Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy – recenzja

 Wiadomym wszem i wobec jest, że posiłki powinny być zróżnicowane – przecież nie da się wyżyć jedząc jedno i to samo, prawda? Z książkami jest podobnie. Będąc już zmęczoną twardymi babkami z jajami i humorystycznymi opowiastkami, zaczęłam poszukiwania czegoś lekkiego, nieskomplikowanego i ciekawego. Akurat w tym czasie w ręce wpadła mi książka Licii Troisi „Marzenie Talithy” i przyznaje, że nie oczekiwałam po niej wiele. Być może był to czynnik decydujący o moim obecnym zachwycie nad tym dziełem.

Dobrą chwilę zajęło mi przyswojenie wszystkich szczegółów, ale gdy mi się to udało, nie mogłam wyjść z podziwu nad wyobraźnią autorki; przedstawiona została nam zupełnie nowa rzeczywistość – nowy świat, religia, historia i ludy. Talaria to kraina, w której, w wyniku strasznej katastrofy, powietrze nie nadaje się do oddychania. Wyjątkiem są obszary porośnięte ogromnymi drzewami – Talarethami – oraz posiadające specjalne kamienie, które gromadzą tlen, nad tymi ostatnimi zaś pieczę sprawuje klasztor.

Największym plusem zaraz po uniwersum jest zdecydowanie fabuła, która, wbrew pierwszemu wrażeniu, jest niezwykle rozbudowana i zawiła. Nieco bardziej kulała w tej książce akcja, która raz pędzi niczym zając, by zaraz zamienić się w żółwia, na czym najbardziej ucierpiało napięcie. Jak na złość wyjątkiem stały się ostatnie rozdziały, które były chyba najbardziej emocjonujące i zakończyły się w najważniejszym momencie. Aż miałam ochotę coś rozwalić z irytacji.

Nie mniej świetnie wykreowani zostali bohaterowie. Tytułowa bohaterka, Talitha, jest pionkiem politycznym swojego ojca, zamożnego Hrabiego Megassy. Gdy jej starsza siostra umiera, zostaje zmuszona do porzucenia swoich ukochanych koszar i przyjęcia restrykcyjnego życia zakonnicy, jednak przez przypadek odkrywa coś, czego nikt niepowołany nie powinien zobaczyć. Od tego momentu aż do ostatnich stron możemy zaobserwować zmianę jaka zachodzi w Talithcie, od naiwnej, wychowanej w bogactwie dziewczyny, po prawdziwą, bezwzględną wojowniczkę. Nie jest idealna, ale potrafi dostrzec cierpienie innych ludzi i rozróżnić dobro od zła. Równie ważnym bohaterem jest Saiph, który przybliża nam nieustannie szczegóły strasznego życia niewolników i wiernie stoi przy boku Talithy, pomagając jej, nawet jeśli nie zawsze się z nią zgadza. Co dziwniejsze jednak, przez całą książkę nie dostrzegłam żadnego wątku zapowiadającego romans między tą dwójką. W ogóle nie doszukałam się tam żadnego romansu związanego z nimi. Cud?

Niestety nie zabrakło też elementów, które mnie rozczarowały. Na przekór wspaniale stworzonej fabule i uniwersum, główna bohaterka z godną podziwu determinacją kieruje się wyjątkowo lichą teorią. Wyobraźcie sobie, że Światu grozi zagłada – co robicie? Budujecie schron? Staracie się ostrzec ludność? A może korzystacie z życia póki macie czas? Nie! Szukacie obcego sobie człowieka po całym kontynencie, nie wiecie kim jest, nie wiecie co może poradzić na wasz „mały” problem, do tego to prawdopodobnie kryminalista, ale on COŚ wie, a skoro COŚ wie, to może powstrzymać Apokalipsę! Najlepiej tylko pstrykając palcami. Genialne, prawda?

Oczekiwałam po tej książce niewiele, znalazłam z kolei bardzo dużo. Autorce udało się stworzyć coś łatwego do czytania i niezwykle wciągającego. Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnej części „Królestwa Nashiry” i polecam to dzieło każdemu, bez względu na wiek, gdyż ta książka potrafi nie tylko zabawić Czytelnika, ale też bardzo wiele nauczyć.

Tytuł: Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy
Autor: Licia Troisi
Wydawca: Zielona Sowa
Data wydania: 12.10.2012r.
Liczba stron: 408

Dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze