Książę Cierni” jest pierwszą częścią trylogii Rozbite Imperium, a zarazem debiutem angielskiego pisarza Marka Lawrence’a, który zawodowo prowadzi badania w dziedzinie zawiłości sztucznej inteligencji. Gdy przeczytałam notę wydawcy, wiedziałam już, że muszę dostać tę książkę w swoje ręce, a spowodowały to słowa rekomendacji Petera V. Bretta. Nie bez znaczenia był też fakt, iż “Książę Cierni” określony został jako jeden z najlepszych debiutów epickiej fantasy ostatnich lat, a że lubię przekonywać się, czy słowa takie pokrywają się z prawdą, bez wahania po nią sięgnęłam.

Książka ta to historia Jorga Ancratha, okrutnego i bezwzględnego, acz czarującego chłopca, niegdyś będącego synem króla i następcą tronu Ancrath. Jego słodkie życie skończyło się w chwili, gdy, podczas podróży z matką i bratem, zostali napadnięci. Wielkim szczęściem udało mu się przeżyć – uratowały go ciernie, które nie pozwoliły mu się poruszyć, a tym samym ujawnić – jego rodzina nie miała jednak tyle szczęścia. To wydarzenie sprawiło, że jego mały, miły światek, w którym czuł się bezpiecznie, runął, zastąpiony przez brutalną rzeczywistość.

Akcja zaczyna się leniwie, powoli, a tempa nabiera dopiero po kilkudziesięciu stronach, jednak osobiście nie nudziłam się nawet na początku. Jorg jest na tyle zajmującą, fascynującą, czarującą i inteligentną postacią, że pochłaniał mnie w takim stopniu, iż nie zwracałam uwagi na to, że właściwie nic szczególnego się nie dzieje. Wystarczało mi samo poznawanie jego myśli i czytanie jego wypowiedzi. Nawet, mimo iż nie jestem fanką okrucieństwa i sukinsynów, ta postać zajmowała mnie swoją złożonością.

Główny bohater ma jednak jedną poważną wadę – jest za młody. Nieustannie wmawiałam sobie, że jest on choć o kilka(naście?) lat starszy, a przynajmniej starałam się nie myśleć, że jest inaczej. Nieco pomogło. Jorg jest okrutnym, bezwzględnym, brutalnym, upartym, nieugiętym, zimnym, przenikliwym i wyrachowanym geniuszem, co niestety do czternastoletniego (a także dziesięcioletniego, który to pojawiał się w retrospekcjach) chłopca nie pasuje, niezależnie od tego, czego doświadczył i z czym musiał sobie radzić. Można jego osobowość i zachowania również tłumaczyć pewnym aspektem, którego jednak nie zdradzę, a który wypływa dopiero po czasie, więc przez większą część książki Czytelnik musi w jakiś sposób wyjaśniać sobie charakter bohatera.

Autor stworzył ciekawe uniwersum, jak na razie jeszcze nie całkiem odkryte, ale ukazujące wystarczająco wiele poszlak, by Czytelnik mógł domyślić się i zobaczyć przed oczyma obraz tamtej rzeczywistości. Świat ten jest również niejednoznaczny i ujawnia się stopniowo – z początku można uważać go za od podstaw wymyślone, raczej klasyczne uniwersum, potem za wariację na temat średniowiecza ukazaną w alternatywnym świetle, a następnie za wersję naszej przyszłości. Ostateczny obraz wygląda mniej więcej następująco – tamta rzeczywistość to nasz świat, jednak ponad tysiąc lat wcześniej jakaś nieokreślona katastrofa spowodowała, że cywilizacja współczesna się skończyła, technologia zawiodła, nasze czasy minęły. Ludzie jednak przetrwali, podnieśli się i odbudowali świat, chociaż nie był on już tak imponujący jak ten, w którym obecnie żyjemy i żyć będziemy w najbliższej przyszłości. Bliżej mu do średniowiecza niźli do dziś. Autor przeoczył jednak kilka istotnych szczegółów. Mianowicie wielokrotnie odwołuje się do filozofii i dzieł Platona, przywołuje Arystotelesa, a także Nietzschego, wielokrotnie przywołuje imię Jezusa oraz Pismo Święte, wspomina Rzymian, czyta współczesne książki naukowe, a także styka się z dawno zapomnianą bronią nuklearną, nowoczesną technologią oraz budownictwem. Jednak nie znajdzie się w “Księciu Cierni” opisu katastrofy, która doprowadziła do tego zacofania, chociaż wspomnienia, co też się stało, żadnych wskazówek czy podpowiedzi – ludzie sprzed tysiącleci określani są jako Budowniczy i nic ponadto o nich nie wiadomo. Jest to nieco dziwne zważywszy na fakt, jak wiele nawet dla nas dawnych osób, filozofii i utworów przetrwało te wszystkie tysiąclecia.

Ze spraw czysto technicznych warto wspomnieć o bardzo ładnej, porządnej oprawie ze skrzydełkami. Na końcu oraz na początku znajdują się mapy Rozbitego Królestwa, co pomaga w wyobrażeniu przestrzennym poszczególnych regionów.

“Książę Cierni” jest niewątpliwie interesującą książką, która z pewnością spodoba się osobom lubiącym silnych, zdecydowanych, kierujących się własną filozofią bohaterów, tudzież gustującym w mrocznych klimatach.

 

Tytuł: Książę Cierni
Autor:
Mark Lawrence
Tytuł oryginału: Prince of Thorns
Cykl: Trylogia Upadłego Imperium/Trylogia Rozbite Imperium
Tom: 1
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Jarosław Fejdych
Data wydania: 19 września 2012
ISBN: 9788361386193
Liczba stron: 424
Format: 143×205 mm
Oprawa: miękka

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie