Pomnik Cesarzowej Achai t.3 – recenzja

Znacie to uczucie, gdy przy oglądaniu premierowego odcinka długo wyczekiwanego serialu wiecie, że kolejny jest za dwa miesiące? Albo gdy na następny sezon przychodzi czekać nieco dłużej niż zwykle? Tak samo czułem po przeczytaniu Pomnika cesarzowej Achai, gdyż pan Ziemiański namieszał – oj, bardzo namieszał, a kolejny tom raczej nie ukaże się już, teraz, natychmiast.

Nie chcę za bardzo zagłębiać się w fabułę, ponieważ właściwie wszystko, co chciałbym napisać, byłoby jednym wielkim spoilerem, a to źle by wyglądało, gdyby na każdym kroku pojawiało się ostrzeżenie: UWAGA SPOILER! Pewnie tak co dwie linijki tekstu. Napiszę tylko tyle, że trzeci tom powieści zaczyna się w tym samym momencie, w którym kończy się drugi – raczej nic odkrywczego. Więcej zagadek, więcej intrygujących wydarzeń oraz zaskakujących zwrotów akcji. Czasem się gubiłem w tym wszystkim, jednak nie było to przeszkodą – każda niezrozumiała rzecz powoli została rozwiązywana, ale tylko w starannie wybranym przez autora momencie. Dalej mamy Tomaszewskiego, Kai i Mielczarka oraz dziwną i tajemniczą inżynier Wyszyńską. Warto zaznaczyć, że również bohaterowie drugoplanowi stanowią bardzo istotny element. Dla mnie to jednak główny wątek wydarzeń jest najbardziej interesujący.

Jeśli książka jest dla mnie nudna – czytam i czytam, czasem rzucę nią w kąt i więcej nie wrócę. Umiarkowanie ciekawa powoduje, że tempo jest szybsze, ale za bardzo zadyszki nie dostaję. Ciekawa powoduje, że czytam przynajmniej przez trzy godziny codziennie i nawet zapomnę o pójściu do toalety. Książka niesamowicie ciekawa przyczynia się do zarwanej nocy, zapomnieniu o rzeczach, które trzeba zrobić; przestaję być obecny w realnym świecie i ledwo powstrzymuję się przed przeskoczeniem kilku linijek do przodu, bo już chcę wiedzieć, co wydarzy się dalej. Pomnik cesarzowej Achai zaliczam do ostatniej kategorii: czytało się lekko, przyjemnie, śmiesznie i szybko, za szybko. Barwni bohaterowie oraz niezwykle ciekawie przedstawione uniwersum, spowodowało, że właściwie całą serie czytałem z wypiekami na twarzy oraz nabawiłem się kilku siniaków, gdy przyszło pochłaniać książkę w autobusie, w porannym ścisku.

Trzecia część przygód Tomaszewskiego to dzieło samo w sobie, a końcowy zabieg spowodował, że nie mogłem otrząsnąć się przez tydzień i przestać się zastanawiać: co wydarzy się dalej? Tak bardzo chciałbym już wiedzieć, palec nawet bym oddał. Polecam tę serię wszystkim czytelnikom, którzy pasjonują się rozwiązywaniem zagadek, interesują się militariami oraz lubią pośmiać się przy dobrej lekturze. Osobom, które nie mogą się doczekać kolejnego tomu, proponuję, aby na spotkaniach autorskich pociągnąć za język pisarza, bądź po prostu poczekać aż wydane zostaną wszystkie tomy z serii. Tymczasem: Za imperium!

 

About Ilir

Gavrani Miś, niektórzy mówią: Niedźwiedź a dla mnie to właściwie bez różnicy, na oba pseudonimy reaguję :-) Wolny człowiek, całkowicie pozbawiony szablonów. Chodzę własnymi ścieżkami, jestem szczery i szczerość sobie cenie. Zastępca redaktora naczelnego, magik techniczny Gavrana i forum, a w wolnych chwilach- człowiek.

View all posts by Ilir