Robin Hobb - Skrytobójca i ZłotoskóryRobin Hobb to, pisząca pod pseudonimem, amerykańska pisarka fantasy i science fiction. W latach osiemdziesiątych napisała kilka powieści jako Megan Lindholm, jednak dopiero książki wydane przez nią w latach dziewięćdziesiątych trafiły na nasz rynek.

Pierwsze pojawiły się dwadzieścia lat temu i od tej pory były od czasu do czasu wznawiane. Ostatnio próby przypomnienia twórczości Robin Hobb podjęło się wydawnictwo Mag, które we wrześniu 2014 postanowiło wydać „Ucznia skrytobójcy” w nowej odsłonie i od tej pory – za co mu chwała i szczeniaczki – regularnie i w niewielkich odstępach czasowych dostarcza czytelnikom kolejne tomy.

Ale zacznijmy od początku. Robin Hobb stworzyła całe uniwersum, które w anglojęzycznej wersji nazywa się Realm of the Elderlings, czyli – jak sądzę – można to przełożyć na Świat Najstarszych, którzy to Najstarsi powracają głównie jako dawne legendy i o których na dobrą sprawę niewiele wiadomo. Całe to uniwersum opisane jest w powiązanych ze sobą seriach.

Robin Hobb - serie Skrytobójca i Złotoskóry-1Pierwszym cyklem, który powstał w ramach tego świata, jest trylogia Skrytobójcy (Farseer Trilogy). Teoretycznie można ją zaliczyć do gatunku young adult (choć wolałabym tego nie robić, gdyż słowa te nabrały dość pejoratywnego znaczenia), aczkolwiek są to książki o niebo lepsze od pozostałych przedstawicieli tej kategorii. Różnica jest tak ogromna, że trudno mi wrzucić te powieści do worka razem z tamtą całą plejadą wiele, wiele słabszych i mniej przemyślanych historii. Tak czy siak kolejnej serii już i tak do YA zaliczyć nie można, ponieważ nie spełnia odpowiednich kryteriów (jak choćby wiek bohatera).

W chronologii powstania kolejnym cyklem jest trylogia Kupcy i ich Żywostatki (Liveship Traders Trilogy), która na polski rynek trafiła lata temu, jednak na razie nie doczekała się wznowienia w najnowszej szacie graficznej (choć gorąco kibicuję Magowi, by nie zawiódł w tej kwestii). Książki te są obecnie niemal nie do dostania i osobiście jeszcze niestety nie miałam przyjemności się z nimi zapoznać, więc nie będę w stanie w żaden inny sposób włączyć ich w ten wpis, poza jedynie tą uwagą. Nieznajomość tej serii w żadnym wypadku nie przeszkodzi w cieszeniu się w pozostałymi wspomnianymi książkami, gdyż wątek Żywostatków pojawia się przelotnie, tylko na chwilę i nawet nie jest rozwijany (za to mnie osobiście zachęcił to zgłębienia tematu, co mam nadzieję zrobić w rychłej przyszłości).

Wracając jednak do sedna. Po serii o Skrytobójcy najlepiej zabrać się za trylogię o Złotoskórym (Tawny Man Trilogy) – oba cykle są ze sobą nierozerwalnie złączone. Jestem w zasadzie pewna, że czytelnik, który nie przeczytał pierwszej serii, nie zrozumie tej drugiej i najpewniej też nie będzie mógł się w pełni nią cieszyć. Przychodzi mi tu na myśl porównanie z czytaniem cyklu od środka, bez znajomości poprzednich tomów.

Następnym przystankiem jest z kolei seria, która nie ma jeszcze oficjalnego polskiego tytułu, a w oryginale nazywa się The Fitz and the Fool Trilogy (czyli trylogia Bastarda i Błazna, choć może wydawnictwo Mag zatytułuje ją inaczej). Cykl ten jest najnowszy spośród wszystkich wspominanych, ponieważ został rozpoczęty przez autorkę w roku 2014 i w tej chwili na rynku amerykańskim można dostać dwie z trzech docelowych części. Pierwszy tom po polsku wyjdzie jako „Skrytobójca Błazna” (co może trochę namieszać w głowach nowym czytelnikom, zważywszy na to, że jest to mieszanka tytułów z poprzednich dwóch trylogii). Wydawnictwo Mag zapowiadało wydanie tej książki na ten rok, jednak ostatecznie jej premiera została przesunięta na początek przyszłego i mam gorącą nadzieję, że już bardziej się nie odwlecze (te kilka miesięcy odstępu między kolejnymi tomami, patrząc na polskie realia wydawnicze, jest oczywiście dość małą przerwą, ale jak każdy fan chciałabym móc przeczytać następną powieść już, teraz, natychmiast :-) ).

Być może część z Was widziała moje recenzje poprzednich tomów i teraz zastanawia się, dlaczego jeszcze raz będę pisać tekst dotyczący tych książek. Otóż, pisząc recenzję „Przeznaczenia Błazna”, zdałam sobie sprawę, że wiele rzeczy, które chcę napisać, dotyczy twórczości jako całości, a nie tylko tej konkretnej części. Oraz – co ważniejsze – że prawdopodobnie wielu potencjalnych, nowych czytelników nie przeczyta tej recenzji, bo dotyczy któregoś tomu z serii, a nie pierwszego (sama w obawie przed spoilerami dość ostrożnie podchodzę do kwestii recenzji kontynuacji książek, z którymi nie miałam styczności). Postanowiłam zatem zrobić coś dodatkowego. Czytając „Ucznia skrytobójcy” jeszcze nie miałam świadomości tego, z jak rewelacyjnymi książkami dzięki temu się spotkam, i teraz postaram się napisać o twórczości tej autorki bardziej kompleksowo, z perspektywy osoby, która przeczytała już kilka tysięcy stron pióra Robin Hobb i jest w stanie napisać więcej. Obiecuję, że postaram się wszystko przedstawić bez spoilerów. I jeśli choć jedna osoba po tym tekście sięgnie po „Ucznia skrytobójcy” oraz kolejne tomy, będę usatysfakcjonowana. :-)

1. Świat

Robin Hobb - Królestwo Sześciu Księstw mapa-1

Uniwersum przedstawione przez Robin Hobb to wariacja na temat średniowiecza. Świat bardzo pasujący do gatunku klasycznej fantasy z naleciałościami mediewistycznymi. Centralnym punktem fabuły jest Kozia Twierdza, stolica Królestwa Sześciu Księstw. Krajem rządzi ród Przezornych, do którego poniekąd zalicza się również główny bohater. Poniekąd, ponieważ jest bękartem następcy tronu, czyli człowiekiem, którego nie można puścić wolno, bo może zostać przez kogoś wykorzystany przeciw rodowi królewskiemu. I niestety, biorąc pod uwagę jego pochodzenie z nieprawego łoża, nie można mu powierzyć zaszczytów i funkcji należnych pełnoprawnym członkom. I powiem tak – to jest szczyt góry lodowej, o którym nie mogę więcej pisać, ponieważ obiecałam powstrzymać się od spoilerów. Fakt jest jednak taki, że pełno tu intryg, spisków i knowań, łączących się w całą, przeplatającą się sieć.

Świat zaprezentowany przez Robin Hobb jest naprawdę bogato skonstruowany, a autorka zdecydowanie nie szła po linii najmniejszego oporu. Raz, że szczegółowo opisała Królestwo Sześciu Księstw, a dwa, że przedstawione tu zostały również odmienne kraje i tradycje. Pisarka z wyczuciem zarysowała różnice między kulturami i zachowaniem ludzi żyjących w innych obszarach. Niektórzy idą w tej kwestii na łatwiznę i zakładają identyczne podejście i zwyczaje u społeczeństw nawet bardzo od siebie oddalonych – Robin Hobb do takich nie należy. Autorka dba o szczegóły, tworzy skomplikowane, realistyczne, logicznie ustalone elementy, pokazujące zróżnicowanie tego uniwersum.

2. Fabuła

Cała ta wielka opowieść rozpoczyna się w „Uczniu skrytobójcy” (link do fragmentu).

Głównym bohaterem, o którym już wspominałam, jest nieślubny syn następcy tronu Królestwa Sześciu Księstw, Bastard Rycerski Przezorny (czyli bękart Rycerskiego z rodu Przezornych, jeśli mamy być dokładni). Poznajemy go jako ledwie kilkuletnie dziecko, które zostaje podrzucone nieświadomemu jego istnienia ojcu. Ten przekazuje opiekę nad maluchem jednemu ze swych ludzi i w zasadzie już więcej sobie malcem nie zawraca głowy. My natomiast obserwujemy, jak chłopak dorasta, jak bywa wykorzystywany ze względu na swoje powiązania z Przezornymi i jak zmaga się z problemami, nie tylko młodzieńczymi. Towarzyszymy mu przez kolejne lata, poznając jego wzloty i upadki, jego samotność, smutki i radości, a także miłostki i pragnienia. Wszystko to w otoczeniu dworskich intryg i konfliktów między krajami, które bardzo silnie wpływają na życie Bastarda, jak i całego jego otoczenia. Obserwujemy też, jak staje się tytułowym uczniem skrytobójcy oraz jak radzi sobie ze swoim pochodzeniem i obowiązkami.

Następne tomy opisują kolejne lata życia Bastarda, ale tutaj już nic więcej nie napiszę – powiem jedynie, że wiele się dzieje, a na drodze bohaterów stają często mało dziecinne problemy. W którymś momencie książki Hobb porzucają wszelkie powiązania z young adult, opisując już dorosłych ludzi.

Mam już za sobą tysiące stron powieści Robin Hobb, ale przez ten czas ani razu jeszcze się nie nudziłam. Co więcej, z równym trudem odkładałam książkę na bok. A gdy tylko to miało miejsce z wielką niecierpliwością czekałam na moment, kiedy znów będę mogła po nią sięgnąć. Przyznam szczerze, że przy każdym tomie najchętniej zabunkrowałabym się na czas całej lektury, by nic mi przeszkadzało ani od niej nie odrywało. Te książki po prostu niesamowicie wciągają! Losy bohaterów śledziłam z zapartym tchem, niezależnie od tego, czy dotyczyły intryg w Koziej Twierdzy, czy porwania jakiejś znamienitej osoby, albo też dalekiej i niebezpiecznej wyprawy.

Robin Hobb z dużą wprawą manewruje fabułą, nie szczędząc zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń, a także trzymając czytelników w napięciu. Poza tym również potrafi budować skomplikowane intrygi, czasem naprawdę szeroko zakrojone i wielowarstwowe.

Na pewno znacie takie serie, po których nie mogliście się odnaleźć. Mnie o takie uczucia z całą pewnością przyprawia właśnie twórczość Robin Hobb (aż strach pomyśleć, co się ze mną stanie, gdy przeczytam już wszystko).

3. Bohaterowie

Robin Hobb świetnie sobie radzi z kreacją postaci, a szczególnie mocno przyłożyła się do tworzenia bękarta Przezornych. Z każdym tomem przekonuję się o tym mocnej i dokładniej. Autorka obdarzyła Bastarda sprytem, spostrzegawczością i inteligencją. Zrobiła z niego szpiega, zabójcę, sługę, obrońcę i bohatera. Ale też nie uczyniła go nieomylnym ani najlepszym w każdej dziedzinie. Bastard jak każdy człowiek popełnia błędy, podejmuje złe decyzje, nie zawsze wpada na najlepsze pomysły, czasem przegapi nawet istotne kwestie, bo nie da się pomyśleć, przewidzieć i wziąć pod uwagę wszystkiego. Niekiedy też ukazuje swój uparty charakter, czasem nie zachowuje się odpowiednio lub nie potrafi sam poradzić sobie z problemem. Autorka pokazała, jak Bastard został niemal wykuty na broń. Wykreowała go z wielką starannością i wyczuciem, obdarzając go wieloma zaletami, za sprawą których czytelnik może go polubić i kibicować mu. Ale też nie poszczędziła mu słabości, sprawiających, że tym bardziej zyskuje on sobie sympatię odbiorcy, gdyż staje się tym sposobem jeszcze bardziej realistyczny i ludzki. Idealni bohaterowie irytują, ale tutaj z niczym takim się nie spotykamy.

W tych książkach spotykamy całą plejadę postaci. W przypadku niektórych historii zdarza się, że bohaterowie zlewają się w nijakie tło. Tutaj zdecydowanie nie mamy z tym do czynienia. Fakt, główny bohater jest najjaśniejszym i najdokładniej opisanym charakterem, ale poza nim jest jeszcze wiele innych postaci, również ciekawie zarysowanych, mających swoje problemy i faktycznie „żyjących”, a nie jedynie trwających w zawieszeniu, aż autorskie dłonie popchną ich do kolejnego zadania. To wszystko składa się w całość, a Robin Hobb nie waha się również odsunąć od akcji zbędnych jednostek – dodaje to dodatkowej porcji nieprzewidywalności.

4. Wydanie

Twórczość Robin Hobb jest wielka, również pod względem objętości. „Uczeń skrytobójcy” liczy sobie – zależnie od edycji – tylko niecałe pięćset stron, choć już trzeci tom tej serii zajmuje ich prawie tysiąc. Niektóre poprzednie wydania były więc dzielone na pół. Najnowsze wznowienie jednak nie kontynuuje tego podejścia – wydawca nie dzieli już książek według swojego uznania (a możecie wierzyć, że w przypadku tej serii każdy podział na pewno był dość losowy, gdyż brak tu naturalnych przerw, co automatycznie na pewno wpływało negatywnie na odbiór całości). Do różnic – jak zdołałam się zorientować – można również zaliczyć to, że obecne oprawy są twarde i szyte, więc nie ma obawy, że rozpadną się kilku czytaniach (to stwierdzenie jest potwierdzone empirycznie ma własnych egzemplarzach).

Tyle o okładkach. Wnętrze jednak nie różni się zbyt wiele. Pomimo tylu wznowień, tłumaczenie – na ile mogę stwierdzić – jest to samo. I w dodatku, moim zdaniem, bardzo dobre. Strasznie też się cieszę, że tłumacze (było ich kilku, chociaż ja nawet tego nie poczułam i uświadomiłam to sobie dopiero, pisząc ten tekst, za co im chwała) podjęli bardzo dobrą decyzję i poprzekładali na polski również imiona, co w ostatecznym rachunku miało znaczenie i wpłynęło pozytywnie na odbiór. W przypadku tej serii zabieg ten był istotny nie tylko dlatego, że imiona bohaterów wskazują na cechy charakteru, ale również dlatego, że dzięki nim autorka mogła wpleść pewien ciekawy zwrot akcji, który mnie osobiście bardzo się podobał.

Warto też jeszcze dodać, że choć, jak wspomniałam, dostajemy opasłe tomiszcza, łyka się je naprawdę błyskawicznie. W moim przypadku czytałam te książki szybciej i sprawniej niż niejedną o wiele krótszą opowieść. Wspominam o tym tak tylko, dla tych, którzy nie są pewni, czy uda im się zmierzyć z większymi powieściami. Zapewniam, że nie ma się czego obawiać. :-)

 

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was do sięgnięcia po twórczość Robin Hobb. Poniżej zamieszczam jeszcze tylko listę poszczególnych tomów zebranych w serie w kolejności, w której trzeba je czytać. Dodałam również trylogię Kupcy i ich Żywostatki, jednak jako że sama jej jeszcze nie czytałam, nie będę w żaden sposób doradzać co do umieszczenia jej w tym „harmonogramie”.

Trzymajcie się!

I. Trylogia Skrytobójca (The Farseer Trilogy)
1. Uczeń skrytobójcy (Assassin’s Apprentice)
2. Królewski skrytobójca (Royal Assassin)
3. Wyprawa skrytobójcy (Assassin’s Quest)

II. Trylogia Złotoskóry (The Tawny Man Trilogy)
1. Misja Błazna (Fool’s Errand)
2. Złocisty Błazen (Golden Fool)
3. Przeznaczenie Błazna (Fool’s Fate)

III. Trylogia o Bastardzie i Błaźnie
1. Skrytobójca Błazna (Fool’s Assassin)
2. Wyprawa Błazna (Fool’s Quest)

Kupcy i ich Żywostatki (Liveship Traders Trilogy)
1. Czarodziejski statek (Ship of Magic)
2. Szalony statek (Mad Ship)
3. Statek przeznaczenia (Ship of Destiny)

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie