O Michale Gołkowskim można mówić wiele, ponieważ jest to autor, który nie trzyma się schematów i podąża swoją drogą, tworząc oryginalne dzieła. Z tego powodu tylu samo ludzi go uwielbia, co nie trawi. Ja należę do miłośników jego twórczości, a raczej jej części, czyli serii o przygodach Komornika Ezekiela Siódmego oraz „Stalowych Szczurów”. Kreatywna, często pokręcona wyobraźnia pisarza, rodząca pomysły na szalone historie, odpowiada moim gustom. Poza tym te powieści oferują naprawdę wiele rozrywki. Dlatego nie mogłem odpuścić sobie lektury najnowszego dziecka Gołkowskiego, pod tytułem „Spiżowy gniew” – fantastyki w bardziej klasycznym wydaniu, czyli bez czołgów, karabinów maszynowych i anielskiej apokalipsy, przypominającej mi dzieła takich autorów jak J.R.R. Tolkien bądź George R.R. Martina.

W recenzowanej książce pisarz zabiera Czytelnika w niezwykłą, pełną tajemnic, potężnych bogów oraz rozlewu krwi wyprawę do kompletnie wyimaginowanego świata. Jednakże zamiast opisać całe uniwersum, Gołkowski skupia się na jego drobnym fragmencie, a konkretnie na dwóch, od ponad wieku zwaśnionych królestwach – Hatwarecie i Messembrii. Oba państwa założyli bracia, którzy zbyt pragnęli władzy, by zgodzić się na rolę tego drugiego, w efekcie czego nastąpił rozłam kraju.

Na pierwszy rzut oka fabuła „Spiżowego gniewu” nie należy do skomplikowanych, ponieważ prezentuje wcześniej wspomniane mocarstwa i próby poprawy łączących ich mało przyjacielskich stosunków, co prowadzi do rozpoczęcia negocjowania pokoju. Ale jeżeli obawiacie się, że to zapowiedź mało fascynującej opowieści o polityce w fantastycznej oprawie bądź kalki „Gry o tron”, to Was zaskoczę, ponieważ tak nie jest, a przynajmniej w znacznej większości. Pod fasadą tego motywu skrywa się o wiele bardziej soczysta historia: o zemście, ludzkich ambicjach oraz chorej miłości, zahaczającej wręcz o obsesję.

W „Spiżowym gniewie” kluczowe role odgrywają trzy postacie. Pierwsza to niezwykle enigmatyczny, pochodzący nie wiadomo skąd mężczyzna imieniem Zahred. Ten człowiek od pierwszej strony książki urzeczywistnia swój wielki plan, w którym Hatwaret ma swój udział. Oprócz niego Czytelnik bliżej poznaje dwójkę dzieci cesarza tego państwa: spędzającego więcej czasu na wszelkich rozrywkach niż przygotowaniach do nauki rządzenia krajem następcę tronu Tyrsena oraz prowadzącą niebywale rozwiązły tryb życia czternastoletnią Sarsanę.

Nie mogę powiedzieć, by pomysł opisywania skomplikowanych relacji między zwaśnionymi rodami bądź państwami można uznać za coś odkrywczego, tego typu historii jest multum. Jednakże ten motyw stanowi tylko drobny wycinek fabuły, a pod nim znajduje się kilka ciekawych pomysłów. Dodatkowo zgłębianie zamiarów Zahreda i to, w jaki sposób chce osiągnąć cel, potrafi miło zaskoczyć. Dobrze wypada również styl pisania Gołkowskiego, ponieważ autor używa adekwatnego języka do opisywanych czasów, ponadto w przemyślany sposób prezentuje świat, bohaterów i ich relacje. W zasadzie gdyby nie obecność kilku elementów nadnaturalnych, a konkretnie pewnego rodzaju magii, można by nie zauważyć, że ma się do czynienia z literaturą fantastyczną.

Natomiast jeśli chodzi o kreacje postaci, to Zahred jest wyjątkowo małomówny, dodatkowo jego wewnętrzne monologi są równie skąpe, jak wypowiedzi w rozmowach z innymi. Co daje ciekawe efekty i jeszcze bardziej potęguje tajemniczość tego bohatera. Trochę wygląda na to, jakby sam przed sobą chciał ukryć własne zamiary. Ponadto, żeby zrealizować swój plan, wykorzystuje wszystkie talenty, jakie posiada, w tym doskonałą biegłość w walce, a za powodzenie misji bez mrugnięcia okiem zapłaci najwyższą cenę. Ociupinę inaczej sprawa wygląda z pozostałymi postaciami. Sarsana z początku nie robi pozytywnego wrażenia, ponieważ ta młoda dziewczyna zachowuje się niczym rozwydrzona panienka, która zawsze musi dostać to, czego chce. Ona po prostu pragnie ładnie wyglądać i dobrze się bawić. Jednakże z czasem na wierzch wychodzą jej inne cechy, takie jak inteligencja oraz przebiegłość, przez co ta postać zyskuje przy bliższym poznaniu. Z kolei jej brat to kawał mściwego, nieszanującego ludzi skurczybyka. A jedyne o czym marzy, to przejąć tron po ojcu, ruszyć na wojnę i podbić cały świat.

Michał Gołkowski po raz kolejny zachwycił mnie kreacją mocnych, pełnokrwistych bohaterów, o których po prostu chce się czytać. Dodatkowo równie pozytywnie oceniam treść jak również fabułę, co więcej, nie ma tutaj żadnych karygodnych błędów wpływających negatywnie na dalszą lekturę powieści bądź będących powodem do odradzania tego tytułu innym. Dlatego po prostu polecam Wam sięgnięcie po „Spiżowy gniew”. Ponadto ta książka stanowi idealny wybór do rozpoczęcia przygody z twórczością tego pisarza dla tych, którzy z jakichś powodów nie chcieli czytać dzieł Gołkowskiego.

  • Autor: Michał Gołkowski
  • Tytuł: Spiżowy gniew
  • ISBN: 978-83-7964-314-1
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 496
  • Data wydania: 14 marca 2018

Moje pozostałe recenzje twórczości Michała Gołkowskiego:

  1. “Komornik”
  2. “Komornik ++. Rewers”
  3. “Komornik +++. Kant”