Wrzawa śmiertelnych – recenzja

 Wszechświatem rządzi kilka przykrych praw: „Nieszczęścia zawsze idą parami.”, „Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie.” , „Druga kolejka jest zawsze szybsza.” i „Nic nie trwa wiecznie.”. Zwłaszcza ta ostatnia reguła może przyprawić każdego o depresję. Upadały już cywilizacje, imperia, wielcy ludzie, a nawet bogowie. Szczególnie tym ostatnim musi być ciężko się z taką koleją rzeczy pogodzić. Jednak, o ile mordobicie w boskiej rodzinie jest rzeczą powszechną, o tyle konflikt z kimś z zewnątrz może zakończyć się rzezią. Tak oto powstał Pactum pax immortalis – w uproszczeniu: baw się dobrze, tylko we własnej piaskownicy.

We „Wrzawie śmiertelnych” poznajemy dwie rodziny: Nieśmiertelnych – bogów i herosów oraz Piekielnych, czyli diabły. Obie są okrutne, bezwzględne i nienawidzą siebie nawzajem. Pakt zapewnia bezpieczeństwo, gdyż nie posiada żadnych luk prawnych, członkowie rodzin nie mogą się nawet nawzajem dotknąć bez pozwolenia drugiej strony. Bogowie się nudzą, diabły zgrzytają zębami, a życie toczy się dalej. Ale „nic nie trwa wiecznie”… W umowie pojawia się w końcu luka.

Głównymi bohaterami powieści są bliźnięta – Fiona i Eliot. Oboje są bystrzy, dobrze wychowani, posłuszni i, mimo że mają TYLKO po 15 lat, znają na pamięć książki medyczne i historyczne, czasopisma naukowe, encyklopedie, mapy świata oraz wiele innych, a ich główną rozrywką jest obrzucanie się obelgami po łacinie (nie, nie tej podwórkowej). Dorastali pod okiem despotycznej, nieczułej babci i często zastraszanej przez nią prababci, według 106 reguł, które zabraniały między innymi: bałaganić (inaczej rzeczy były niszczone), słuchać i tworzyć muzyki, śpiewać, rysować, rzeźbić, korzystać z kosmetyków ze sklepów (włącznie z mydłem i szamponem), spożywać alkoholu, tańczyć, umawiać się na randki, rozmawiać przez telefon ze znajomymi, interesować się magią i fantastyką oraz czytać powieści. Dodatkowo wymagano od nich codziennej nauki (byli uczeni w domu), pisania wypracowań oraz chodzenia do pracy. Bez wyjątków i urlopów. O dziwo, nie wyrośli na morderców ani psychopatów.

Równie nierzeczywiści wydają się krewni dzieci. Istoty, które w założeniu miały być straszne i nieludzkie, zachowują się jak przeciętni zjadacze chleba i posiadają zwykłe, ludzkie słabości. Niewiele z cech przedstawionych tutaj bogów odzwierciedla znane nam mity. Sprawiają oni raczej wrażenie szablonowych ludzi, którym autor stara się na siłę narzucić okrucieństwo i majestat, co skutkuje u nich rozchwianiem emocjonalnym, utratą godności i lekkomyślnością. Dużym rozczarowaniem były też dla mnie upadłe anioły. Oczekiwałam czegoś mrocznego, złego i dwulicowego, a napotkałam coś rodem z gimnazjum. Dopiero w 2/3 książki postaci te zaczęły nabierać realności i demonicznego charakteru. Moja wypaczona psychika poczuła się trochę usatysfakcjonowana.

Pomimo niezłego pomysłu, autorowi nie udało się rozbudować fabuły. W książce brakuje wielu istotnych informacji, a rozwiązanie zagadek Eric Nylund, niemal natychmiast, podaje nam na srebrnej tacy. W całym tomie (który do cienkich nie należy) intryg i tajemnic jest jak na lekarstwo. Łatwo przewidzieć jak potoczy się akcja, rozkręcająca się dopiero w połowie powieści, oraz kim są i jaką rolę odgrywają poszczególni bohaterowie. Dużą winę ponosi tu narracja, prowadzona z perspektywy wielu osób, przypisy zdradzające nam ich tożsamość i historię oraz opis na okładce (prawdziwe imię piekielnego tatusia poznajemy bardzo późno).

Byłam ciekawa, jaką książką jest „Wrzawa śmiertelnych” Erica Nylunda. Historia ta opowiada o dojrzewaniu nastolatków, cenie, jaką muszą ponieść, by wejść w dorosłość, poświęceniu matki dla dzieci oraz tym, ile znaczy dla nas rodzina. Jednak autor za bardzo pofolgował swojej wyobraźni. Nierealni bohaterowie, nieprawdopodobne wydarzenia, zbyt mało tajemniczości i nastroju, naciąganie historii. Lecz, od połowy, książka zyskała na jakości, zaczęły się zwroty akcji, pojawiło się zaskoczenie i zaczęło robić się coraz ciekawiej, aż do końca. Fiona i Eliot stali się dojrzalsi i odważniejsi, porzucili swoje słabości, także ich diabelska rodzina pokazała swoją okrutną i bezwzględną stronę. Jednym z nielicznych plusów było też zakończenie. Chociaż wszystko na to wskazywało, nie było ono słodkie do porzygu. Autor stworzył całkiem niezłe podstawy dla drugiego tomu i, jeśli tylko utrzyma poziom, jakim zakończył pierwszą część, przeczytam dalsze losy tego niezwykłego rodzeństwa.

Tytuł: Wrzawa śmiertelnych (Mortal Coils)
Autor: Eric Nylund
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 29.05.2012r.
Liczba stron: 888

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.