Piątkowe spowiedzi Gavrana cz. 8

Books-1-icon

Obiecaliśmy tydzień temu małe wymądrzanie się w wykonaniu redakcji? Obiecaliśmy! Przedstawiamy w dzisiejszym odcinku zestaw typów, które nasze szacowne grono uznało za obraźliwie wręcz niedocenione przez Czytelników. Drodzy czytający, ogarnijcie się! I sięgnijcie po przedstawione poniżej książki, których tytuły z trudem, ach, z wielkim trudem wydusiliśmy z siebie na potrzeby Piątkowych spowiadanek ;-) Zresztą, sami się przekonajcie.

Pytanie 8 – Mało znana książka, która nie jest bestsellerem, a powinna nim być.

DESTRAKSZYN: Trudne pytanie – jak dotąd, najtrudniejsze. Patrząc po moich półkach i analizując ich treści, według mnie bestsellerem powinna być książka Eugeniusza Dębskiego „Krótki lot motyla bojowego”. Kurczę, facet pisze świetnie, ma specyficzny styl i bogaty język, wyrazistych bohaterów, ciekawie przedstawione fabuły i opisane uniwersa, piękne okładki i do tego to coś, ten pierwiastek, który sprawia, że wracam do „Krótkiego lotu” oraz innych tworów Dębskiego i wciąż jestem nimi tak samo zachwycona, ba!, bardziej nawet – czegóż chcieć więcej? Jednak, boję się, że z drugiej strony zostanie bestsellerem może zaszkodzić zarówno książce, jak i autorowi. Bycie klasykiem jest bezpieczniejsze.

KOMETA: O! I tu się z destrukcją zgodzę. “Krótki lot…” to naprawdę niezwykła książka, mam do niej duży sentyment i jest naprawdę taka inna niż wszystkie. Nadaje się na bestseller, jak najbardziej. No i ta okładka! Jestem w niej zakochana po dziś dzień i to w mojej opinii najlepsza okładka polskiej fantastyki ever!

CZAROWNICA: O matko, a co to za pytanie. Skąd mam wiedzieć, czy książka jet bestsellerem, czy nie? Ale wydaje mi się, że taka niedoceniona książka (z gatunku fantasy), to “Wojna o dąb” Emmy Bull. Wspaniała opowieść, moim zdanie za mało reklamowana i dlatego przegapiona przez większość czytelników. Ale tak właściwie to jeden z wielu przykładów – jeden, bo jest ich tak naprawdę dużo więcej.

OKSA: Hmm, też mam pewien problem z tym pytaniem. Każda książka, którą przeczytałam, była w jakiś sposób znana. No, ale to nie wystarczy, bo powinna też być jednocześnie bestsellerem :) Jeśli już miałabym wskazać jakąś konkretną pozycję, to stawiam na “Ludzkie dzieci” P. D. James (na pewno zrobiła się bardziej popularny po sfilmowaniu jej, ale to wciąż nie ten bestsellerowy pułap ;). Ukazane są w niej losy świata, w którym od bardzo dawno nie urodziło się żadne dziecko. Nie ma w niej wielu zwrotów akcji, zawiera też dużo opisów, głównie przemyśleń głównego bohatera, ale czytało mi się ją świetnie i wywarła na mnie spore wrażenie. Nie ma niczego pięknego ani chwalebnego w tym powolnym dogorywaniu ludzkości. Theo, “protagonista”, posiada dość stanowcze zdanie na wiele tematów, które nieraz może Czytelnika zaszokować, po chwili namysłu jednak, niejednokrotnie z uczuciem wstydu, przyznajemy mu rację. Jak dla mnie stanowczo nadaje się na bestseller.

SOPHIE: Mam podobny problem: skąd mam wiedzieć, która książka jest bestsellerem, a która nie? Pokieruję się ilością komentarzy na pewnych popularnych serwisach książkowych i mam nadzieję, że jest to w jakimś stopniu miarodajny sposób. A co polecam? Przeczytajcie “Adepta magii” Raymonda E. Feista – szybka, wciągająca akcja, ciekawa historia i interesujący świat.

WIEDŹMA Z BAGNA: Zielonego pojęcia nie mam. Jestem absolutnie nie na czasie, a rankingi popularności i bestsellerności mnie absolutnie nie interesują, więc nie wiem, co się na nich znajduje. Zarzuciłam próby kierowania się listami tak zwanych bestsellerów przy doborze lektury, po kilku wpadkach książkowych tak żenujących, że aż boli.Trudno mi też orzec, co by się na takową listę nadało, hmmm… ciężka sprawa.

W następnej odsłonie pytanie, do którego każdy z nas szumnie uderzał, aby na nie odpowiedzieć :)