N. K. Jemisin „Kamienne niebo” – recenzja przedpremierowa

„Kamienne niebo”„Kamienne niebo” autorstwa N. K. Jemisin to ostatnia część cyklu Pęknięta Ziemia. Historia o końcu świata, poświęceniu oraz miłości matki do córki stanowi nie lada gratkę dla wszystkich wielbicieli nieszablonowych i nowatorskich opowieści.Jak już wiadomo z poprzednich części, Ojciec Ziemia jest wściekły. Gniew rozbudzony ludzką chęcią posiadania, podbijania i zniewolenia doprowadził do nadejścia Piątych Pór Roku. Ale teraz, po tysiącach lat, wreszcie jest szansa, by udobruchać oszalałego rodzica i oddać mu utracone dziecko – Księżyc. Wystarczy tylko użyć Obelisków, by go pochwycić, na zawsze kończąc nękające ludzkość katastrofy.

Miejsce akcji powieści, Bezruch, to ledwie cień cienia dawnego życia planety, miejsce, gdzie przeszłość skryła się w zapomnieniu tak głęboko, iż jego mieszkańcy tylko czasem natrafiają na artefakty byłych cywilizacji, nie mając pojęcia, czemu służyły i jak ich używać. Jemisin wykreowała postapokaliptyczny świat, którego bohaterowie skazani są na, mogłoby się wydawać, z góry przegraną walkę  przedwiecznymi siłami samego globu. Dotychczasowe Piąte Pory Roku zdziesiątkowały ludzkość swoimi kwaśnymi deszczami, trującymi wyziewami, trzęsieniami ziemi i wszelkimi innymi możliwymi katastrofami. Jednak ta, która właśnie nadeszła, jest o wiele gorsza – jeśli nic lub nikt jej nie przerwie, jakiekolwiek życie na powierzchni planety nie ma szans na przetrwanie.

Tak, jak miało to miejsce w przypadku poprzednich tomów cyklu, również w tym Czytelnik jest świadkiem wydarzeń toczących się wokół małej Nassun i próbującej ją odszukać matki, Essun. Jednak do tych dwóch historii dołącza trzecia, a dzięki niej możemy wreszcie dowiedzieć się, kim byli pierwsi Zjadacze Kamieni, czym były Obeliski oraz jak doszło do katastrofy stanowiącej przyczynę nadejścia Piątych Pór Roku.

Muszę przyznać, iż dla mnie osobiście właśnie ta poboczna opowieść okazała się w tej części serii tą najbardziej interesującą. Oczywiście losy matki i córki, ich ostateczna konfrontacja, osobiste przemiany oraz dramaty stanowiły ciekawy element, jednak były czymś, co przedstawione zostało już w „Piątej Porze Roku” czy „Wrotach Obelisków”, a w „Kamiennym niebie” stanowiło jedynie kontynuację wędrówki przez kontynent, jak również własne wnętrze. Natomiast powrót do przeszłości, ostateczne ujawnienie przed odbiorcą przyczyn całego chaosu, w którym znalazły się, między innymi, Nassun i Essun, było czymś nowym, świeżym, ale też w końcu uzupełniającym luki w historii, dopowiadającym to, czego trzeba się było do tej pory jedynie domyślać. Od samego początku cyklu interesowało mnie również, co było kluczowym elementem wywołującym Piąte Pory Roku – czy była to wojna, w której użyto broni nuklearnej, jakaś choroba bądź gigantyczna klęska żywiołowa. Ale ciekawiło mnie też, o ile bardziej od nas współczesnych rozwinięta była cywilizacja, która doprowadziła do katastrofy – a sądząc po technologii, z jakiej korzystała musiała stać na wysokim poziomie – oraz jak wiele lat minęło od tego wydarzenia. Jemisin daje odpowiedzi na owe pytania, a te krótsze lub dłuższe retrospekcje pojawiające się co kilka rozdziałów były przeze mnie najbardziej wyczekiwane.

W powieściach lub też cyklach książek opowiadających o końcu świata trudno doszukiwać się radości i wylewającego się z kartek optymizmu. Taka jest również trylogia Pękniętej Ziemi – brutalna, pełna bólu, cierpienia i śmierci. Lecz trzeci tom, mimo całej swej smutnej wymowy, pozwala także na uchwycenie się odrobiny nadziei, że wszystko się jednak ułoży. Mniej lub bardziej po myśli ludzkości, ale w końcu nadejdzie taki dzień, w którym, dosłownie i w przenośni, zaświeci słońce. Cała trylogia, choć opisująca świat odległy nam o dziesiątki wieków, skłania również do refleksji nad kierunkiem, w jakim podążamy i jakie błędy względem siebie i planety popełniamy.

Wykreowane przez autorkę uniwersum to również zbiór złożonych psychologicznie postaci, które bardzo często są dalekie od wzbudzenia w Czytelniku sympatii, a jednocześnie ma się świadomość, że są one bardzo naturalne, autentyczne w przekazie, zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację, jaka je otacza. A koniec końców, poznając w pełni ich historię, czuje się do nich swego rodzaju sympatię i współczucie.

Sposób narracji oraz styl N. K. Jemisin sprawiają, przynajmniej w moim wypadku, iż nie jest to jedna z tych książek, jakie połyka się w parę godzin, by po paru dniach zapomnieć, o co w ogóle w powieści chodziło. I nie ma to nic wspólnego z brakami warsztatowymi autorki, a raczej ze złożonością stworzonego na kartach cyklu świata, w którym każdy szczegół ma znaczenie i, by w pełni odebrać zamysł twórczyni podczas lektury, potrzeba skupienia. Brawa należą się również tłumaczowi, gdyż przełożenie tego wszystkiego na język polski z pewnością nie było najłatwiejszym  zadaniem.

„Kamienne niebo” jak i pozostałe części cyklu stanowią nie lada gratkę dla fanów powieści fantastyczno-naukowych, w których technologia przeplata się z czymś niedotykalnym, potocznie zwanym magią. To uczta dla wielbicieli niebanalnych historii, pozostających w pamięci na dłużej niż chwilę i skłaniających do refleksji nad otaczającym nas światem. To również interesująca propozycja dla wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z literaturą trochę bardziej wymagającą, ale wciąż przedstawioną w przystępnej formie. I choć to już koniec drogi po świecie Bezruchu, chętnie powrócę do tego cyklu, by odkrywać w nim to, czego nie zauważyłam przy pierwszym spotkaniu.

Autor: N.K. Jemisin
Tytuł oryginału: Stone Sky
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Data wydania: 14 marca 2018
Cena okładkowa: 39,90 zł
Format: 135 x 210 mm
Liczba stron: 384 tekst
ISBN: 978-83-8129-118-7

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf