Takeshi. Cień Śmierci – M. L. Kossakowska – recenzja

Z góry uprzedzam, że mam duży sentyment do prozy M. L. Kossakowskiej, zatem poniższy tekst raczej nie będzie nazbyt krytyczny. Zresztą nawet nie ma ku temu powodów. Autorka ma styl i charyzmę, które pozwalają jej tworzyć fascynujące światy nawet w nierzeczywistych osnowach.  Ma  umiejętność snucia opowieści, która przenika do głębi i przesącza się do realnego świata, wyciskając piętno na czytelnikach. Czaruje słowem, zabierając odbiorcę w magiczną podróż, z której nie chce się wracać.

Takeshi to historia silnie osadzona w klimacie feudalnej Japonii i choć akcja toczy się gdzieś hen… na Nowej Ziemi, charakterystyczne wschodnie akcenty sprawiają, że momentami łatwo można o tym zapomnieć. Książka przesycona jest specyficzną wiarą i ideologią Kraju Kwitnącej Wiśni. Jest swoistym etosem męstwa, pogardy dla śmierci i cierpienia,  lojalności wobec zwierzchników. Nastroju całości dodaje subtelnie dozowany mistycyzm i wszechobecny pierwiastek sił wyższych.

Kunsztownie stworzone postacie, których konstrukcja psychiczna jest adekwatna zarówno do wieku biologicznego, jak i doświadczeń, które je ukształtowały, stanowi ożywczą odmianę na tle ogólnodostępnej literatury tematu. Każdy z bohaterów jest indywidualnością. Jednostką jedyną w swoim rodzaju. Posiadającą własną historię, dążenia, pragnienia, aspiracje i ograniczenia – zwykłe, ludzkie słabości i ułomności,  które przydają jej autentyczności i wyrazu. Te cechy sprawiają, że tak łatwo się do nich przywiązać i tak trudno ich opuścić. Naprawdę poczułam pustkę, przekręcając ostatnią kartkę. Znacie to uczucie, kiedy kończycie czytać książkę i nagle rzeczywistość wydaje Wam się bezbarwna, wyprana z emocji…?

Jest to opowieść drogi – ciernistej i wyboistej. Drogi powinności i cierpienia. Drogi, której niektóre ścieżki zostały nakreślone przez fatum i choćbyś chciał, nie jesteś w stanie odmienić przeznaczenia. A może jednak? Jeśli duchy będą z Tobą? Albo bogowie? To historia człowieka, którego los już mocno doświadczył. Legenda mężczyzny, który próbuje wziąć życie w swoje ręce, ale jego przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Lata treningu, które go ukształtowały, ustanowiły też jego naturę, nawyki i postawy. Wpojone przekonania, wiara w sprawiedliwość nakazują mu, często wbrew własnym pragnieniom, podejmować decyzje i działania, które sukcesywnie przywracają go na drogę śmierci.  „Twym śladem, Twą drogą, dwa kroki za Tobą”. Wierny cień. Cień Śmierci.

Zauroczyła mnie ta książka. Niesamowicie barwny, plastyczny język sprawił, że całkowicie wtopiłam się w wykreowany świat. Autorka tworzy realne i namacalne wizje Wakuni – Nowej Ziemi, konstruuje wielowymiarową, wielopłaszczyznową scenę, na której umieszcza poszczególne postacie dramatu i z wirtuozerią manipuluje bohaterami, emocjami, zdarzeniami. Jej oręż stanowi zarówno słowo, jak i przemilczenie.

I kiedy zdążyłam się już pogrążyć w otchłani smutku, po rozstaniu z tą magiczną powieścią, dostałam informację, że to dopiero pierwsza część planowanej trylogii. Zatem, pełna nadziei, czekam.