Piątkowe spowiedzi Gavrana cz. 23

To już ostatni wpis spowiedzi piątkowych w 2012 roku. Chciałoby się, żeby traktował o wzniosłych ideach czy wartościach, a tu niestety. Gra, którą rozpoczęliśmy rządzi się swoimi prawami. I w ten oto sposób podejmujemy dziś temat dość romantyczny. Nasza redakcja stanęła bowiem przed zadaniem wskazania ulubionego romansu. Każda członkini kręciła nosem, żadna niby “tego” nie czytuje, ale… coś tam jednak udało się znaleźć :-P. Niechętnie, bardzo skrótowo, ale przyznałyśmy się, że i wśród literatury powstałej na potrzeby zaspokojenia rozszalałych kobiecych hormonów można znaleźć coś ciekawego oraz wartego uwagi ;-)

Pytanie 23 – Ulubiony romans.

KOMETA: Romans wszech czasów Joanny Chmielewskiej! :D To oczywiście kolejny kryminał z przymrużeniem oka, ale wątkowi romantycznemu też poświęcono tam nie małą chwilkę. Poza tym mega śmieszny :) Ja generalnie nie lubię romansów. Mam jeden który przeczytałam i całkiem mi się podobał i naprawdę więcej mieć nie muszę. Naprawdę dobrze mi bez nich.

OKSA: To będzie “Sekret uwodzenia” Julie Anne Long. Poruszył we mnie jakąś czułą nutę, a ponadto miał całkiem ciekawą fabułę oraz sympatycznych bohaterów. Sabrina to wbrew pozorom nie jest jakaś kompletnie zahukana dziewucha, która nie wie na czym świat stoi. Rozmowy kochanków dość często są wymianą mniejszych lub większych złośliwości, przekomarzań, a później poglądów na poważniejsze tematy. Żadne z nich nie oszukuje się co do charakteru ich znajomości, która szybko w wyniku pewnych wydarzeń kończy się ślubem. Nic oryginalnego. A jednak scena, w której on bardzo “entuzjastycznie” prosi ją o rękę, a ona równie “szczęśliwa” się zgadza, jest jedną z najlepszych i najbardziej wiarygodnych ;-)

BLAIR: “Niewola” Julie Garwood. Już dam sobie spokój ze stwierdzaniem faktu, iż jest to jedyny romans, który mi się w ogóle podobał :roll:. Ciekawa lekturka, polecam i dla odrobiny humoru, i dla mnóstwa satysfakcji z przeczytanej książki.

CZAROWNICA: “Skandal” Amandy Quick. Miłość, przyjaźń, seks i śmiech. Łatwo się czyta, wzrusza i śmieje przy tej książce. Ale ostatnio typowe romanse mnie nudzą, niestety.

Do zobaczenia w przyszłym roku i miłej zabawy w Sylwestrową noc bibliofile! ;)