Wierni wrogowie – recenzja

Wielkie było moje zdziwienie, gdy na kilka dni przed Pyrkonem, na który szczęśliwie się wybierałam, okazało się, że zostanie w Polsce wydana nowa książka Olgi Gromyko, a jej prapremiera odbędzie się na tymże konwencie, przy okazji wizyty autorki w naszym kraju. Wydawnictwo nawet się wcześniej nie zająknęło, czekało do ostatniej chwili, by czytelników zaskoczyć, zwłaszcza że wielu z nich zwątpiło już w to, że przeczyta w rodzimym języku jakąkolwiek nową powieść Gromyko.

Przyznam szczerze, że wiele spodziewałam się po “Wiernych wrogach” – w końcu nie tak łatwo sprostać poziomowi wyznaczonemu przez znaną już dobrze serię o Wolsze Rednej. Mimo tak wysokich oczekiwań, nie zawiodłam się.

Na początek warto wspomnieć, że “Wierni wrogowie” to książka osadzona w świecie Belorii, a jej akcja ma miejsce na wiele lat przed wydarzeniami z serii o Wolsze. W nowej powieści Olgi Gromyko spotykamy szereg postaci, które zostają wciągnięte w wir wydarzeń, mogących – jeśli nikt się nimi nie zajmie – skończyć się poważnymi konsekwencjami, tak dla wysoko postawionych i potężnych osobistości, jak i dla zwykłych ludzi. Toć trzeba się martwić, gdy kolejne wioski przestają istnieć na skutek starań pewnych stworów, które to zagrażają również naszej unikalnej drużynie, do której należą Szelena, wilkołaczka o bardzo ciętym języku i specyficznym poczuciu humoru, czarownik Weres, “który nie jest zdolny wyczarować cokolwiek sensownego, żeby nie zemdleć na miejscu” oraz jego pomocnik Rest o wielce ambiwalentnym stosunku do głównej bohaterki, a także mała półelfka Virra o podejrzanym pociągu do broni i smok o imieniu Mrok, dotrzymujący Szelenie pola w sporach wszelakich.

Największą zaletą tej powieści są właśnie bohaterowie – są wyraziści, charakterystyczni, ciekawi, zapadający w pamięć, a co chyba tu najważniejsze uwielbiający się ze sobą spierać i robiący to tak, że Czytelnik, a przynajmniej ja, nie może powstrzymać się od śmiechu. Bardzo spodobała mi się postać Szeleny – po prostu cudo, nie dość, że zabawna, to jeszcze niegłupia, silna, a do tego nie pajacowała, za to rzucała kąśliwe komentarze (swoją drogą rewelacyjne), nie miała w zwyczaju robić z siebie herosa i nie rzucała się w walkę. Ona po prostu myślała – czym wiele bohaterek nie może się pochwalić. Była w tym wszystkim tak cudownie uszczypliwa – ale nie okrutna, ponura – ale nie bezduszna, zabawna – ale nie idiotyczna, że nie wiem, jak przeżyję fakt, że mam tylko tę jedną, jedyną książkę, że nie będzie żadnej kontynuacji, że nie będę mogła już nic nowego o Szelenie poczytać, a mogę jedynie powtórnie zagłębić się w „Wiernych wrogów”. Zresztą nie tylko ona mnie zachwyciła; Weres, Rest, Virra, Mrok – oni wszyscy coś od siebie dali. Gdyby któregokolwiek z nich zabrakło albo gdyby został inaczej przedstawiony, to już nie byłaby tak samo dobra powieść. Każdy z nich miał tu swoje miejsce, swój cel, swoją rolę do odegrania – nie tylko w samej fabule jako takiej, ale też w podkreśleniu innych postaci, w stworzeniu wiarygodnych, ciekawych połączeń.

Ale nie tylko bohaterowie są tu zaletą. Silnym plusem jest również wciągająca, porywająca i niesamowicie interesująca fabuła, o której na pewno nie można powiedzieć, by stała w miejscu; wręcz przeciwnie – bohaterowie stale się przemieszczają, konsekwentnie brnąc dalej w plan autorki, zabierając ze sobą Czytelnika, który nie może się oderwać – no bo jak to tak przerwać, trzeba czytać dalej, ciekawość przekonuje „jeszcze tylko trochę, strona, dwie, skończysz rozdział i pójdziesz spać”… Wiecie już chyba, jak to się kończy. :-) Niestety znajduje się tu sporo rzeczy, które spokojnie można przewidzieć, nie można jednak z całą pewnością domyślić się wszystkiego, a mnie osobiście fakt, że przynajmniej część przyszłych wydarzeń była mi mniej lub bardziej znana, zupełnie nie przeszkadzał. W grubo ponad sześciuset stronnicowej powieści trudno zresztą by było stworzyć coś w każdym calu nieprzewidywalnego. W zasadzie te domysły nawet bardziej przyciągają do powieści – przecież trzeba się przekonać, czy miałam/miałem rację w tym względzie, czy dobre były moje przewidywania. Autorka wiedziała dokładnie, jak przykuć uwagę Czytelnika.

Świat Belorii mieliśmy okazję poznać już w serii o Wolsze. Zapoznaliśmy się tam nieco z geografią tej ziemi, rasami ją zamieszkującymi, a także innymi istotami. Tutaj natomiast mamy porządny przekrój przez stworzenia tego świata – nie może być inaczej, gdy w naszej drużynie bohaterów są wilkołak, mag, półelfka i smok, natrafiamy też m.in. na krasnoludy, trolle, elfy, driady i masę pomrok. Jeśli kogoś nie przekonała chmara rewelacyjnych postaci ani wciągająca akcja, to może ten wachlarz istot go przekona; zwłaszcza, że one wszystkie ze sobą współgrają, nie czuć tu żadnego przeładowania, które często się zdarza w tak bogatym świecie. W “Wiernych wrogach” mamy zestaw, który się uzupełnia i którego każdy kawałek pasuje do innych.

Miałam już wielokrotnie wcześniej do czynienia z książkami wydawnictwa Papierowy Księżyc – i niestety nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o wady, które konsekwentnie pojawiają się w publikacjach tego wydawcy. Mam na myśli brak porządnej korekty – przecinkologia tu po prostu leży i kwiczy, domagając się uwagi. Zdarzały się też literówki, ale to nawet w połowie nie jest tak męczące, jak braki w przecinkach. Wydawnictwo zupełnie się w tym względzie nie popisało. Ale… Jestem tak wdzięczna Papierowemu Księżycowi za to, że zdecydował się na wydanie „Wiernych wrogów”, że zatrudnił do przetłumaczenia rewelacyjną Marinę Makarevskayę, że stworzył tak cudną, świetnie pasującą do treści okładkę, że cała ta złość za braki przecinkowe (która w normalnych okolicznościach bardzo odbiłaby się na ocenie) skończyła się na irytacji.

„Wierni wrogowie” Olgi Gromyko to świetna porcja rozrywki – z szybką i wciągającą akcją, pokaźnym wachlarzem pomysłów oraz cudnymi, zabawnymi i inteligentnymi bohaterami, którzy nie wahają się rzucać kąśliwych uwag i których po prostu nie da się nie lubić. Książka ta to rewelacyjny przekrój przez stworzenia świata Belorii, lektura obowiązkowa dla fanów Wolhy, ale też książka godna polecenia dla tych, którzy jeszcze nie znają twórczości Olgi Gromyko (niech żałują i natychmiast biorą się do czytania!). Polecam serdecznie!

Tytuł: Wierni wrogowie
Autor: Olga Gromyko
Tytuł oryginału: Верные враги
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 7 maja 2014
ISBN: 9788361386438
Stron: 650
Rodzaj okładki: miękka ze skrzydełkami

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie