Kevin Hearne “Tarcza Gai” – recenzja

Na półki księgarń trafił niedawno, nakładem Domu Wydawniczego Rebis, zbiór opowiadań będący gratką dla fanów Żelaznego Druida. Antologia pt. “Tarcza Gai” zawiera dziewięć historii, z czego osiem z nich jest dla polskich Czytelników nowością, a część z nich stanowi znaczące uzupełnieni wydanych już wcześniej powieści.Jak wiadomo, Atticus O’Sullivan chodzi po tym świecie już od ponad dwóch tysięcy lat, więc nie trudno się domyślić, iż przygód w jego życiu nie mogło brakować, jednak nie wszystkie z nich mogły dostać swój opis w osobnej książce. Dlatego też Kevin Hearne stworzył kilka historii, dzięki którym możemy zajrzeć w przeszłość druida – tę z jego młodości i czasów nim w jego życiu pojawili się Oberon czy Granuaile – jak również doświadczyć emocji związanych już z bardziej współczesnymi nam czasami. Żadnemu z opowiadań nie brakuje dynamizmu oraz skondensowanego (w końcu to krótka forma), napięcia, a styl i język są tymi, które znamy już z pełnowymiarowych powieści. Oczywiście o stronę humorystyczną jak zwykle dba Oberon i chyba nawet jest w tym lepszy niż wcześniej.

Pierwsze z zawartych w zbiorze opowiadań, „Grymuar jagnięcy”, pokazuje Czytelnikom, jak niebezpieczna dla ludzkości może okazać się książka kucharska. Starożytna i powiązana z egipskimi wierzeniami, a niegdyś ukrywana w „dziale ksiąg zakazanych” pewnej biblioteki, co samo z siebie czyni z niej podejrzaną pozycję. Jego akcja umiejscowiona jest na cztery lat przed „Na psa urok”.

I tak oto, by ratować świat, Atticus musi w tym opowiadaniu wyruszyć do Egiptu. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, lecz O’Sullivan nie byłby sobą, gdyby nie miał na pieńku z jakimś bogiem. Tym razem jest to bogini, a mianowicie Bastet, więc możecie spróbować sobie wyobrazić, jak miło przebiega taka wizyta, gdy polują na Was wszystkie koty z okolicy – bezpańskie dachowce czy też domowe Persy. Nie zabrakło w związku z tym walki na śmierć i życie, wymachiwania Fragarachem i korzystania z druidzkich splotów, lecz czy koniec końców Atticusowi udało się osiągnąć to, co zaplanował musicie sprawdzić czytając „Tarczę Gai”.

W drugiej historii zahaczamy z Atticusem co nieco o folklor germański. Tym razem na drodze druida i jego wiernego psa, Oberona, staną gnomy, kobold, Tuatha Dé Danann oraz pewien bardzo cenny trunek. Wszystko to w przedbożonarodzeniowym klimacie, który sprawi, że już nigdy nie spojrzycie tak samo na pomocników świętego Mikołaja. Opowiadanie jest dość krótkie, tak więc wydarzenia w nim przedstawione dzieją się bardzo szybko. Ich akcja na osi czasu przygód Żelaznego Druida umiejscowiona jest również przed tymi, które znamy z pierwszego tomu cyklu.

Trzecia opowieść jest natomiast wspomnieniem spotkania Siodhachana z pewnymi pomysłowymi wiedźmami. Krótki wypad za miasto, w celu rozruszania kości własnych i psich, kończy się przymusową interwencją w celu ratowania lokalnego Żywiołaka oraz pewnej wiewiórki, choć to drugie stanowi jednak pewną ujmę na oberonowym honorze. Warto wspomnieć, iż „Uwolnić Kaibaba” było pierwszym opowiadaniem, jakie stworzył Kevin Hearne w ramach świata Żelaznego Druida i miało ukazać to, czym naprawdę jest połączenie z Ziemią – jej bezwzględna ochrona.

Czwarta z zawartych w zbiorze historii jest tą, w której po raz pierwszy głównym narratorem zostaje Granuaile, i opowiada o teście, jaki postanowiły przeprowadzić dla niej Brighid oraz Flidais. Jak nietrudno się domyślić, dziewczyna test zdała, lecz jeśli ktoś myśli, iż przyszło jej to z łatwością i bez poświęceń, jest w dużym błędzie. Tuatha Dé Danann nie stawiają przecież przed człowiekiem zadań prostych i łatwych, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie ewentualnego połączenia danej osoby z Ziemią. Jego akcja osadzona jest przed wydarzeniami znanymi Czytelnikom z tomu „Zbrodnia i Kojot”.

Jak myślicie, kto odpowiada za kwestie wypowiadane przez czarownice w szekspirowskim „Makbecie”? Kevin Hearne w opowiadaniu „Bogini na rozdrożu” udowadnia swoim fanom, że jest to nie kto inny jak Atticus O’Sullivan. W samej historii pojawia się oczywiście sam William Szekspir, pewne wiedźmy oraz grecka bogini Hekate. Tym razem druid musi wykazać się nie lada pomysłowością zarówno w ukrywaniu swojej prawdziwej tożsamości, jak również w walce z, jakże lubianymi przez siebie, czarownicami. Jest to jedna z tych historii, która zabiera odbiorcę w czasy o wiele odleglejsze niż te znane z głównej serii o Żelaznym Druidzie.

„Naganiacz dusz” to natomiast opowiadanie, które stanowi koronny dowód na to, że nie bez powodu amerykańskie wesołe miasteczka odgrywają znacząca role w produkcjach grozy.W moim odczuciu była to najstraszniejsza historia wśród tych zawartych w „Tarczy Gai”. Nigdy nie byłam szczególną fanką horrorów, a to co autor zawarł w tej opowieści, skutecznie wywołało u mnie grymas obrzydzenia i gęsią skórkę. Brrr… Dobrze, że nasze rodzime karuzele mogą postraszyć jedynie ilością rdzy na swych metalowych elementach.

Kolejne z opowiadań, noszące tytuł „Niebezpieczna kapliczka”, jest natomiast nawiązaniem do legend arturiańskich i świętego Graala. Wraz ze wspomnieniami Atticusa przenosimy się podczas lektury w czasy wczesnego średniowiecza i towarzyszymy druidowi w poszukiwaniach wspomnianego już wcześniej naczynia. Jednak, bez obawy, Czytelnik nie znajdzie tu oklepanych schematów na temat samego Graala czy rycerzy Okrągłego Stołu. Dodatkowo ta historia przedstawia nam moment, w którym druid wpadł na pomysł wykorzystania zimnego żelaza oraz charmsów.

„Preludium wojny” jest opowiadaniem mającym spore znaczenie dla wydarzeń zawartych w głównym cyklu o przygodach Żelaznego Druida. To konkretne jest uzupełnieniem, a raczej swoistym wstępem, do „Kołka na dachu” i w tym właśnie tomie wydarzenia opisane w tej krótkiej historii były pobieżnie wspomniane.

W zbiorze znajdziemy jeszcze jedno opowiadanie – „Dwa kruki i jedna wrona” – które wcześniej można było przeczytać już w „Kronice wykrakanej śmierci”.

„Tarcza Gai” stanowi przebieżkę po najpopularniejszych mitologiach i legendach, aczkolwiek w odświeżonej nieco formie. Przyznam szczerze, iż w całej antologii osobiście zabrakło mi czegoś z czasów wczesnej młodości Siodhachana, kiedy to pobierał nauki i musiał „zmagać się” ze swoim archdruidem, a kiedy to nie był jeszcze powiązany z Ziemią. I chociaż w większości zbiór składa się z niepowiązanych historii, które nie mają aż takiego znaczenia dla wydarzeń z głównego cyklu – wyjątkiem są tu „Dwa kruki i jedna wrona” oraz „Preludium wojny” – mimo wszystko są wartym uwagi dodatkiem do przygód Atticusa i jego towarzyszy, szczególnie kierowanym do jego fanów, gdyż to właśnie oni najlepiej odnajdą się w przedstawionym przez autora świecie druida.

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf