Jakub Ćwiek “Chłopcy. Zguba” – recenzja

Jakub Ćwiek to autor bardzo aktywny – nie tylko pod względem pisarskim, lecz również prowadzący intensywną działalność względem fanów. Konwenty, własne akcje stanowią dla niego niemal codzienność. Jak w tym wszystkim znajduje czas na tworzenie nowych książek, wie chyba tylko on sam i jego najbliżsi, jednak czytelnicy nie mogą czuć się zawiedzeni, gdyż przed paroma dniami światło dzienne ujrzała nowa powieść autora, mianowicie „Chłopcy. Zguba”.

Trudno cokolwiek opowiedzieć o fabule najnowszej książki Ćwieka tak, by nie zdradzić jej istotnych elementów. Bo przecież nikt nie chciałby, aby zepsuć mu lekturę, nieprawdaż? Pokrótce rzecz jednak ujmując – krótki urlop Dzwoneczka, spuszczenie Zagubionych Chłopców z oka, kończy się źle nie tylko dla niej samej, ale również dla jej motocyklowej bandy. Starannie latami planowana przez wroga intryga i podgrzewana chęć zemsty wreszcie zaciska swą pętlę wokół ofiar.

Poprzednie części cyklu stanowiły tak naprawdę zbiory, mniej lub bardziej powiązanych ze sobą opowiadań o przygodach m.in. Dzwoneczka, Kędziora, Milczka, Bliźniaków czy Stalówki. Nie brakowało w nich humoru, choć nieraz podszytego goryczą, zwariowanych pomysłów, na jakie wpaść mogą „duże dzieci”, z którymi dla własnego dobra lepiej nie zadzierać i twierdzenia, że dorosłość to jedna z gorszych rzeczy, jakie mogą się człowiekowi przytrafić. W trzeciej części autor odszedł od opowiadania historii w takiej formie – tym razem czytelnik dostaje do ręki pełnowymiarową, podzieloną na rozdziały powieść. Prowadzona w trzeciej osobie narracja ukazuje wydarzenia z punktu widzenia kilku bohaterów, na których Ćwiek skupił swoją historię.

Jak w przypadku wcześniejszych części serii, czytelnik nie ma szansy na nudę, gdyż akcja płynie wartkim strumieniem już od niemal pierwszej strony, wciągając odbiorcę coraz głębiej i głębiej w wir wydarzeń. A tym razem nie polegają one, przynajmniej w większości, na mniej lub bardziej racjonalnej zabawie. Tym razem przyszło im się zmierzyć z dorosłością i jej problemami. „Zguba” z pewnością jest zupełnie inna od poprzednich tomów, bardziej ponura, pełna brudów niesionych przez codzienne, zwykłe życie. Brudów, którym ciężko zaradzić, nawet będąc wróżką. Jedynie momenty, w których pojawia się jeden z nowych bohaterów, można uznać za rozrywkę w starym stylu. Jednak dla mnie, były one pokazaniem, dlaczego losy Dzwoneczka i Chłopców w pewnym momencie ich życia potoczyły się tak, a nie inaczej, wzbudzając chyba raczej więcej odrazy niż wesołości.

Co do samych postaci, które zdążyliśmy już poznać i może polubić, w „Zgubie” ukazani są oni w zupełnie innym świetle niż dotychczas. Niektórych dopadła wspomniana już szara, nudna i smutna codzienność, a może po prostu dorosłość z całą przypisaną jej odpowiedzialnością. Obecność innych jest swego rodzaju torturą (bynajmniej nie dla czytelnika), kolejnym przyszło zmagać się z wiarą w samych siebie i swoją poczytalność. Tylko Pan Proper pozostaje sobą – wrednym kociskiem, choć jak się okazuje czasem przydatnym.

Pośród nowych bohaterów, choć już wcześniej mieliśmy okazję się z nim spotkać, na uwagę zasługuje sylwetka Cienia. Udowadnia, że będąc cierpliwym, można osiągnąć swój cel. Nawet, jeśli przyjdzie poczekać wiele lat.

Spoglądając na powieść od strony stylu i użytego języka, czytelnik dostaje do ręki to, co już zna. Prosto, przystępnie i dosadnie, bez zbędnego słodzenia oraz owijania w bawełnę. Również pod względem wydania „Zguba” nie różni się od poprzedniczek – dostajemy do ręki książkę w półtwardej, zintegrowanej oprawie, dobrze zredagowaną, której każdy rozdział opatrzony jest grafikami autorstwa Iwona Strzeleckiego.

Nowa część przygód Zagubionych Chłopców, choć zupełnie inna, warta jest uwagi i z pewnością nie rozczaruje fanów.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf