będziemy zdradzać nasze wstydliwe sekrety, odpowiadać na niewygodne pytania, szukać bestsellerów oraz zaskakiwać samych siebie. Po co to wszystko? Moglibyśmy odpowiedzieć, że zwyczajnie chcemy, abyście nas lepiej poznali, jednak uprzedzając fakt, że zapewne nie uwierzycie w tak prostolinijne pobudki, po prostu załóżcie, że szukamy sławy i internetowego rozgłosu. ;-)

To co, zaczynamy?

Pytanie 1 – Twoja ulubiona książka?

OKSA:  Bardzo, bardzo niedobre, złe pytanie. Jak dla mnie – najtrudniejsze ze wszystkich. Bo czy jest możliwe wyłowienie spośród morza przeczytanych książek tej jednej, najulubieńszej? Łatwo jest pisać o najciekawszych pozycjach, ale gdy przychodzi do wybrania jednej z nich… Cóż, trzeba, to trzeba. “Księga Sądu Ostatecznego” autorstwa Connie Willis sprawiła, że na poważnie zakochałam się w fantastyce. Wcześniej czytałam jej “Nie licząc psa”, którą również absolutnie polecam, jednak skłaniam się bardziej ku “Księdze…”. Dostałam od niej wszystko, czego wymagałam od książki. Było miejsce na inteligentny humor oraz pełne powagi i wzruszeń sceny, byli realni bohaterowie i wspaniale skonstruowany świat. Są książki, które wywołały we mnie więcej emocji, a także takie, po które sięgam częściej, a jednak to o niej myślę bardzo ciepło do dziś.

SOPHIE: Posiadam kilka ulubionych książek, te wchodzące w skład cyklu o Kate Daniels, Panu Lodowego Ogrodu, Wiedźminie, serii Fever czy też książki Kevina Hearne’a. Jednak największe emocje i sympatię wzbudził chyba cykl Kroniki Królobójcy Patricka Rothfussa – “Imię wiatru” oraz “Strach mędrca”. Czarują świetną historią, doskonałym stylem, pięknym językiem i cudownymi bohaterami, z których najbardziej do gustu przypadła mi Auri. To zwyczajnie trzeba przeczytać. I nie przyjmuję odmowy! :)

CZAROWNICA: A mnie jest ciężko na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ ulubiona książka mi się zmienia. Dziś jest jedna, jutro już może nią zostać druga. Ale gdyby się głębiej zastanowić, to chyba ulubiona jest nie książka, tylko cykl “Koło czasu” Roberta Jordana. Wracam do niego co jakiś czas, bo bardzo lubię takie długie, długaśne opowieści fantastyczne. Znajduję w nim wszystko, co takie książki powinny zawierać: magię, walkę, miłość, dokładne opisy świata, zagadki itp. I choć poziom poszczególnych tomów jest różny, to jednak jako całość wywierają na mnie niezatarte wrażenie. Najbardziej z całego cyklu lubię tom pierwszy “Oko świata”.

KOMETA: Czy jestem jedyną osobą w tym gronie, która nie ma żadnego problemu z odpowiedzią na to pytanie? Moją ulubioną książką ever jest “Gra Endera” autorstwa Orsona Scotta Carda. Choć kolejna książka z Sagi o Enderze – “Mówca Umarłych” – dzielnie ją goni. Ale jednak to Gra rzuciła mnie na kolana jako pierwsza i to jej ochoczo oddam berło zwycięzcy. Uwielbiam w niej styl autora (w ogóle jestem wielbicielką prozy Carda), uwielbiam bohaterów i to, jak rozwija się ta historia. Dla mnie to absolutne mistrzostwo świata.

BLAIR: Cóż… przykro mi, że to ja muszę Cię uświadamiać Kometo, ale tak – jesteś jedyną taką osobą w tym gronie 8-) Sama także niestety nie posiadam takiej jedynej, niepowtarzalnej powieści, którą mogłabym nazwać ulubioną. Cykl? Już prędzej, chociaż gdyby ktoś mnie zapytał, to i tak podałabym kilka serii, a nie jedną. Najmilej wspominam legendarnego już “Harry’ego Pottera”, który jako pierwszy popchnął mnie w stronę fantastyki, jednak gdybym miała wybierać ulubioną serię, bez wahania wskazałabym na Kate Daniels, dziewczynę, dzięki której pokochałam wcześniej wspomniany gatunek.

DESTRAKSZYN: Błąd! Kometa wcale nie jest jedyną taką osobą w tym gronie! Ja nie mam żadnego problemu z wytypowaniem ulubionej, konkretnej pozycji, pewnie dlatego, że mam ich mnóstwo i mogę wybierać, co pierwsze przyjdzie mi do głowy, ha. Może to nie do końca to, ale co tam… Wskazuję zatem na „Imię wiatru” Patricka Rothfussa. Ten tytuł pada tutaj po raz drugi, o czymś to świadczy… Świadczy także to, że, gdy przyszło mi do wymieniania zalet powieści i powodów, dlaczego się weń zakochałam, nie byłam w stanie znaleźć odpowiednich słów. Nadal nie jestem. Za fabułę? Za klimat? Za bohaterów? Za uniwersum? Za opisy? Za dialogi? Za wszystko…? To wciąż za mało.

KARA663: I tu się mylisz Blair. Ja także nie mam problemu z odpowiedzią, dla mnie już na zawsze ulubioną książką będzie “Zawód: Wiedźma” Olgi Gromyko 8-) Ubóstwiam całą serię o Wolsze, ale to właśnie pierwsza część jest najbliższa memu sercu. Za każdym razem jak ją czytam, dopadają mnie wspomnienia o moich początkach z W.Redną. Kocham wszystkich bohaterów, których wykreowała pani Gromyko oraz jej poczucie humoru, jak również znakomitą fabułę i ciekawą akcję. Nieważne ile książek przeczytam, zawsze będę zagorzałą fanką Wolhy ;-)

ILIR: Ten wybór zawdzięczam tylko jednej osobie i, po długim zastanowieniu się, najbardziej uwielbiana przeze mnie książka, a raczej seria książek, to przygody Wiedźmina (Sapkowski Andrzej). W opowieści tej urzekło mnie dosłownie wszystko, każdy bohater został wykreowany niesamowicie dokładnie, tak jakby autor opisywał prawdziwych ludzi. Chciałbym też wspomnieć o drugiej serii książek – Gra Endera (Orson Scott Card), chodzi mi tutaj o wszystkie tomy, w których kontynuowana jest przygoda Andrewsa Wigginsa, tytułowego Endera. Kolejny autor, który nie przepuści najmniejszego detalu i nie pozwoli by opowiadanie było jałowe.

Na dziś to by było na tyle, ale spokojnie – spotykamy się za tydzień. ;-)