Nowa Fantastyka 12/2017 – recenzja

Od jakiegoś czasu ze sklepowych głośników lecą melodie popularnych kolęd, a po centrach handlowych małymi stadami niczym zombie szwendają się przebrani za aniołki ludzie, rozdający kupującym ulotki. Całą sytuację dopełnia wyglądanie przez okna i obserwowanie, czy na zewnątrz pada śnieg. Można mieć wrażenie, że cały świat mówi tylko o świętach Bożego Narodzenia. Prawie cały świat, bo w najnowszym numerze „Nowej Fantastyki” króluje Star Wars.

Ich panowanie widać już w pierwszym artykule, należącym do Marka Starosty i zatytułowanym „Zaczarowane nożyczki”. Autor przybliża rozwój badań genetycznych i rozmyśla nad tym, do czego może doprowadzić dalsze zgłębianie tej dziedziny nauki. Jeżeli będziemy mieć szczęście, to zabawa modyfikacjami genetycznymi pozwoli uwolnić nasz świat od wielu nieuleczalnych chorób. A w najgorszym razie dojdzie do projektowania ludzi od poczęcia do narodzin, tak żeby później byli najbardziej efektywni w przewidzianych dla nich pracach. Dla mnie ciekawy przykład zastosowania opisywanej przez Marka Starostę metody CRISPR, prezentuje Gene Roddenberry w swoim serialu „Andromeda”. Tutaj istnieje termin Heavy Wolder, który jest określeniem osób z DNA dostosowanym do funkcjonowania na planetach o silniejszej grawitacji niż ziemska. Natomiast, jeśli chodzi o temat numeru, to Andrzej Kaczmarczyk w swoim tekście o „Gwiezdnych wojnach” rozpisuje się o meandrach i niuansach wspomnianego wcześniej uniwersum, składającego się z filmów oraz pokaźnej ilości książek. Nie brakuje tutaj ciekawostek czy odniesień do nabycia przez Disneya praw do marki Star Warsów oraz do wpływów firmy na świat Jedi.

W grudniowej „Nowej Fantastyce” oprócz artykułów o „Gwiezdnych wojnach” warto także zwrócić uwagę na obszerny tekst Andrzeja Kaczmarczyka, prezentujący oddziaływanie „Opowieści wigilijnych” Dickensa na to, jak obchodzimy dzisiaj święta. Ponadto książka angielskiego powieściopisarza ma ogromny wpływ na innych autorów, filmowców oraz całą popkulturę. Nawet nie trzeba długo szukać odpowiedniego przykładu – najlepszym jest jeden ze świątecznych odcinków mojego ulubionego serialu, „Doctora Who”.

W tym wydaniu można również znaleźć prowadzony przez Sebastiana Drobika wywiad z Jonathanem Mabberym, scenarzystą filmu „Wilkołak” z Benicio del Toro w roli głównej oraz autorem opublikowanej jakiś czas temu powieści „Pacjent zero”. Rozmawiają oni o początkach kariery pisarza, jego planach na przyszłość – w tym o kontynuacji serii „Joego Ledgera”, którą rozpoczyna wcześniej wspominany tytuł. Przy okazji warto później także zwrócić uwagę na kolejną część felietonu Wojciecha Chmielarza z poradami dla adeptów pisarstwa.

Do działu z polską i zagraniczną prozą w nowym wydaniu miesięcznika można sięgać bez jakichkolwiek obaw o zmarnowanie swojego czasu. Wręcz przeciwnie, bo zgromadzone tutaj dzieła prezentują naprawdę wysoki poziom. Już pierwszy tekst, „Lot pułkownika” Bartka Biedrzyckiego, to nietuzinkowe, zaskakujące opowiadanie z komunistycznym duchem w tle. Akcja rozgrywa się w 1986 roku i przedstawia pilota-kosmonautę, pułkownika Jerzego Nowickiego, mającego przetestować największą chlubę Polskiej Republiki Demokratycznej. A konkretnie ma on zostać wystrzelony w zdobycznej rakiecie A10 na niską orbitę okołoziemską, gdzie sprawdzi działanie nowego sprzętu – w tym kapsuły wielokrotnego użytku, która pozwala przenosić więcej niż dwie osoby naraz. Uwielbiam ten tekst za pomysłową wizję alternatywnej rzeczywistości ze znacznym udziałem Polaków. Dodatkowo „Lot pułkownika” ma oryginalny klimat i niesamowicie wciąga.

Zupełnie inny charakter ma tekst Justyny Lech pod tytułem „Zanim złożysz ofiarę, ustaw nowy opis”. W tym opowiadaniu autorka prezentuje na przykładzie głównej bohaterki imieniem Marza futurystyczną wizję świata zawładniętego przez portale społecznościowe, informacyjne oraz interaktywne gry. W tym przedziwnym i strasznym miejscu ludzie nie wyobrażają sobie życia bez informowania całego świata o dosłownie wszystkim, nawet wizytach w toalecie. Z kolei „Nieśmiertelność” Romualda Pawlaka przedstawia straszną, wręcz okrutną przyszłość z tak bardzo zaawansowaną sztuczną inteligencją, że maszyny posiadają wyobraźnię, a co za tym idzie, są w stanie pisać książki, dyskutować o nich między sobą, a nawet je recenzować.

Natomiast jeśli mowa o prozie zagranicznej to warto zwrócić uwagę na tekst „Real” Django Wexlera – jest to niezwykła historia w azjatyckim klimacie, opowiadająca o tym, jak zacierają się granice między rzeczywistością a scenariuszami zaimplementowanymi w komputerowe gry przez programistów. Kojarzy mi się z „Matrixem”, tylko z tą różnicą, że w „Realu” ludzie sami sobie gotują los wirtualnej niewoli.

Większość materiałów zgromadzonych w grudniowym wydaniu „Nowej Fantastyki” to niewątpliwa gratka dla miłośników „Gwiezdnych wojen”, ale nie tylko, ponieważ wszystkie teksty prezentują wysoki poziom merytoryczny, potrafią także wciągnąć i zaintrygować Czytelnika. Dlatego zachęcam Was do sięgnięcia po ten numer czasopisma.