Oczami redaktorów: największe rozczarowania 2016

Books-2-iconPrzedwczoraj zaprezentowaliśmy propozycje naszych redaktorów dotyczące najlepszych książek przeczytanych przez nich w 2016 roku. Tym razem chcemy przedstawić Wam zestawienie największych czytelniczych rozczarowań, z jakimi spotkali się w ostatnich dwunastu miesiącach nasi redaktorzy.

AISA
Książki godne polecenia było mi zdecydowanie łatwiej wybrać niż te, których polecać nie warto. W tym roku wydanych zostało naprawdę wiele świetnych powieści i pewnie każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. Znalazły się jednak dwie pozycje, które mnie nie porwały, ale nie dlatego, że były źle napisane, pomysł do bani, a czas spędzony na ich czytaniu stracony… Po prostu nie mój klimat. Książki z gatunku postapo. Wpadły w moje ręce, więc przeczytałam, bo przecież nie zostawię takich samych, samotnych, opuszczonych, tym bardziej, że opis z okładek całkiem ciekawy. No niestety zasugerowałam się trochę tymi notkami i nastawiłam na coś nieco innego. Ale wiecie, co? Zwalę to wszystko na styl, w jakim książki zostały napisane. :P Retrospekcja przerywana bieżącymi wydarzeniami była czymś, co mnie osobiście utrudniało odbiór. Nie ma co się nad tym rozwodzić, bo albo się komuś coś podoba, albo nie. A jak wiadomo, ile osób tyle opinii. Tymi wymęczonymi przeze mnie tytułami były “Ziemia niczyja” Jana Waletowa oraz “Upadła świątynia” Dominiki Węcławek.

Ilir
Jeśli chodzi o książki niedobre, okropne i złe, to w tym roku mi się poszczęściło i nie natknąłem się na takie.

Paszczak
Jeśli chodzi o najgorsze książki 2016, to natknąłem się na kilka tytułów, które gorzej mi się czytało, bądź nie były aż tak porywające, jak miałem nadzieję. Jednak nie były one na tyle złe, by można je było wciągnąć do tej części zestawienia.

Powiało Chłodem
Nie obeszło się w tym roku bez rozczarowań. “Kroniki Dziwnego Królestwa” z tomu na tom robią się coraz mniej treściwe. Więcej w nich rozmów na temat relacji damsko-męskich niż konkretnej akcji. Z kolei piąta część “Pomnika Cesarzowej Achai” dla mnie okazała się być nadmiernie przegadana. Jakby tego było mało, okraszono ją zakończeniem, które mnie, jako fance starej trylogii, kazało rwać włosy z głowy, stając się tym samym największym zawodem roku.

Sophie
Przeczytałam w tym roku wiele nowości, ale na moje szczęście nie było wśród nich wielu tytułów, które chciałabym Wam odradzić. Do głowy przychodzą mi teraz jedynie dwie książki. Pierwszą z nich jest „Szklany miecz” Victorii Aveyard, którą zniszczyła, pogrzebała i dobiła kreacja głównej bohaterki – typowej przedstawicielki gatunku Mary Sue. To dziewuszysko autentycznie nie raz miałam ochotę udusić i zakopać. Nawet jeśli w tej książce istniały jakiekolwiek zalety, za sprawą Maryśki zostały całkowicie przysłonięte i zduszone. Fuj, fuj. Drugim czytadłem, które mogłabym wciągnąć na tę niechlubną listę, jest „Lodowa pustynia” Maite Carranza – aczkolwiek moja niska ocena wynika zapewne głównie z tego, że jestem po prostu za stara na ten typ literatury, operujący wręcz niewyobrażalnie uproszczonymi bohaterami i za nic mający jakikolwiek realizm. Ale gdybym miała znów te, powiedzmy, jedenaście lat… Kto wie, może wtedy książka ta bardziej by mi przypadła do gustu.

Wiedźma z bagna
Nie wskażę Wam, których książek unikać. Jeśli coś mnie męczy, odkładam i nie czytam dalej (taka forma dbałości o higienę psychiczną), byłoby więc nieuczciwie oceniać coś, czego się do końca nie zna. To po pierwsze, a po drugie – zwyczajnie nie zaśmiecam sobie głowy takimi rzeczami. Możliwe, że to skleroza, ale nie pamiętam tego, co mi się nie podobało, a co więcej – wcale mi z tego powodu nie jest przykro.

A Was co w tym roku rozczarowało?