Strzała Kusziela – recenzja

Strzała Kusziela” jest pierwszym tomem trylogii i debiutem powieściowym Jacqueline Carey, w dodatku uhonorowanym m.in. nagrodą Locusa za najlepszy debiut. Wcześniej autorstwa tej amerykańskiej pisarki przeczytałam „Santa Olivię”, która wzbudziła we mnie mieszane odczucia, jednakże zachęcana pozytywnymi opiniami – oraz faktem, iż cała seria od dawna stoi na półce i czeka na swoją kolej – sięgnęłam po pierwszą część i dałam się porwać. Aczkolwiek było to porwanie stosunkowo powolne – „Strzałę Kusziela” czytałam przez pół miesiąca, a dla mnie to bardzo długi okres czasu. Siedemset stron, mały druk, a przede wszystkim brak czasu i całe dnie wyrwane z życia dały o sobie znać. Ale nawet mimo to, bardzo mi się podobało.

Całą historię opowiada dziewczyna, Fedra, która miała nieszczęście (lub szczęście, jak kto woli) urodzić się jako anguisette – bardzo rzadkie przekleństwo (lub dar) objawiające się odczuwaniem przyjemności w bólu. Los jednak się do niej uśmiecha i trafia ona pod skrzydła Anafiela Delaunaya, który szkoli ją w obserwowaniu, słuchaniu, analizowaniu, a także w bardziej tradycyjnych sztukach, takich jak nauka języków. Świat zarysowany w „Strzale Kusziela” jest skomplikowany i trudno go opisać w kilku słowach czy nawet zdaniach – niech wystarczy, że napiszę, iż popularną drogą jest służenie Naamie, czyli odpłatne (lub nie) oddawanie się cielesnym przyjemnościom. Taką drogę obiera Fedra – bo czyż nie łatwo zdobyć w ten sposób informacje? A informacje to klucz do władzy, a także wielkie zagrożenie, które tylko czeka, by się ujawnić.

Początek nieco się dłużył, Jacqueline Carey wszystko dokładnie rozpisywała i przeciągała, choć nie przesadzała ani z jednym, ani z drugim; jednak im dalej się zaszło, tym szybciej się czytało. Doskonale widać, że całość została przemyślana – autorka wiedziała, ile jeszcze daną rzecz może przeciągać, a także kiedy trzeba pozwolić na zmianę. Jak na opasłe tomisko przystało, historia jest potężna – opowieść o dziejach państw, polityce, a między tym wszystkim też o życiu dziewczyny. Wszystko to dokładnie opisane, szczegółowo przedstawione i z szerokim zarysem tła. Misterne spiski na szeroką skalę, nieoczekiwane zdrady, porwania, ucieczki, zabójstwa – czego tam nie było. Co najlepsze – pomimo tego wachlarza zagrań, brak tu przesady. Akcja jest zrównoważona, nikt jej na siłę nie „ulepszał”. Poza tym – co chyba najważniejsze – nie nudziłam się, to spokojnie mogę przyznać. Prawda, czytałam tę powieść długo, ale nie nużyła mnie.

Nie da się nie wspomnieć o pięknym języku użytym w tej powieści. Autorka potrafiła wszystko oddać stosownie do sytuacji; na okładce przeczytałam o „poetyckim języku” – i to prawda, taki właśnie jest. Nie było ani zbyt sugestywnie, ani zbyt mglisto – po prostu odpowiednio do opisywanej sytuacji (ponieważ jest to opowieść m.in. o kurtyzanie, można by się obawiać zbyt dosadnych i obrazowych opisów jej fachu, ale spokojnie – nic takiego tu nie ma).

Bardzo istotną zaletą tej powieści są oczywiście bohaterowie – bez dobrze skrojonych jednostek nawet najlepsza powieść może okazać się porażką (choć są wyjątki). Tak czy siak i w tym zakresie autorka nie zawiodła – postacie są intrygujące, ciekawe, inteligentne, wiedzą, kiedy się odezwać, a kiedy milczeć, zdecydowanie nie są paplającymi marionetkami. Każda z jednostek coś od siebie dodała – nawet ci drugo- i trzecioplanowi bohaterowie mieli tu znaczenie. Co ciekawe, autorka tak wszystkim balansowała, że sympatia względem postaci mogła przypływać i odpływać, przez co czułam się trochę jakbym miała do czynienia z prawdziwymi ludźmi – oni wszyscy tam żyli, byli jak z krwi i kości, tyle że nie można ich było dotknąć. To naprawdę godne podziwu, że udało się Jacqueline Carey uzyskać taki efekt.

Bardzo podobała mi się złożoność świata przedstawionego w „Strzale Kusziela” – znajdzie się tam silnie rozwinięty system wierzeń, splątane sieci polityki oraz różne kultury i wszystko, co się z tym wiąże. Autorka jednak nie przesadziła i w tym względzie – nie ma tego więcej, niż przeciętny czytelnik jest w stanie przyjąć. Fakt, łatwo się poplątać w polityce, ale nie na tyle, by stracić poczucie sensu działań bohaterów – nie bez znaczenia jest też umiejętne przypominanie zastosowane przez Jacqueline Carey. Wszystko ładnie się ze sobą łączy, jest pięknie opisane i zrozumiałe, a obraz tego świata jest pełny i szczegółowy.

Krótko pisząc, podobało mi się – interesujące i wciągające, napisane z rozmachem, dopracowane i drobiazgowe. Znalazło się kilka rzeczy, które nieco mi przeszkadzały, ale były one raczej przelotne i niewarte wspominania. Pięknie napisana powieść na miarę najlepszych. Polecam.

Tytuł: Strzała Kusziela
Autor: Jaqueline Carey
Seria: Trylogia Kusziela
Tom: 1
Tytuł oryginału: Kushiel’s Dart
Wydawnictwo: MAG
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205
Liczba stron: 688

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie