Legenda. Rebeliant – recenzja

Co będzie, jeśli Stany Zjednoczone przestaną kiedyś istnieć? Jeśli ich powierzchnia się skurczy, jeśli rozpadną się na dwa oddzielne państwa: Republikę i Kolonie?
Czy ktoś potrafi to sobie wyobrazić?
Na pewno udało się to Marie Lu – autorce książki „Legenda. Rebeliant”. Stworzyła opowieść o świecie, gdzie Stanów już nie ma, a głównymi bohaterami uczyniła Day’a i June. Oboje żyją w Republice – czyli tam, gdzie kiedyś było zachodnie wybrzeże USA. A ich ojczyzna prowadzi wojnę ze swoimi sąsiadami – Koloniami. W Republice panuje ciekawe prawo – każde dziecko musi przejść Próbę, czyli testy określające jego sprawność i inteligencję. Kto nie zda, jest kierowany do obozu pracy. June – cudowne dziecko, geniusz wywodzący się z lepszych sfer, Próbę przeszła śpiewająco. Drugiej takiej po prostu w kraju nie ma. A Day – cóż, pochodzący ze slumsów najbardziej poszukiwany w kraju przestępca, Próby nie zdał. Co prawda, fakt , że ktoś jest przestępcą nie kwalifikuje go od razu jako kretyna, z IQ bliskim zera, ale wyniki Day’a zdają się niestety taki fakt sugerować.
Co może łączyć tę dwójkę piętnastolatków? Z pozoru nic. Jakie są szanse, że się spotkają? Okazuje się, że całkiem duże. Szukając ratunku dla swojej rodziny, Day przypadkowo natrafia na starszego brata June – Metiasa. Metias jednak ginie, a chłopak staje się głównym podejrzanym w sprawie jego zabójstwa. A komu, jak nie geniuszowi – czyli June – będzie najłatwiej go wytropić i ująć? Szczególnie, gdy Day pod wpływem uczuć staje się nieostrożny, a jego główny przeciwnik pała żądzą zemsty.
Podobno autorkę zainspirowali „Nędznicy” Wiktora Hugo i relacje między kryminalistą a detektywem. Oczywiście kryminalista to Day, a detektyw – June. Stosunki między nimi są bardzo skomplikowane. Oboje zadają sobie ciosy, ale i coś ich do siebie ciągnie. Szczególnie, że Day nie jest pospolitym opryszkiem, a June powoli odkrywa prawdę.
Ktoś mógłby się przyczepić i stwierdzić, że zbyt szybko zmieniają zdanie, że wpadają ze skrajności w skrajność, a całe ich zachowanie jest nieraz trochę dziecinne. Ale tak przecież powinno być. To nie jest dwójka dorosłych bohaterów i przechodzą przez piekło zwane młodością. Są nastolatkami – choćby nie wiem jak dojrzałymi, to jednak tylko nastolatkami – i ich reakcje są właśnie takie, jak nastolatkom przystoją.
Wczuć się w to, co oboje przeżywają i odkrywają, bardzo pomaga narracja pierwszoosobowa. Zazwyczaj takiej nie lubię, ale tym razem ten zabieg mi się spodobał. Może dlatego, że to narracja z punktu widzenia obojga bohaterów – raz ze strony Day’a, a raz ze strony June. Dzięki temu można lepiej wyrobić sobie zdanie o całym świecie, w którym żyją. Ocenić, czy Republika jest rajem na ziemi, czy też państwem dla równych, równiejszych i tych najgorszych? Czy jej system się sprawdza, czy też powinien zniknąć z powierzchni świata? Czy to demokracja, czy też najgorszy rodzaj totalitaryzmu? Ów rodzaj narracji pozwala też łatwiej ocenić bohaterów – nie tylko głównych. Postacie są bardzo dobrze naszkicowane – i pokazują wiele różnych twarzy. To, co podoba się June, nie musi podobać się Day’owi. Natomiast sposób oceniania “kryminalisty” może bardzo odbiegać od zdania jego przeciwniczki.
Muszę przyznać, że dawno nie czytałam książki, którą tak mocno bym przeżywała. Momentami nie mogłam się od niej oderwać. Kiedy indziej, zdenerwowana treścią, odkładałam ją na bok, by po chwili nie wytrzymać i znów po nią sięgnąć. W tej powieści nic nie jest czarne czy białe, proste i nieskomplikowane, nie wkłada nam ona na nos różowych okularów. W niej przestępca może okazać się bohaterem, prawda może okazać się fałszem, a fałsz prawdą. Ci dobrzy mogą okazać się tymi złymi i odwrotnie. Ale to wciąga. Wciąga tak, że po prostu obok książki nie można przejść obojętnie. Nie można czytać jej spokojnie, nie przeżywając jej całym sobą. To po prostu niemożliwe.
Najgorsze w niej jest to, że nie jest zamkniętą całością. A więc nie poznałam jej zakończenia, nie mogę spokojnie usiąść i usatysfakcjonowana pomyśleć “wiem już wszystko”. Mam tylko nadzieję, że następne części wyjdą dość szybko, a ja będę mogła je przeczytać. Bo na razie pytanie “co będzie dalej?” gryzie mnie i gryzie. Ale cóż – to dlatego, że to naprawdę świetna opowieść.

Książka na stronie wydawnictwa

Dodatkowe informacje o powieści

Forumowe rozmowy o “Legenda. Rebeliant”

Tytuł: Legenda. Rebeliant
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 304
Data wydania: 7 listopada 2012 roku

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa