Leigh Bardugo “Szturm i grom” – recenzja

"Szturm i grom"“Szturm i grom” to drugi tom Trylogii Grisza autorstwa Leigh Bardugo. Autorka zabiera Czytelników do Ravki, stylizowanego na dawną Rosję świata, w którym światło musi pokonać ciemność.

Przyznam, że do Trylogii Grisza zabierałam się dość długo, a tak naprawdę moja przygoda z nią zaczęła się od całkiem innej serii osadzonej również w tym uniwersum. Tamte książki spodobały mi się na tyle, że bezzwłocznie postanowiłam nadrobić braki, co było o tyle łatwiejsze, iż właśnie niedawno wydawnictwo Papierowy Księżyc wydało wznowienie cyklu.

Po wydarzeniach zawartych w końcówce tomu pierwszego, Alina i Mal zmuszeni są ukrywać się przed Darklingiem, który zrobi wszystko, by odzyskać swoją Przyzywaczkę Słońca. Jednak przed Czarnym Heretykiem nikt nie jest w stanie długo uciekać, zwłaszcza kiedy ten chce zdobyć wszystkie Wzmacniacze Morozova.

Choć powieść Bardugo skierowana jest raczej do trochę starszej młodzieży – główni bohaterowie mają niespełna dwadzieścia lat, a ja do tej kategorii wiekowej już się nie zaliczam, mimo wszystko wykreowany przez autorkę świat jest na tyle oryginalny i ciekawie przedstawiony, że „Szturm i grom” czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Mamy tu, jak wspomniałam, stylizowaną na Rosję Ravkę, którą poznajemy najmocniej, gdyż to praktycznie  w tym kraju rozgrywa się większość wydarzeń zawartych w cyklu. Jest też Fjerda, odpowiednik ludów skandynawskich, gdzie Griszowie paleni są na stosach, Szu Han, w którym są oni królikami doświadczalnymi idealnymi do badań oraz Nowoziemsk i Kercz.

Intrygujący są też sami Griszowie, osoby obdarzone magicznymi zdolnościami, Mistrzowie Nauki Małej, przydzielani do jednego z trzech zakonów w zależności od specyfiki swojego talentu. W Ravce są oni jednocześnie żołnierzami Drugiej Armii, która ma pomagać w walce  z najeźdźcami. Mimo że wydawać by się mogło, że ich talenty czynią z nich ludzi wysoko postawionych, to jest tak tylko po części. W wielu budzą po prostu lęk, ale też nie trudno się temu dziwić, skoro zdolni są np. zabić kogoś jednym mrugnięciem czy też wysłać hen daleko do chmur machnięciem ręki.

Główna oś fabuły tej części obraca się wokół przygotowań do walki z Darklingiem oraz poszukiwań pozostałych Wzmacniaczy Morozova, dzięki którym moc Aliny ma osiągnąć niespotykany dotąd poziom. Wszystko dzieje się szybko i sprawnie, nie ma zbędnych dłużyzn i nawet fakt, iż czasem jest mało wiarygodnie, nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z lektury. Sam styl Leigh Bardugo jest łatwy w odbiorze, choć muszę wspomnieć, że przydałoby się ze strony wydawcy trochę więcej uwagi w kwestii korekty, gdyż pojawiające się błędy bywają irytujące.

Trochę słabszym elementem powieści, przynajmniej w moim odczuciu, są wykreowane przez Bardugo postacie, aczkolwiek moja ocena ich zachowań z pewnością wynika z różnicy wiekowej oraz tego, że nie jestem wielką fanką wątków romantycznych. Zwłaszcza tych w rodzaju „ona jedna i ich dwóch (a nawet trzech)”. Tak naprawdę większą sympatią obdarzyłam postacie drugoplanowe – zwłaszcza wredną Zoję – niż parę głównych bohaterów. Choć muszę przyznać, że w drugim tomie Alina nabiera trochę więcej ikry. Już nie jest ta zagubioną w nowym dla niej świecie Griszów dziewczyną, trochę naiwną oraz łatwo poddającą się manipulacjom. Zaczyna nią kierować nie tylko dobro kraju, ale też własna żądza posiadania mocy i w pewnym rodzaju chciwość. Mal niestety pozostaje wiernym Malem, który dla swojej ukochanej zrobi wszystko, nieważne jak bardzo będzie to w sprzeczności z jego własnymi pragnieniami i poglądami.

„Szturm i grom” to udana kontynuacja historii zawartej w powieści „Cień i kość”, będąca doskonałym umilaczem czasu na jesienny wieczór. Góra dwa, gdyż człowiek ledwo zacznie, a już spogląda na ostatnie zdanie. Ma swoje drobne niedoskonałości, lecz w roli rozrywkowo-przygodowej sprawdza się doskonale, dzięki czemu wyprawa do Ravki nie jest czasem straconym.

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze