Zbrodnia i Kojot – recenzja

Już od dawna aż przebierałam nogami, czekając, aż ukaże się czwarty tom „Kronik Żelaznego Druida” Kevina Hearne’a. I wreszcie się doczekałam – „Zbrodnia i Kojot” wpadła w moje ręce i powinna zająć poczesne miejsce w mojej biblioteczce. Powinna, ale nic z tego. Tak długo na nią czekałam, że na razie z rąk jej nie wypuszczam i trzymam blisko siebie. Co więcej, wyciągnęłam wszystkie poprzednie tomy w celu przypomnienia i też się nimi delektuję.
Nie radzę nikomu sięgać po “Zbrodnię i Kojota” bez poznania poprzednich części, ponieważ czytelnik nie wiedziałby skąd się co i kto wzięło czy wziął (a poza tym, to świetne książki). Akcja wynika bezpośrednio z tomu trzeciego, tego, w którym Atticus tak mocno narozrabiał (no, niezupełnie ze swojej winy, ale jednak), choć przecież wszyscy go ostrzegali – “nie rób tego…”, to nie, wiedział lepiej ;-) , a teraz musi ponosić konsekwencje, czyli najlepiej jak zejdzie wszystkim z oczu.
Samemu trudno by mu było to zrobić, ale w końcu ma jakieś tam układy z Kojotem (patrz – mity Navahów), więc może mu się uda. Tylko Kojot to znany przechera i jak się z nim robi interesy, trzeba uważać i czytać to, co w umowie jest napisane małym druczkiem. Ale Atticus właściwie nie ma wyjścia, bo kłopoty za nim i Oberonem gonią naprawdę wielkim krokami. A przecież on tylko chciałby znaleźć miejsce, w którym mógłby spokojnie pożyć, wypełniając swoje druidzkie obowiązki, gdzie nie będzie się musiała włączać jego osławiona paranoja, dzięki której wykaraskał się już z wielu przykrych sytuacji, a także, gdzie Oberon, wspaniałe psisko, będzie mógł przeprowadzać swoje eksperymenty. Bo na szczęście, Oberon w tym tomie występuje o wiele częściej niż w poprzednich, a jego rozmowy z Atticusem są tak samo zabawne jak zawsze. Naprawdę, chciałabym mieć takiego psa – i takiego czworonożnego przyjaciela. On po prostu wymiata – i to wcale nie ogonem, ale całą swoją osobą.
Ale przecież nie tylko Oberon sprawia, że książka jest taka zabawna, inni bohaterowie też wtrącają swoje trzy grosze, wywołując na twarzy czytającego uśmiech lub radosne rechotanie. Niektóre przemyślenia i wywody pana druida sprawiają, że wręcz od śmiechu powstrzymać się nie można. Z wielką radością usłyszałam od niego: skąd biorą się dupki, na czym polega druidyzm oraz wiele innych mądrości. Poza tym, jak zwykle, po prostu bardzo miło spędziłam z nim czas, a choć sama intryga książki nie jest może zbyt wydumana, plusy przeważają. Akcja biegnie naprawdę szybko, nie pozwalając czytelnikowi się od niej oderwać. Na scenę wkraczają też nowe postacie, a i starzy bohaterowie z niej nie znikają.
Trzema słowami – jest dobra zabawa.
Dodatkowo, już niedługo ma ukazać się piąty tom przygód Atticusa i mam nadzieję, że on również zostanie przetłumaczony i prędko wydany w naszym kraju, więc czekam z niecierpliwością, a na razie polecam, to, co już mamy.
Czytajcie Druida, czytajcie.

Tytuł: ZBRODNIA I KOJOT

Czwarty tom KRONIK ŻELAZNEGO DRUIDA

Autor: KEVIN HEARNE

Tłumaczenie: MARIA SMULEWSKA-DZIADOSZ

Wydawnictwo: REBIS