„Klucz kłamcy” to drugi tom trylogii „Wojna Czerwonej Królowej”, serii osadzonej w tych samych realiach, a nawet w tym samym czasie, co debiutancka seria Marka Lawrence’a „Rozbite Imperium”, opowiadająca o losach Jorga Ancratha. W cyklu zapoczątkowanym przez „Księcia głupców” mamy natomiast do czynienia z Jalanem Kendethem, kłamliwym osobnikiem, znajdującym się w kolejce do tronu Czerwonej Marchii, obecnie władanej przez bezwzględną i nieco przerażającą Czerwoną Królową.

W „Kluczu kłamcy” Jalan wraz z Snorrim i Tuttugu, ostatnim kompanem Normana z jego unicestwionego klanu, zmierzają na południe w poszukiwaniu drzwi do świata śmierci, by ściągnąć z powrotem do żywych rodzinę Snorriego. No coż, Snorri ma taki właśnie cel. Jalan skupia się na tym, by przetrwać i możliwie prostą drogą powrócić do wygód, najchętniej tych z Vermillionu, po drodze nie przepuszczając żadnej co urodziwszej niewiasty, co nieraz pakuje całą gromadkę w kłopoty. To oraz pościg w wykonaniu sługusów Martwego Króla.

Jalan Kendeth jest tchórzem o wątpliwej moralności, który w razie tarapatów myśli tylko o swojej skórze; o tym jak zwiać i dokąd uciec. Tylko przypadkiem w trakcie tej gonitwy czasem udaje mu się komuś pomóc, nawet uratować życie, ale zawsze jest to raczej efekt uboczny ucieczki niźli świadome działanie. Książę Czerwonej Marchii w każdej problematycznej sytuacji stara się wyszukać liczne sposoby na wyślizgnięcie się z kłopotów. A ładuje się w nie często przez swoją chuć, jako że stawia sobie za cel, żeby oczarować niewieście serca, w tym nieraz córunie tatunia-władcy. Jest tak bardzo inny od Jorga Ancratha z serii „Rozbite Imperium”, który wiedział czego chce, nie bał się niczego, snuł śmiałe plany, myślał tą głową przyczepioną do karku, zamiast innymi narządami, za to nie rozważał salwowania się ucieczką. Jednocześnie bohaterowie ci są do siebie bardzo podobni – wyraziści, zapadający w pamięć, trzymający kilka asów w rękawie.

Nie mogę zaprzeczyć, że Jalan bywa również nieco irytujący, kiedy tak wciąż i wciąż myśli o zajrzeniu pod kolejną spódnicę, a przy tym zawsze stawia siebie na pierwszym miejscu, nie zastanawiając się nad losem współtowarzyszy. Tak do końca jednak nie jest skończonym draniem, co chyba jemu samemu niezupełnie odpowiada. Poza tym czasem rzuci żartem, pomarudzi, przez przypadek dokona jakiegoś bohaterskiego czynu. Los tak czy siak pcha go w dalszą drogę, co nie jest Jalanowi w smak, o czym informuje czytelników dość często. Jest w sumie coś odświeżającego w postaci, która tak nie cierpi konfliktów, że za wszelką cenę stara się z nich wyplątać, nie dbając o to, że okazuje się tym samym tchórzem. W zasadzie czasem można odnieść wrażenie – gdy Jalan nie pompuje własnego ego, przedstawiając wszystko na opak, by wyjść na bohatera – że jest nawet dumny ze swojego tchórzostwa, a szczególnie ze swoich umiejętności w zakresie ucieczek i wymigiwania się od konsekwencji. Niekoniecznie chciałabym częściej czytać o takich postaciach, nie da się jednak ukryć, że dzięki temu jest ciekawie i często nie można przewidzieć, gdzie bohaterowie wylądują w następnej kolejności.

Zresztą nie tylko to napędza fabułę. Bohaterowie co i rusz są napadani, ścigani, uciekają, sami kogoś śledzą, przy okazji pijąc i grzesząc (szczególnie jeden z nich), czym zyskują sobie zarówno wrogów, jak i przyjaciół. Z całą pewnością nie jest nudno, ponieważ nieustannie coś się dzieje, otoczenie się zmienia, tak jak wielkość zagrożenia. Brakowało mi jednak jakiegoś konkretniejszego, wyraźniejszego celu, który pchałby bohaterów naprzód. Podążali oni za dość mglistymi wskazówkami i pobudkami, mając przed sobą tylko ten jeden, odległy cel otworzenia bram śmierci – brakowało mi jakichś pośrednich przystanków, które nadawałyby rytm fabule. Poza rzecz jasna kolejnymi atakami ze strony popleczników Martwego Króla.

„Klucz kłamcy” to z całą pewnością udana kontynuacja, której zakończenie zachęca do sięgnięcia po następny, ostatni już tom serii. Największą jej wadą jest korekta, która w Papierowym Księżycu po prostu kuleje, a ta książka nie jest wyjątkiem. Na szczęście mimo wszystko całość jest ciekawa, całkiem wciągająca, a czyta się ją szybko i sprawnie. Gdybym musiała wybierać, wskazywałabym bardziej w kierunku stanowiska “polecam” – najlepiej sami sprawdźcie. :)

  • Autor: Mark Lawrence
  • Tytuł: Klucz kłamcy
  • Tytuł oryginału: Liar’s Key
  • Tłumaczenie: Marek Najter
  • Seria: Trylogia Wojna Czerwonej Królowej, tom 2
  • ISBN: 978-83-65830-11-1
  • Format: 143 x 205 mm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 500
  • Data wydania: 27 września 2017
  • Cena: 44,90 zł

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie