Andrius Tapinas „Wilcza godzina” – recenzja

„Wilcza godzina”„Wilcza godzina”, powieściowy debiut Andriusa Tapinasa, zabiera Czytelników do roku 1905 w świat alternatywnego Wilna, na ulicach którego mechaniczne wynalazki nie wzbudzają większej sensacji, a podróżować po świecie można wielkimi parowcami.Pochodzący z Litwy autor zasłynął w świecie jako najmłodszy – miał wówczas 17 lat – tłumacz „Drużyny Pierścienia” J.R.R. Tolkiena. Na swój rodzimy język przełożył również dwa pierwsze tomy cyklu „Świat Dysku” Terry’ego Pratchetta.

Nie uznaję siebie za specjalistką od steampunku, a i powieści tego typu zbyt wiele na naszym polskim rynku również nie ma, jednak lubię od czasu do czasu sięgnąć po książki z akcją osadzona w tych klimatach. Najbardziej ciekawi mnie wtedy, jakie wynalazki zrodziły się w głowie autora, jak przedstawi ich wygląd lub działanie. Dlatego też, gdy pośród zapowiedzi Wydawnictwa SQN pojawiła się „Wilcza godzina”, opis powieści okazał się na tyle intrygujący, że postanowiłam się z nią bliżej zapoznać.

Rok 1905. Wilno, niegdyś znajdujące się pod panowaniem Imperium Rosyjskiego, obecnie jest jednym z pięciu wolnych miast Aliansu – niezależnego związku z własną władzą i ustawami. Wkrótce na jego terenie ma odbyć się Szczyt będący corocznym zgromadzeniem polityków sojuszu. Jednak w mieście znajdują się tacy, którzy owo wydarzenie chcą wykorzystać do własnych celów. Tak pokrótce można by streścić fabułę debiutu Tapinasa.

Autorowi nie można odmówić tego, iż w bardzo plastyczny i realistyczny sposób oddał wizję alternatywnego Wilna. Czytając jego opisy, bez większego wysiłku można przenieść się na ulice, odczuć krążące po nich zapachy, usłyszeć gwar czy dostrzec fakturę budynków i materiałów. Jednak to, co jest zaletą może okazać się również wadą. Czytając „Wilczą godzinę” odniosłam wrażenie, jakby twórca zbyt mocno skupił się na tym, by przedstawić odbiorcy wykreowaną przez siebie metropolię, gdyż te wizualizacje stanowią duży element powieści, lecz w większości wypadków nie wnoszą zbyt wiele, a nawet nic do samej akcji, za to stają się nużące.

Sama akcja „Wilczej godziny” rozwija się bardzo wolno. Intryga, którą wymyślił sobie autor tak naprawdę nabiera tempa dopiero w końcowych rozdziałach, co niestety jest dla mnie minusem, ponieważ po początkowej fascynacji światem przedstawionym moje zainteresowanie powieścią znacząco spadło. Jak już wspomniałam, z mojego punktu widzenia, Tapinas zbyt wiele miejsca poświęcił na opisy alternatywnego Wilna, natomiast sceny akcji, które z założenia powinny wciągać Czytelnika tak, by chciał czytać dalej zostały okrojone do minimum, niejednokrotnie zajmując ledwie pół strony. Ja należę do osób, które w literaturze cenią sobie szybką i wartką akcję, zaś niekoniecznie sprawozdania rodem z przewodnika.

W swoim powieściowym debiucie autor postanowił przedstawić Czytelnikowi szereg postaci, z których niestety większość jest dość sztampowa z wyraźnym podziałem na tych dobrych i złych. Bohaterów jest na tyle dużo, że przez praktycznie pierwszą połowę książki trudno jest jednoznacznie zidentyfikować głównego bohatera, najistotniejszego dla fabuły. Ta mnogość, w połączeniu z obco brzmiącymi nazwiskami sprawia, iż niekiedy można pogubić się w schemacie „kto, z kim, po co i dlaczego”.

Z przykrością muszę stwierdzić, że „Wilcza godzina” nie okazała się jednak pasjonującą letnią lekturą. Powieść ma swoje dobre strony, w głównej mierze są to opisy Wilna, jednak pozostałe niedoskonałości przyćmiły pozytywy. Czy sięgnę po ewentualną kontynuację? Tylko pod warunkiem, że Andrius Tapinas wprowadzi na ulice Aliansu trochę więcej życia.

Autor: Andrius Tapinas
Tytuł oryginału: Vilko valanda
Tłumaczenie: Laurynas Candravičius
Data wydania: 5 lipca 2017
Cena okładkowa: 39,90 zł
Format: 135 x 210 mm
Liczba stron: 480 tekst
ISBN: 978-83-65836-10-6

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf