Fragment: Imperium burz – Sarah J. Maas

Data wydania: 26 kwietnia 2017

Wydawnictwo: Uroboros

“Imperium burz” to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.

Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania sojuszników. Kto odpowie na jej wezwanie? I jaką cenę będzie skłonna zapłacić za zwycięstwo z siłami ciemności?

Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.

*** FRAGMENT ***

Rowan Biały Cierń potrzebował jedynie miejsca, w którym mógłby odpocząć. Było mu obojętne, czy położy się w łóżku, na stogu siana czy może pod końskim brzuchem w stajni. Obojętne, byleby było tam cicho, a dach osłonił go przed strugami deszczu.
Zatoka Czaszek wyglądała dokładnie tak, jak się tego spodziewał, a mimo to przeżył zaskoczenie. Wokół budynków, zaniedbanych i rozpadających się, choć tu i ówdzie pomalowanych na rozmaite kolory, panowała gorączkowa krzątanina. Mieszkańcy zamykali okiennice i ściągali pranie z obawy przed burzą, która kilka minut temu zagnała Rolanda i Doriana do portu.
Odziani w płaszcze, z głowami zasłoniętymi kapturami, obaj przybysze nie zwrócili niczyjej uwagi, tym bardziej, że Rowan cisnął piątaka szefowi doków. Wystarczyło, by ten na moment odwrócił głowę, a przy tym na pewno nie przyciągnęło uwagi żadnego z potencjalnych złodziei, który mógłby właśnie grasować w okolicy.
Dorian nie miał pojęcia, w jaki sposób Rowan nadal trzyma się na nogach, o czym wspomniał już dwukrotnie na głos. Rowan, szczere powiedziawszy, również tego nie wiedział. Przez ostatnich kilka dni pozwolił sobie jedynie na kilka godzin drzemki. Z każdą chwilą narastało ryzyko wypalenia i książę z coraz większym trudem kontrolował swą moc.
Rejs był trudnym wyzwaniem. Rowan przez cały czas tworzył wiatr, by popychać skiff naprzód przez ciepłe prądy, otaczające archipelag Martwych Wysp, a przerwy robił tylko po to, by przeistoczyć się w jastrzębia i wzbić wysoko w powietrze w poszukiwaniu nadciągających wrogów. Nikogo nie zauważył. Jak okiem sięgnąć ciągnął się turkusowy ocean, widział też białe piaski, upstrzone ciemnymi, wulkanicznymi skałami, oraz gęstą, szmaragdową zieleń, pnącą się po zboczach gór.
Nad Zatoką Czaszek przetoczył się grzmot, a turkusowe morze za portem zajaśniało intensywniej, jakby gdzieś w oddali uderzająca błyskawica podpaliła całe morze. Oczom przemierzających doki wędrowców ukazała się pomalowana na błękit, niedbale strzeżona tawerna o nazwie „Morski Wąż”.
Wedle słów Aelin mieściła się tu kwatera główna Rolfe’a, a miejsce odziedziczyło nazwę po jego okręcie. Rowan miał wielką ochotę wejść tam od razu i poprosić o pokój dla dwóch wyczerpanych wędrowców, ale podjęli z młodym królem inną decyzję. Ułożyli ów plan podczas wspólnych ćwiczeń, w trakcie których Rowan usiłował wywiązać się ze swojej obietnicy i nauczyć Doriana posługiwania się magią. Pracowali tylko po kilka minut na raz – istniało przecież ryzyko, że król rozbije łódź, gdy moc wyślizgnie mu się spod kontroli. Ćwiczyli więc z lodem – Dorian przyzywał kulę lodu na dłoń, a potem ją topił, raz za razem.
Nawet teraz, gdy stał jak posąg pośród tłumu ludzi, pospiesznie chowających towary i zamykających drzwi, król zaciskał i otwierał dłoń. Rowan zaś rozglądał się po brzegach zatoki, przypominającej kształtem podkowę, aż po wieże, z których spływał do wody ogromny, pogrążony teraz w głębinach łańcuch, który zamykał dostęp do portu. Nazywano go Niszczycielem Statków. Obrośnięty skorupiakami i girlandami wodorostów, piął się ku masywnym wieżom obserwacyjnym po obu stronach zatoki, którego załogi mogły go opuścić, by pozwolić oczekującym statkom na wejście, a potem znów podnieść. Lub więzić gości do czasu, aż uiszczą słone myto.
Rowan i Dorian mieli sporo szczęścia, że dotarli do zatoki w chwili, gdy łańcuch został opuszczony z powodu nadciągającej burzy. Musieli zachowywać się dyskretnie i dyplomatycznie po tym, co się tu wydarzyło przed dwoma laty, gdy na wyspie gościła Aelin. Przed opuszczeniem wyspy ich królowa zerwała łańcuch, rozwaliła jedną z wież (co skłoniło Rolfe’a do wzniesienia dodatkowych) oraz pół miasta, a także zniszczyła ster na każdym z kotwiczących tu okręcie, łącznie z uwielbianym przez Rolfe’a „Morskim Wężu”.
Rowan nie był bynajmniej zdziwiony jej temperamentem, ale dopiero teraz uzmysłowił sobie, jakie piekło tu rozpętała. Na bogów… Ustalili więc zawczasu, że Dorian musi wywrzeć zupełnie inne wrażenie. Postanowili wynająć więc pokój w cieszącej się dobrą opinią tawernie, a potem, z zachowaniem ceremoniału, poprosić o audiencję u Rolfe’a.
Zamigotała błyskawica. Rowan rozejrzał się uważnie i złapał kaptur, by nagły podmuch wiatru nie odsłonił jego obcych rysów twarzy.
Na końcu ulicy znajdowała się gospoda o ścianach pomalowanych na zielono. Na pozłacanym szyldzie, kołyszącym się wraz z podmuchami dzikiego wiatru, widniała nazwa „Róża Oceanu”. Zdaniem szefa doków trudno było o lepszy lokal w mieście.
Cóż, musieli przynajmniej udawać, że mają pieniądze, które chcą zaoferować Rolfe’owi. Poza tym trzeba było gdzieś odpocząć, choć przez kilka godzin.

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie