Do poznania twórczości Grahama Mastertona ciągnęło mnie już od dłuższego czasu. Ale jak to zazwyczaj w życiu bywa, ciągle odkładałem książki tego pisarza na później. Jednak podczas pobytu na tegorocznym Pyrkonie miałem kilka okazji posłuchania wspomnianego autora na panelach – opowiadał on o swoich dziełach tak barwnie, że rozbudził moją ciekawość. Dlatego, gdy wróciłem do domu z konwentu, od razu sięgnąłem po leżące u mnie na regale „Zwierciadło piekieł”.

Recenzowana powieść prezentuje historię mieszkającego w Hollywood scenarzysty Martina Williamsa. Mężczyzna cierpi na pewnego rodzaju obsesję na punkcie zmarłego w tragicznych okolicznościach pięćdziesiąt lat wcześniej Boofulsa – dziecięcej gwiazdy kina lat trzydziestych. Chęć dogłębnego poznania całej historii tego małego chłopca i stworzenia opartego na nim musicalu doprowadza bohatera do kupienia zwierciadła, przed którym brutalnie zamordowane i rozczłonkowane zostało dziecko. Jednakże to dopiero początek trudnych, bolesnych oraz paranormalnych wydarzeń w życiu Martina, bo lustro skrywa coś złego i wyjątkowo niebezpiecznego.

„Zwierciadło piekieł” to opowieść, do której trzeba się z początku przekonywać, ponieważ pierwsze kilkadziesiąt stron książki nie zachwyca i w zasadzie można odnieść wrażenie, że dalej nie będzie lepiej. Początek strasznie przynudza, bo Masterton przedstawia bohaterów występujących w treści, mniej więcej przybliża, o czym jest fabuła, a najwięcej miejsca poświęca tragicznej historii Boofulsa. W tekście nie brakuje rozmyślań Williamsa o śmierci tej dziecięcej gwiazdy. Ten temat przewija się we wszystkich rozmowach bohatera z innymi postaciami. Takie wprowadzenie do opowieści bardziej zniechęca niż rozbudza ciekawość, przynajmniej w moim wypadku. Co więcej dochodzi do wielokrotnego powtarzania tych samych informacji. Dopiero później książka zaczyna zyskiwać na przyjemności czytania. Zwłaszcza, gdy autor prezentuje odbiorcy antagonistę – skryte w lustrze zło, które pragnie odzyskać wolność – będącego zarazem siłą napędową dla całej historii.

Dużą zaletą książki jest to, że Masterton kreuje zwyczajnego bohatera, dla którego wszystkie wydarzenia są czymś zupełnie nowym i musi się w nich odnaleźć. Martin robi wrażenie człowieka niepozornego, zaślepionego marzeniem – odniesieniem sukcesu i zostania sławnym scenarzystą. Każdego dnia ciężko pracuje przy różnego rodzaju chałturkach z nadzieją na to, że zostanie dostrzeżony przez wpływowych ludzi i będzie mógł realizować bardziej ambitne projekty. Na tym pewnego rodzaju pracoholizmie cierpi jego życie prywatne. Ma dosłownie kilku przyjaciół, znajomych – około dziesięcioletniego wnuczka sąsiadów, Emilia, sprzedawcę pamiątek po sławnych ludziach Ramone oraz swojego agenta. Ponadto relacje Williamsa z kobietami wyglądają równie źle. Z drugiej strony lubię przeciętność tego bohatera, bo to pozwala Czytelnikowi się z nim identyfikować. Najlepiej to widać, gdy Martin musi zacząć działać, szukać informacji o tym, z czym ma do czynienia, albo kiedy prosi o pomoc innych, żeby ratować młodego przyjaciela i pokonać czyhające w lustrze zło.

Pomimo trochę niemrawego początku „Zwierciadło piekieł” prezentuje naprawdę solidny poziom. Nie drażnią nawet sporadyczne nawiązania fabularne do takich filmów jak „Omen” czy „Egzorcysta”. W zasadzie te kilka odniesień do wspomnianych horrorów dodaje smaczku i stanowi dla Czytelnika pewną wskazówkę co, do rozwoju stworzonej przez Mastertona historii. Niestety ciekawe pomysły, zwroty akcji, czy liczne sceny grozy, które bardziej próbują budzić wstręt niż strach u odbiorcy, nie wystarczyły, by mnie przestraszyć. Przynajmniej autor potrafi tworzyć obrzydliwe fragmenty tekstu, dzięki czemu powieść nabiera specyficznego charakteru. Jednak szkoda, że w parze z tym nie idzie lęk przed pójściem w nocy do łazienki. Na duży plus zasługuje również styl pisania Mastertona, ponieważ umiejętnie snuje on opowieść, dozując Czytelnikowi wszelkiego rodzaju przeżycia, dzięki czemu sporadycznie występujące ohydne sceny pełne przemocy nie nudzą. Ponadto historia z każdym kolejnym rozdziałem ewoluuje i pokazuje coś nowego, a nawet zaskakującego, i to w pozytywny sposób.

Lektura „Zwierciadła piekieł” dostarczyła mi masę wrażenia, na dodatek powieść zachęciła mnie do zgłębiania gatunku oraz sięgnięcia po inne dzieła autora. Co więcej, recenzowana książka wypada o niebo lepiej niż inne horrory, z jakimi miałem styczność na przestrzeni kilku ostatnich lat, dlatego uważam, że ten tytuł jest godny Waszej uwagi.

  • Autor: Graham Masterton
  • Tytuł: Zwierciadło piekieł
  • Tytuł oryginału: Mirror
  • Tłumaczenie: Paulina Braiter
  • ISBN: 978-83-7674-649-4
  • Format: 145 x 205 mm
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Ilość stron: 368
  • Data wydania: 20 listopada 2017