“Wszystko zostaje w rodzinie” – recenzja

Dora Wilk ma zaskakującą zdolność pakowania się w Kłopoty. Czy raczej: Kłopoty mają wybitną zdolność odnajdywania rudowłosej Dory. Tylko w przeciągu niecałego roku na biedną głowę wiedźmy spadło uporanie się z niebezpiecznym magiem i dreamsnacherem, nordyckim bóstwem, któremu marzy się wojna i opętanym archaniołem. A w międzyczasie (jakby tego wszystkiego było mało) doszło matkowanie dwóm wampirom, status honorowej Alfy wilkołaków z Trójprzymierza, status Namiestniczki, zapobiegnięcie rewolucji w Piekle i ciociowanie grupie dzieci o magicznych zdolnościach. Nic dziwnego, że Jada zasłużyła na urlop, prawda?

A figę! Jadowska w zmowie z Kłopotami (bo innego wyjaśnienia nie kupuję) radośnie zwala na rudą łepetynę kolejne problemy. Ot, problemy z pamięcią u co poniektórych (Gajusz, Baal), niezdecydowanie u drugich (Miron) czy kłopoty z wilkami (sprawy rodzinne). A wszystko zaczyna się od zdenerwowanego Joachima, który wzywa na pomoc swą przybraną wampirzą matkę, bo wampiry ze gniazda Gajusza zaczęły wykazywać skłonności samobójcze w postaci niezwykłego pociągu do słońca…

Poza standardową wartką akcją, dobrze skonstruowaną fabułą, do czego przyzwyczaiła nas Aneta Jadowska, otrzymujemy tym razem coś nowego. A mianowicie: Dora traci wreszcie całkowicie cechy Mary Sue (zaczęło się w “Zwycięzca Bierze Wszystko”) i jest bardziej uczłowieczona (jeżeli można tak napisać o zanielonej wiedźmie). Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam teksty Anety, ale fakt, iż główna bohaterka po każdych trudnościach dostawała jakieś ekstra zdolności wydawało mi się trochę nie przemyślane (aczkolwiek z finalną oceną wstrzymam się do końca heksakologii). A tu (uwaga, lekki spoiler!) Dora ma moc Alfy, jest związana Triumwiratem z diabłem i aniołem oraz jest wampirzą matką (co daje jej dodatkowe zdolności, jak wyczuwanie członków swej magicznej rodziny. Pomimo tego daje się zaskoczyć grupie wilków i prawie przez to ginie. Do tego po odejściu Mirona w jej głowie panuje istny mętlik emocjonalny i gonitwa myśli – typowe dla każdej kobiety, której związek znajduje się na rozdrożu.

Dodatkowo Aneta udowadnia nam, że i bez ansuza na klatce piersiowej Jada jest w stanie zachowywać się dyplomatycznie, a nie tylko stosować rozwiązania siłowe.

“Wszystko zostaje w rodzinie” to kawał solidnego urban fantasy (jak poprzednie tomy), które dodatkowo pozwala nam lepiej poznać główną bohaterkę. Autorka nie migała się od obszerniejszych wyjaśnień, co się chwali (nic tak nie denerwuje, jak nagłe zakończenie zawiłej fabuły), a jednocześnie tak skonstruowała je, że nie nużą ani nie są tzw. wypełniaczem. Cała historia nieubłaganie zmierza do grande finale – w końcu nadal mamy optętanego przez demona Rafaela – a nam, Czytelnikom, pozostaje się modlić, żeby Autorka nie poprzestała na sześciu tomach przygód niesfornej wiedźmy.

 

About Nes

Nerd i mól książkowy w jednym. Zafiksowana na punkcie Doctora Who. Nieopanowana gaduła i optymistka z czasowymi skłonnościami do pesymizmu. Osobniczka aspirująca do bycia Tą-co-ładne-zdjęcia-robi. Ma alergię na głupotę i chamstwo, które usilnie zwalcza sarkazmem. Miłośniczka psów i kotów, chętnie wytrząsająca sobie cztery litery w siodle końskim. A w wolnych chwilach administratorka i założycielka Rhapsody Polska (http://rhapsody-polska.pl).

View all posts by Nes