Mamy już kwiecień, a to oznacza, że pora wziąć się za lekturę najnowszego numeru „Nowej Fantastyki”. Tym razem magazyn za sprawą atrakcyjnej grafiki nawiązującej do „Magic: The Gathering” przyciąga uwagę graczy, a zwłaszcza tych, którzy wybierają karcianki. Ponadto gra obchodzi właśnie rocznicę dwudziestu pięciu lat obecności na rynku. Ale to nie wszystko, co czeka na odkrycie w tym numerze miesięcznika.

Zanim przejdę do konkretów, czyli zgromadzonych na kartach czasopisma artykułów, pragnę poświęcić parę słów wstępniakowi Jerzego Rzymowskiego, ponieważ trafia do mnie i mojego spojrzenia na świat. Redaktor porusza tutaj temat szufladkowania ludzi z powodu ich poglądów politycznych, kolory skóry płci i innych podobnych czynników, a także o wrogości wobec jakiejkolwiek inności. W tym tekście ciekawie wypada również stanowisko autora na kwestię doprowadzenia do globalnego pokoju oraz współpracy między krajami, zamiast ciągłych prób podkładania sobie nawzajem świni.

Pierwszym artykułem jest „Rozprawa o robakach” Marka Starosty. Redaktor rozpisuje się tutaj o intrygujących eksperymentach austriackich uczonych z Wiedeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, którym udało się przetłumaczyć system nerwowy pewnego gatunku nicienia na kod komputerowy. Ta cyfrowa kopia żywego organizmu potrafi dokładnie to samo, co jej organiczny pierwowzór, ponadto program komputerowy można uczyć nowych zachowań.

Artykuł Andrzeja Kaczmarczyka, pod tytułem „Magia na kartki”, to temat numeru. Redaktor w wyjątkowo skrupulatny i przemyślany sposób prezentuje sporą porcję informacji o „Magic: The Gathering”, a wśród nich znajdują się: geneza powstania gry, podstawowe zasady wraz z krótkim zarysem, o co w niej chodzi. Dodatkowo autor przybliża sylwetkę twórcy karcianki i zdradza kilka ciekawostek na jego temat.

Natomiast „Gdzie zjemy jutro” Marka Starosty to fenomenalny przewodnik po restauracjach inspirowanych fantastyką. Redaktor w tekście opisuje prężnie rozwijającą się modę na tworzenie lokali gastronomicznych, nawiązujących do znanych i popularnych uniwersów, takich jak „Gwiezdne Wojny”, „Star Trek” oraz „Doctor Who”. Nie brakuje również przybytków przypominających twierdze ninja czy hobbickie karczmy. To nie wszystko, ponieważ Starosta zagląda również na nasze rodzime podwórko, dzięki czemu dowiedziałem się o istnieniu Wodnej Wieży w Pszczynie – lokalu inspirowanego steampunkowymi realiami.

Z kolei artykuł Macieja Bachorskiego „Fantastyka w okowach lodu” to zbiór książek, filmów, seriali, a także gier komputerowych, których wspólnymi cechami są: mroźny klimat, ogromne ilości śniegu oraz walka o przetrwanie. Wśród zgromadzonych tutaj pozycji znaleźć można takie znane dzieła jak „Lód” Jacka Dukaja, „W górach szaleństwa” H.P. Lovecrafta, „Lśnienie” i „Łowcę snów” Stephena Kinga, serial „Fortitude”. To tylko drobny fragment z tego, co umieścił w swoim tekście redaktor. Mnie w tym zestawieniu zabrakło trochę drugiego tomu „Komornika” Michała Gołkowskiego czy cyklu „Przygranicza” Pawła Kornewa.

Jeśli natomiast chodzi o dział z prozą polską, to muszę powiedzieć, że jest on nierówny, ponieważ na trzy zgromadzone w tej części magazynu opowiadania, dwa wypadają dosyć przeciętnie. Pierwszy, pod tytułem „Ring wolny” Marcina Kowalczyka, to stosunkowo nudny i wyjątkowo monotonny tekst o bokserze, doświadczającym podczas swojej walki kontaktów z siłami nadprzyrodzonymi. Z kolei „Off the record” Tomasza Marchewki prezentuje wizję przyszłości ludzkości, w której do mody wracają walki gladiatorów. Z tą tylko różnicą, że zamiast walczących na śmierć i życie ku uciesze tłumów ludzi, na arenie występują potężne mechy i ich piloci. Ogólnie nie jest to zła historia, po prostu tematyka wydaje mi się wtórna i nie trafia w moje gusta. Najlepsze wrażenie robi „Wieszczba niemowy” Jacka Łukawskiego, czyli tekst pochodzący z cyklu „Kraina martwej ziemi”. Autor prezentuje w nim Bogurta – drobnego złodziejaszka i żebraka – który postanawia odmienić swoją parszywą egzystencję. A obrana przez niego kariera pieśniarza otwiera mu drogę do kolejnych problemów i wyzwań.

Dział prozy zagranicznej obfituje w baśniowe kliamty. Pierwsza z nich to „Wiedźma z Pustkowia Oriona i młody rycerz” E. Lily Yu. Autorka w głównej mierze prezentuje tutaj losy młodej wiedźmy, a oprócz tego skupia się na ludzkich słabościach. Pozytywnie również zaskakuje „Baśń” Charlesa Yu. Pisarz opowiada o mężczyźnie, któremu w rozwiązaniu problemów ma pomóc stworzenie historii o nich. Na koniec tej części zostaje „Milczenie Asonu” Ursuli K. Le Guin, czyli tekstu mającego pełnić rolę wyjaśnienia, dlaczego ludność Asonu woli milczenie od rozmawiania.

Lektura kwietniowej „Nowej fantastyki” dostarczyła mi wiele frajdy i wzbogaciła mnie o wiedzę, którą będę mógł wykorzystać w przyszłości. A na pewno dzięki temu numerowi rozrosła się moja lista miejsc do odwiedzenia w Polsce. Dlatego na tle wielu pozytywnych aspektów, taki drobny szkopuł w postaci kilku nieodpowiadających mi opowiadań nie psuje dobrego wrażenia odnośnie tego wydania magazynu. Także sięgajcie po kwietniową „Nową Fantastykę”, póki można ją jeszcze zdobyć.