„Toń”Nie od dziś wiadomo, że nowych powieści spod pióra Marty Kisiel łaknę niczym kania dżdżu, a gdy tylko taka pojawi się w książkowych zapowiedziach zaczyna się moja męka w postaci wyczekiwania premiery. Gdyż twórczość szacownej Ałtorki jest tym, co biorę w ciemno i nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się rozczarować.Powieści Marty Kisiel mają w sobie to coś – wypadkową inteligentnego, choć nieraz kąśliwego humoru, ciekawej historii, wyrazistych bohaterów oraz stylu, który płynnie prowadzi Czytelnika przez wątki opowieści. A gdy do tego na kartach powieści pojawia się wątek wspomnień z przeszłości oraz skrywanych przez nią tajemnic, wystarczy by mnie wciągnąć.

Toń” zabiera nas w podróż – zarówno do Wrocławia, jak i tę w czasie, gdyż Ałtorka w swojej najnowszej powieści postanowiła zmierzyć się właśnie z tą materią. Można by pomyśleć, że to motyw już oklepany i przerabiany na wszystkie strony. Powstało już wiele książek, seriali czy filmów traktujących o tym temacie, więc trudno ukazać go w nowatorski sposób. Jednak, przynajmniej z mojego punktu widzenia, Marcie Kisiel udało się to znakomicie, a jej wizja podróżowania, jak również samych podróżników jest tym, czego dotychczas nie spotkałam. Według wyznaczonych przez autorkę reguł odwiedzać można jedynie przeszłość, a i to nie jako uczestnik zdarzeń, ale jedynie snując się niczym duch, wcielając w rolę obserwatora. Oczywiście nie każdy może samodzielnie wyruszyć na taką wędrówkę – trzeba posiadać odpowiednie zdolności.

Głównymi bohaterkami powieści są siostry Dżusi i Eleonora oraz ich ciotka Klara Stern, których życie zupełnie odmieniło się za sprawą podróży przez historię. Niestety, zwłaszcza dla najstarszej z nich, zdecydowanie na gorsze. Narzucone zasady uczyniły ich życie uciążliwym i obdartym z ciepłych emocji względem siebie. Owe trio to również przegląd kompletnie odmiennych charakterów. Najmłodsza z kobiet, Dżusi, jest energiczna oraz impulsywna i jako jedyna na kilka lat wyrwała się spod „opiekuńczych” skrzydeł ciotki. Jej starsza siostra, Eleonora, to wcielenie introwertyczki, której dzień musi być zaplanowany od A do Z. Natomiast Klara Stern to despotyczna istota o ciętym języku, która jako nastolatka musiała wziąć na siebie odpowiedzialność za bratanice. Marta Kisiel wykreowała ich postacie w sposób wiarygodny – podczas lektury powieści nie odnosiłam wrażenia, aby ich zachowanie było sztuczne i nienaturalne. Zważywszy na sytuacje, w jakich postawiło je życie, sposób ich postępowania był bardzo realistyczny.

Oczywiście, prócz wyżej wspomnianych pań, na kartach powieści pojawiają się również inne istotne postacie napędzające historie – tajemniczy Ramzes czy zegarmistrz Gerd. Są oni dla opowieści równie istotni co Sternówny. Również trzecioplanowi bohaterowie stanowią smakowity kąsek i zestaw oryginalnych osobowości dodających całości zarówno grozy, humory i zaskakujących momentów.

Parę razy w czytelniczej karierze zdarzyło mi się mocno sparzyć, czytając wydawnicze czy też okładkowe opisy książek ponieważ natykałam się przy tym na ogromne spoilery, które całkowicie psuły lekturę, dlatego też zarówno ich, jak i przedpremierowych fragmentów unikam niczym diabeł święconej wody. Po co sobie psuć zabawę? Przez to też pewne elementy, a raczej pojawienie się na kartach „Toń” konkretnej postaci było dla mnie zupełnym zaskoczeniem i to mocno pozytywnym, gdyż Matylda Bolesna zaskarbiła sobie moją sympatię już podczas spotkania z „Nomen omen”. Najnowsza powieść Marty Kisiel pozwala nam ujrzeć trochę więcej z jej przeszłości i po raz kolejny pokazuje, że ta z pozoru surowa, oschła i niedostępna starsza pani ma w sobie więcej pokładów ciepła i opiekuńczości, niż można by się w pierwszej chwili spodziewać.

Ci, którzy znają już inne powieści Ałtorki, mają rozeznanie w stylu, jakim cechują się jej książki. „Toń” pod tym względem wpisuje się w wypracowany przez Kisiel „schemat”. Jednak jeśli historia o podróżach w czasie miałaby być Waszym pierwszym spotkaniem z jej twórczością – dzieła autorki charakteryzują się prostym, ale nie prostackim stylem, pełnym zabaw językiem w całości wykorzystujących jego plastyczność. Nie brak tu również humoru czy specyficznych powiedzonek włożonych w usta bohaterów, a czyniących powieść barwniejszą. Natomiast gdyby ktoś pokusił się by przypisać „Toń” do konkretnego gatunku, to szczerze powiedziawszy znajdziemy tu zarówno elementy kryminału, gdyż trupów nie zabrakło, fantasy – prócz podróży w czasie pojawiają się strzygonie czy mojry – jak również powieści historycznej, kiedy to autorka streszcza nam przeszłość Wrocławia zwłaszcza w końcówce II wojny światowej. Cały ten miszmasz został połączony w spójny i logiczny sposób, dzięki któremu „Toń” wciąga już od pierwszych słów po ostatnią kropkę.

Podsumowując – podobało mi się i to jak. Już z niecierpliwością czekam zapowiadanej przez Ałtorkę kontynuacji, ale również wszystkich powieści, opowiadań i innych dzieł, jakie zrodzą się w jej wyobraźni. Mam tylko nadzieję, iż nie każe swoim fanom czekać zbyt długo, a przynajmniej nie wieki. Czytajcie Kisiel, bo warto!

Data premiery: 23-05-2018
Liczba stron: 416
Wydawca: Uroboros
Autor: Kisiel Marta
Format: 3.5 x 20.2 cm
ISBN: 978-83-280-4515-6
Typ okładki: miękka ze skrzydełkami

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf