Według corocznego raportu Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce najchętniej wybieramy powieści Stephena Kinga. Jakoś mnie to nie dziwi, zwłaszcza że w każdej księgarni można znaleźć mnóstwo jego książek, a nowe dzieła sygnowane nazwiskiem króla horrorów ukazują się na rynku w dosyć regularnych odstępach czasu. Dzięki temu odbiorca ciągle ma co czytać. Ponadto ten autor umie świetnie pisać, potrafi znaleźć intrygujące, kontrowersyjne pomysły na opowiedzenie zaskakującej historii. Jedną z takich frapujących tematyk porusza „Outsider”.

Stephen King w swojej najnowszej książce bierze się za coś, czego raczej nikt nie chciałby doświadczyć na własnej skórze. Konkretnie chodzi o utratę dziecka. W recenzowanym tytule przybliża on krwawą zbrodnię połączoną z brutalnym gwałtem dokonanym na jedenastoletnim Franku Petersonie. Policja działa w tej sprawie wyjątkowo sprawnie, gromadząc dowody, próbki krwi, zeznania świadków, a wszystkie zebrane dane prowadzą śledczych do trenera młodzieżowych drużyn Terence’a Maitlanda. Jednakże – mimo tylu niezbitych dowodów potwierdzających jego udział – posiada on niepodważalne alibi, ponieważ był w innym mieście. Pozostaje więc pytanie – czy Terry mógł być w dwóch miejscach jednocześnie? Teleportował się? A może istnieje jakieś inne, bardziej przyziemne i logiczne wytłumaczenie?

„Outsider” to typowa dla Kinga powieść z narracji w trzeciej osobie. Akcja książki rozgrywa się w fikcyjnym mieście Flint City w stanie Oklahoma. Sama fabuła zaskakuje tym, że nie prezentuje historii z perspektywy Maitlanda, a kilku innych postaci. Z nich można wyróżnić dwójkę najważniejszych. Pierwszym jest mocno zaangażowany emocjonalnie w sprawę detektyw Ralph Anderson, którego syn był trenowany przez Terry’ego. Natomiast Holley Gibney pracuje w agencji detektywistycznej „Uczciwy Znalazcy” i zostaje wynajęta przez adwokata oskarżonego – Howarda Golda – do zbadania tropów w Ohio.

Chciałbym powiedzieć, że w tej historii wszystko idzie, jak należy, bo policja sprawnie działa i szybko aresztuje sprawcę. Tylko że nie byłaby to prawda, ponieważ całe śledztwo przypomina raczej nagonkę na konkretnego człowieka, bez szukania innych podejrzanych, a zachowanie prowadzącego dochodzenie Andersona pokazuje wyłącznie pogardę i odrazę w stosunku do Maitlanda. Nawet rozkazuje swoim podwładnym publicznie go zatrzymać, na oczach setek osób podczas meczu prowadzonej przez Terry’ego drużyny Golden Dragons. Co więcej, nawet nie myśli o tym, że może się mylić i osoba, którą zapuszkował, jest niewinna. Po prostu pragnie jak najszybciej zapewnić bezpieczeństwo mieszkającym w mieście dzieciom. Zupełnie inne podejście do sprawy prezentuje Gibney. Ta nieśmiała, nielubiąca kontaktów z innymi ludźmi kobieta w średnim wieku – około pięćdziesiątki – ma otwarty umysł i nie odrzuca z góry żadnych ewentualności, nawet tych osobliwych, zamiast tego skrupulatnie bada wszystkie poszlaki. Ponadto Holly cierpi na pewnego rodzaju syndrom natręctw oraz lekkich dziwactw, ale ta jej ekstrawaganckość sprawia, że jest ciekawą postacią, która doskonale radzi sobie w pracy śledczej, gdyż umie odnaleźć istotne tropy w gąszczu informacji.

Recenzowana książka ma trochę dziwną konstrukcję, bo w zasadzie można by ją uznać za dwie historie. Pierwsza prezentuje rozwój śledztwa oraz dramat rodziny Franka Petersona. Za to druga opowieść skupia się na nadprzyrodzonych aspektach, rozwiązaniach całej tej tajemniczej sprawy, ponieważ jeśli to nie Maitland brutalnie zamordował oraz zgwałcił dziecko, to znaczy, że gdzieś tam grasuje prawdziwy potwór, który wcześniej czy później znowu zaatakuje.

Stephen King w „Outsiderze” robi coś kompletnie niepasującego do jego stylu prowadzenia historii. Przeczytałem kilka jego książek i do tej pory zawsze było tak, że spokojnie przybliża Czytelnikowi wykreowany świat oraz fabułę, a dopiero potem podkręca tempo. Natomiast najnowsza powieść autora w znacznym stopniu odbiega od tego schematu. Pisarz zaczyna „Outsidera” z przytupem, ten początek jest fenomenalny, mroczny i w ogóle trudno się oderwać od książki. Ciężko opisać towarzyszące lekturze emocje, bo to jedna z tych rzeczy, których trzeba doświadczyć na własnej skórze, żeby zrozumieć.

Recenzowany tytuł ma również wady i to w pewien sposób dosyć istotne, ponieważ potrafią one popsuć Czytelnikom frajdę z lektury. Konkretnie, problematycznie wypadają w tej powieści drobne nawiązania stosowane przez Kinga, lubiącego je wplatać do swoich dzieł. Niestety wraz z postacią Holly Gibney, którą część z Was może kojarzyć z cyklu o „Billu Hodgesie”, do książki trafiają również spoilery odnośnie serii. Sam znam jedynie „Pana Mercedesa” i wolałbym nie poznać pewnych kluczowych informacji odnośnie fabuły następnych części trylogii. Mam też drobny problem z drugą połową „Outsidera”, ponieważ sam pomysł na antagonistę oraz rozwój paranormalnej części historii budzi moje skojarzenia z „Miasteczkiem Salem”. Ale to jest mało uciążliwy szczegół, o którym szybko się zapomina.

Pomimo wad oraz spoilerów recenzowana książka mnie zachwyciła. Naprawdę to jeden z lepszych tytułów, jakie miałem okazję przeczytać w tym roku. Zdecydowanie uważam, że król horrorów nadal jest w formie i, co więcej, mam apetyt na inne jego powieści. Z ogromną przyjemnością polecam Wam tę niesamowitą historię. A jeśli nie lubicie spoilerów, to wcześniej sięgnijcie po trylogię „Billa Hodgesa”.

  • Autor: Stephen King
  • Tytuł: Outsider
  • Tytuł oryginału: The Outsider
  • Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
  • Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
  • ISBN: 978-83-8123-266-1
  • Format: 142 x 202 mm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 640
  • Data wydania: 5 czerwca 2018
  • Cena detaliczna: 45,00 zł