Okrutna pieśń Victoria Schwab

Nazwisko Victorii Schwab od jakiegoś czasu przewija się w polskiej części czytelniczego Internetu, przede wszystkim za sprawą bardzo dobrze przyjętego i zachwalanego „Mroczniejszego odcienia magii” i jego kontynuacji. Mnie samej jak dotąd nie udało się sięgnąć po tę pozycję, jednak słyszałam o niej wiele pozytywnych opinii, co rozbudziło moje zainteresowanie pisarką. Gdy więc zobaczyłam, że wydawnictwo Czwarta Strona zabrało się za publikowanie innej serii autorki, zapoczątkowanej przez „Okrutną pieśń”, stwierdziłam, że muszę dać jej szansę. Liczyłam również, iż dowiem się dzięki temu więcej na temat warsztatu pisarki, a przede wszystkim miałam nadzieję na interesującą, może niestandardową, za to wciągająca fabułę. Czy „Okrutna pieśń”, pierwszy tom cyklu „Świat Verity”, sprostał moim oczekiwaniom?

Zacznijmy od tego, jaką rzeczywistość przedstawiła nam Victoria Schwab. Trafiamy do miejsca, gdzie przemoc rodzi potwory, gdzie straszna zbrodnia przyczynia się do powstania nowej istoty – uzbrojonych w szpony Corsajów, posiadających upodobanie do krwi Malchajów lub wysysających duszę Sunajów. Każdy z nich stanowi dla ludzi zagrożenie i powód, dlaczego po zmroku lepiej siedzieć za porządnie zamkniętymi drzwiami. W Mieście Prawdy, stolicy jednego z dziesięciu Terytoriów, rządzi dwóch wrogo nastawionych do siebie przywódców, póki co uznających kruchy rozejm. My jednak skupiamy się na ich potomkach. Na Kate Harker, starającej się przypodobać ojcu – recydywistce, jeśli chodzi o wylatywanie ze szkół, a to za pobicie, a to za podpalenie kaplicy. A także na Auguście Flynnie, który z kolei otrzymuje zadanie dowiedzenia się czegoś więcej o córce przeciwnika, bo – jak wiadomo – informacja to władza.

„Okrutna pieśń” to powieść młodzieżowa. Jej bohaterowie mają po naście lat, nadal się uczą, chodzą do szkoły, ale jako że żyją w mało przyjaznym świecie, ich problemy są dość dalekie od banalnych, szkolnych dramatów i nonsensownych rozgrywek między rówieśnikami. A to mi bardzo odpowiada. Autorka dzięki temu mogła oszczędzić nam rozdmuchanych, płytkich „intryg”, za to postawić na mocniejszą, oryginalniejszą fabułę. Chociaż z tą oryginalnością to też nie ma co przesadzać – pomysł na tę historię nie jest zupełnie niespotykany, choć zarazem nie wydaje się dokładną kalką innych powieści. „Okrutna pieśń” okazała się książką ciekawą i całkiem wciągającą, ze zgrabnie opisanymi wydarzeniami. Nie bez znaczenia są również interesujący bohaterowie – dobrze pasują do zaprezentowanej rzeczywistości, jednocześnie są pozbawieni kompleksu Mary Sue, a w dodatku oszczędzają nam taniego romansu.

Niewątpliwie przy ocenie tej powieści najbardziej wyróżnia się pomysł na świat przedstawiony, w którym zbrodnia rodzi istoty nazywane potworami, a będące w pewien sposób zdegenerowanymi ludzkopodobnymi stworzeniami (choć nie tylko), żywiącymi się organizmami żywymi, nie wyłączając człowieka. Autorka zarysowała nam trzy gatunki tych istot, każdemu z nich nadając nieco inne cechy. My najbliżej poznajemy najrzadszy z nich – Sunajów. Charakteryzują się oni ogromnym talentem muzycznym – tak dobrym, że co niektórych może zabić. Tak bowiem ten rodzaj potworów się pożywia, co zresztą oglądamy z bliska, jako że jeden z głównych bohaterów należy do tego typu stworzeń. Zresztą druga pierwszoplanowa bohaterka również nie zalicza się do standardowych nastolatek, jako że jej ojciec jest kimś na miarę prezydenta łamane przez szefa mafii w północnej połowie miasta, który nie należy do zbyt przyjaznych osób. Losy dwójki bohaterów oczywiście się przecinają, a nawet łączą, gdy w mieście rodzi się swego rodzaju bunt.

„Okrutna pieśń” to powieść wciągająca i interesująca, z ciekawie zarysowanym światem, bogatym w wiele przykuwających uwagę pomysłów. Fabuła okazuje się płynnie poprowadzona, dzięki czemu całość czyta się szybko i przyjemnie. To jest zresztą właśnie ten typ literatury – relaksująca lektura, przy której można odpocząć. I choć nie zrobiła rewolucji w moich czytelniczych doświadczeniach i nie będzie zaliczać się do grona ulubionych powieści, to czas przy niej spędzony nie może zostać uznany za stracony. I co więcej – chętnie zabiorę się za kolejny tom, który już za kilka miesięcy trafi na półki polskich księgarni. Zapraszam Was do sięgnięcia po pierwszy tom „Świata Verity”. :-)

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie