Piętno rzeki – Patricia Briggs – recenzja

Chociaż polscy czytelnicy musieli czekać ponad dwa lata, aby przeczytać o kolejnych przygodach Mercedes Thompson – kobiety innej niż inne – w życiu samej bohaterki minęło zaledwie kilka miesięcy. Szczerze mówiąc, kiedy uzmysłowiłam sobie, jak intensywny był to czas dla samej Mercy, jak wiele przeszła i co musiała w tym czasie robić, to poczułam się tak zmęczona… że musiałam się położyć i zagryźć ciasteczkiem. :-) No ludzie… Wampiry, wilkołaki, fae (różnej maści), demoniczne wampiry (albo wampiryczne demony – kto je tam w końcu wie), psychopatyczny gwałciciel, znowu wampiry i znowu wilkołaki, i jeszcze duchy… A ze wszystkimi trzeba było walczyć (i nie, to nie był wrestling), użerać się, kombinować. Nie macie wrażenia, że autorka “styrała” swoją protagonistkę?

Tak czy siak, niezmiernie się uradowałam, że mogę przeczytać Piętno rzeki – dla niezaznajomionych z serią wyjaśniam: szósty tom serii o Mercedes Thompson, zmiennokształtnej kojocicy o wybuchowym temperamencie, niewyparzonej gębie i wielu innych talentach. Nic nie powstrzymałoby mnie od lektury. Darzę ogromną estymą samą Mercy, a i inne postacie z tego cyklu budzą we mnie wiele ciepłych uczuć. Patricia Briggs ma niezwykły talent obdarzania swoich bohaterów życiem, charakterem i temperamentem, które pozwalają im funkcjonować niejako samodzielnie (a przynajmniej takie sprawiają wrażenie). I jak gdyby niezależnie od bonusu, który części z nich się trafia (większość jednak nie jest w pełni ludźmi bądź nie jedynie ludźmi albo nie po prostu ludźmi – zależy, z której strony na to popatrzeć, choć czasem bezpieczniej nie patrzeć), działania, decyzje, wątpliwości są wynikową całego ich jestestwa. Stanowią kontinuum doświadczeń, wypadkową zdarzeń, w które zostają uwikłani, z pełnym uwzględnieniem indywidualnych cech. Co jest też ważne, oni się zmieniają, ewoluują bądź degradują, ale niezmiennie każde przeżycia odciska na nich swój ślad. Odnoszę wrażenie, że przy tej różnorodności osobowości w powieściach autorki, każdy znajdzie ludzia bądź nieludzia, który go zafascynuje, zaciekawi, wzbudzi sympatię, antypatię lub poruszy w inny sposób.

Piętno rzeki zdecydowanie nie jest najlepszą pozycją w serii. Jest nazbyt przewidywalnie, by mogło zafascynować, jednak nadal pozostaje dobrą lekturą. Do minusów zaliczyłabym ponowne obarczenie Mercy odpowiedzialnością za losy świata i pewne niespójności w działaniu Adama Hauptmana – maniaka kontroli, któremu (uwaga, uwaga) w końcu udaje się poślubić swoją towarzyszkę. Tak, proszę Państwa, w tej części Mercedes przestaje być Thompson, zatem przed Bogiem, ludźmi i nieludźmi zostaje w pełni związana z Alfą watahy Dorzecza Kolumbii. Żegnaj słodka niezależności. Sama historia zaślubin ma zresztą całkiem niezłą otoczkę. Bo wiecie, mamusia głównej bohaterki poczuła potrzebę osobiście się w to zaangażować, a ona jest zdolna zaiste do wszystkiego. W dodatku potrafi manipulować absolutnie każdym – nawet Marrok wymięka. Ponadto brakowało mi stada, akcja toczy się niejako poza nim, i innych postaci z serii. W zasadzie, poza dwójką głównych bohaterów, reszta pojawia się marginalnie.

Wśród zalet zdecydowanie wymieniłabym rozwój relacji protagonistów. Brak tu dziecinady, ustawicznych przepychanek i bezsensownej walki o władzę. Widać wyraźne zaangażowanie obojga partnerów, dążenie do tego, by się wzajemnie nie ranić, a przy tym również dbałość o swoją osobistą przestrzeń. Takie dojrzałe podejście do związku, przy jednoczesnym zachowaniu charakteru postaci: z ich poczuciem humoru i specyfiką wzajemnych stosunków. Akcja jak zwykle jest dynamiczna i porywa od początku opowieści. Wir wydarzeń bezwzględnie wciąga Czytelnika w świat wykreowany przez autorkę, sprawiając, że książkę po prostu trudno odłożyć na bok. Nawet po przewróceniu ostatniej strony… Po prostu żal się znowu rozstawać z przyjaciółmi. :-) W dodatku Patricia Briggs świetnie potrafi zagrać na emocjach odbiorców, od niektórych zdarzeń nie sposób się zdystansować. Podoba mi kreacja Kojota – nie, nie zdradzę, cóż to za postać (swoją drogą, szalenie specyficzne indywiduum nie całkiem z tego świata). Jest niesamowicie zakręcony, jego relacje są z lekka schizofreniczne, a przy tym aż tryska z niego buta, bezczelność, niefrasobliwość, ale również tęsknota. Zdecydowanie zakręcony osobnik. Dzięki niemu jednak wyjaśniają się też niektóre aluzje, rzucane przez różnorakich nieludzi w odniesieniu do Mercy w poprzednich częściach (cóż, to kolejny powód, jeśli ktoś nie czytał, aby zapoznać się z całą serią).

Tak czy siak, Piętno rzeki to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników serii. A ja standardowo czekam na ciąg dalszy. Mam nadzieję, że okres oczekiwania nie potrwa kolejne dwa lata.

tytuł: Piętno rzeki
autor: Patricia Briggs
data wydania: 2015-02-20
tytuł oryginału: River Marked
tłumacz: Marek Najter
ISBN-13: 978-83-7964-028-7
strony: 400
seria: fantastyczna fabryka