Dwór cierni i róż – Sarah J. Maas – recenzja

dwór cierni i róż sarah J maasMusicie wiedzieć, że lubię bajki i baśnie. A jeszcze bardziej lubię książki w zgrabny sposób wykorzystujące baśniowe i bajkowe motywy. Niekiedy tylko pojedyncze szczegóły, a innym razem czerpiące z nich całymi garściami. Z początku nie zdawałam sobie sprawy, że „Dwór cierni i róż” też należy do tego rodzaju książek. Zabrałam się za niego ze względu na nazwisko autorki. Sarah J. Maas ma bowiem na koncie serię „Szklany tron” – rewelacyjny cykl, pełen świetnych pomysłów i zaskakujących zwrotów akcji, napisany z wyczuciem, z każdym tomem coraz lepszy. Czegoś równie dobrego oczekiwałam od serii zapoczątkowanej „Dworem…”.

Kilka wieków temu doszło do wojny między ludźmi a fae – w jej wyniku po latach walk podpisano Traktat. Jednym z jego postanowień było podzielenie terytorium i utworzenie muru oddzielającego obszary zamieszkiwane przez obie rasy. W zakątku kontynentu zajmowanym przez ludzi żyje Feyra. Dziewczyna ma na głowie całą rodzinę, chociaż oni niekoniecznie to doceniają – poluje, zapewnia im żywność i jakiekolwiek pieniądze. A przynajmniej stara się i robi, co może, by rodzina po raz kolejny nie chodziła głodna i by zapewnić im przetrwanie na kolejne dni. Na jednym z polowań Feyra napotyka w lesie ogromnego wilka, którego zabija. Nie jest to jednak zwyczajny wilk. Już niebawem do drzwi domu Feyry zapuka fae, który każe jej dokonać wyboru – w konsekwencji zabicia jednego z nich może albo zginąć, albo oddać im swe życie i udać się za mur.

Początek jest dość stabilny i spokojny – nie oznacza to jednak, że nudny. Poznajemy wioskę Feyry oraz świat Prythianu, spotykamy się z niechęcią, a nawet strachem ludzi przed istotami zza muru, granicy, która przez tyle lat pozwalała obu rasom żyć obok siebie bez większych konfliktów i która teraz jednak zaczyna przepuszczać intruzów. Zaznajamiamy się z ciężkim losem Feyry, jej relacjami z ojcem i siostrami, ich historią i wykształconym przez nią charakterem dziewczyny. Zaczynamy również przekonywać się, jak to tak naprawdę jest z fae, razem z Feyrą poznawać ich historię. W którymś momencie akcja nabiera tempa – jedne zdarzenia pociągają za sobą inne, wciągając Czytelnika głębiej w zawiłości świata Prythianu, w jego tajemnice i problemy.

„Dwór cierni i róż” to mieszanka powszechnie znanych opowieści – można tu znaleźć elementy wypatrzone z takich baśni jak „Piękna i Bestia” czy „Kopciuszek”. Zresztą nie da się pominąć faktu, że cała książka odbierana może być jako baśń – zostały w nią bowiem wplecione detale iście bajkowe, sprawiające, że fabuła staje się bardziej nieprzewidywalna, ponieważ nie jest już ograniczana zasadami logiki. Autorka mogła zatem pozwolić sobie na zagrania, których Czytelnik nie byłby w stanie tak po prostu się domyślić. W efekcie tego – choć niewątpliwie część zdarzeń jest łatwych do odgadnięcia i przewidzenia – można tu napotkać wiele momentów i pomysłów, które wprowadzają wiele zamieszania w całą historię. Niektóre z nich mogą mieć naprawdę ciekawe konsekwencje w kolejnych tomach.

Są w tej książce jednak pewne szczegóły, które niekoniecznie przypadły mi do gustu. Choć bajkowe elementy mają wiele zalet, to mogą też pociągać za sobą pewne zagrożenia. Jednym z nich jest zbytnie porzucenie logiki. Sarah J. Maas w kilku momentach ocierała się o tę granicę, zbyt mocno akcentując łzawe i niemal patetyczne sceny charakterystyczne dla bajek. Niekiedy brakowało mi też wyczucia i poczucia rzeczywistości w tym niewątpliwie ciekawie stworzonym świecie.

„Dwór cierni i róż” to dopiero pierwszy tom serii, ale przypuszczam – czy raczej mam szczerą nadzieję – że autorka postąpi z tym cyklem podobnie jak z „Szklanym tronem”. W pierwszej części Sarah J. Maas przedstawia Czytelnikom z pozoru prosty świat i, wydawałoby się, zwykłą, przewidywalną historię. Mocno trzymam kciuki, by również w tej serii każdy kolejny tom był lepszy i bardziej zaskakujący, mroczniejszy niż poprzedni. Nie mam wątpliwości, że autorka wyciągnie niejednego asa z rękawa, zaskakując Czytelników w najmniej spodziewanych momentach swoimi rewelacyjnymi pomysłami. Pozostaje tylko czekać, aż ziarno zasiane w “Dworze cierni i róż” wypuści swe plącza i oplecie Czytelników, nie pozwalając im się oderwać od następnych części. 

  • Tłumacz: Jakub Radzimiński
  • Typ okładki: miękka
  • Liczba stron 524
  • Format: 135 x 202 mm
  • Wydawca: Uroboros
  • ISBN: 978-83-280-2141-9
 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie