Parę lat temu w moje ręce wpadło „Zombie.pl” Roberta Cichowlasa i Łukasza Radeckiego – polski survival osadzony w realiach apokalipsy żywych trupów. Muszę przyznać, że ten tytuł, pomimo wyjątkowo prostego pomysłu polegającego na odnalezieniu przez bohatera jego rodziny, miał w sobie wiele intrygujących elementów. Choćby nawiązań do dawnych słowiańskich wierzeń, które lubię w naszej rodzimej literaturze. Niestety autorom nie do końca wyszło wykorzystanie, drzemiącego w pomyśle potencjału. A że niedawno do księgarni trafiła kontynuacja wyżej wspomnianej książki – „Zombie.pl 2” – to postanowiłem skorzystać z okazji na sprawdzenie, w jakim kierunku potoczy się historia. Ponadto ciekawiło mnie, czy autorzy zrobili coś z kilkoma irytującymi mnie elementami w pierwszej części.

W recenzowanej powieści nadal śledzi się losy Karola Szymkowiaka, kontynuującego swoją wyprawę do Poznania, gdzie zostawił żonę oraz czteroletniego synka Filipa. W drodze towarzyszy mu Krzysztof Reicher, który powraca na dłużej po swoim epizodycznym występie we wcześniejszym tomie. Z tą dwójką podróżuje również ksiądz Telmejer. Co więcej, dwaj ostatni panowie przy okazji swojej wędrówki próbują realizować Boski Plan. Tylko nie bardzo wiedzą, o co w nim chodzi, i mają nadzieję, że otrzymają odpowiedzi na wszystkie nurtujące ich pytania w Poznaniu, gdzie wojsko stworzyło wolną od umarlaków enklawę. W skład tej różnorodnej ekipy wchodzą także dwaj bydgoscy profesorowie: Dawid Murawski oraz Piotr „Roger” Wodnicki. Obaj są zafascynowani zombie i cieszą się z apokalipsy jak małe dzieci wyczekujące w święta Świętego Mikołaja. Poza tym starają się też uchodzić za popkulturowych ekspertów w kwestii żywych trupów.

Sposób kreacji postaci i podjęte przez autorów próby ich rozwijania wraz z biegiem fabuły nie przypadły mi do gustu. W większości przypadków bohaterowie są nijacy, często przypominają kukły, które nieudolnie naśladują ludzkie zachowanie, tylko czasem wypadając przekonywująco, ale to zdecydowanie za mało. Poza tym koncentrują się głównie na jednym zadaniu, a wszystko inne nabiera drugorzędnego znaczenia bądź w ogóle nie jest istotne. Szymkowiak pragnie dotrzeć do rodziny, natomiast Krzyśkowi po utracie najbliższych pozostaje tylko wszelkimi możliwymi sposobami zapewnić towarzyszowi niedoli bezpieczeństwo i pomoc w odnalezieniu krewnych. Z kolei Telmajer to człowiek traktujący zombie jako karę dla ludzkości za grzechy. Nigdy nie rozstaje się z różańcem oraz pistoletem. Na koniec zostają wnerwiający bydgoscy profesorowie, spędzający czas na porównywaniu ich doświadczeń z apokalipsy do scen ze znanych filmów o żywych trupach.

Pod względem fabularnym „Zombie.pl 2” wypada gorzej niż kreacja bohaterów. W zasadzie mogę powiedzieć, że czuję się oszukany przez autorów, ponieważ to, co prezentowali w pierwszej części, z niejasnych mi przyczyn ulega ciągłym, bezpodstawnym zmianom. Najpierw w ramach szalonego zwrotu akcji i dodania historii dreszczyku emocji w pierwszej części wprowadzili mutanta zombie – behemota. Ten niezwykły trupiak rozmiarami przypomina vana, dodatkowo biega o wiele szybciej niż Usain Bolt i w ogóle lepiej nie zbliżać się do niego bez czołgu albo kilku. Ten brak konsekwencji jest wybitnie denerwujący, bo można go spokojnie uznać za oszukiwanie Czytelnika, by sobie ułatwić robotę w kreacji szokujących, szalonych zwrotów akcji, które tak naprawdę nie mają nawet odrobiny sensu. Na domiar złego w „Zombie.pl 2” ten proceder kwitnie w najlepsze. Następują kolejne dziwne zmiany – Robert Cichowlas i Łukasz Radecki obdarzają swoich umarlaków inteligencją. Tak, ożywione zwłoki myślą! Nabywają nowych umiejętności, w tym otwierania drzwi. Obawiam się, że jeśli dojdzie do napisania kolejnej części tego cyklu, to zombie zaczną walczyć o prawa i utworzenie własnego, niezależnego państwa.

Niestety to nie koniec negatywnych aspektów recenzowanej powieści. Inny duży minus kreacji świata oraz fabuły odkrywają sami bohaterowie, którzy na każdym kroku dostrzegają kopie scen z filmów o żywych trupach. Dlatego ja tę historię traktuję bardziej jako przewodnik po kinowych przebojach o zombie z ostatnich kilkudziesięciu lat niż samodzielną książkę. To jeszcze nie wszystkie wady, bo w tekście występują liczne literówki, autorzy stawiają kropki bądź przecinki po wykrzykniku. Na sam koniec zostaje jeszcze kwiatek w postaci zdania „czarne place pod oczami”. Chyba ktoś zapomniał zrobić korektę tej powieści albo sprawdzał ją w wyjątkowym pośpiechu.

Podsumowując, według mnie „Zombie.pl 2” spokojnie może brać udział w plebiscycie na największą klapę tego roku, a naprawdę nie oczekiwałem po tym tytule zbyt wiele. Dla mnie to koniec przygody z tym cyklem i po prostu nie jestem w stanie z czystym sumieniem polecić wam tej książki. Wchodząc do księgarni i biorąc do ręki losową, apokaliptyczną powieść, powinniście bez problemu znaleźć coś ciekawszego i przyjemniejszego od „Zombie.pl 2”. Cichowlas i Radecki zawieszają poprzeczkę bardzo nisko.

  • Autor: Robert Cichowlas, Łukasz Radecki
  • Tytuł: Zombie.pl 2
  • Cykl: Zombie.pl, tom 2
  • ISBN: 978-83-8116-071-1
  • Wydanie: 1
  • Format: 135 x 205 mm
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Ilość stron: 450
  • Data wydania: 14 maja 2018
  • Cena detaliczna: 36,90 zł

Moja recenzja Zombie.pl