Trzeci tom przygód Kate Daniels pod tytułem „Magia uderza” Ilony Andrews zachwycił mnie fenomenalną, mroczną fabułą, połączoną z fantazyjną oraz wyjątkowo bogatą kreacją świata. Jednakże najbardziej oczarowała mnie plejada intrygujących postaci na czele z niezwykłą główną bohaterką. Nie będę ukrywał, że uwielbiam ten cykl, a od chwili, gdy skończyłem lekturę trzeciej części, marzyłem o przeczytaniu jej kontynuacji pod tytułem „Magia krwawi”. Ten czas w końcu nadszedł i wreszcie mogłem poznać dalszy ciąg historii Kate.

Fabuła recenzowanej książki zaczyna się od otrzymania przez bohaterkę wezwania do zbadania burdy w przygranicznym barze „Stalowy Rumak”, przybytku chętnie odwiedzanego przez zmiennokształtnych i nekromantów. Pechowo dla Daniels oraz okolicznej ludności szybko okazuje się, że rozróba zostaje przyćmiona przez inne odkrycie. Kate na miejscu odnajduje ślady Mary, nosiciela niezwykle silnej zarazy zagrażającej całej Atlancie. A przy okazji dziewczyna przygarnia świadka barowej bójki – bojowego pudla z piekła rodem.

„Magia krwawi” przynosi spore zmiany w życiu Daniels, zwłaszcza w jego prywatnych aspektach. Po przegraniu zakładu z Władcą Bestii w poprzednim tomie cyklu, nadchodzi wielki dzień spłaty długu. Tylko że Curran nie dociera na wykwitną kolację, serwowaną przez skąpo odzianą bohaterkę. Nieobecność zmiennokształtnego przywódcy Gromady staje się podłożem do wybuchu konfliktu, ponieważ Kate uważa, że Władca Bestii nie był nią poważnie zainteresowany. To nie wszystko, bo dziewczyna ciągle rozmyśla o tym, ile zostało jej czasu, zanim Roland przyjdzie ją zlikwidować.

Daniels to wyjątkowo ciekawa postać – w dzieciństwie, zamiast spędzać czas w towarzystwie rówieśników, poznawała tajniki walki, zabijania oraz przetrwania w dziczy. Lubi się buntować, zwłaszcza, gdy uważa, że ma rację i po prostu musi robić wszystko po swojemu. Ponadto ma niebywale przyjemne poczucie humoru połączone z odrobiną sarkazmu, co tworzy nadzwyczaj atrakcyjną mieszankę ubarwiającą dialogi. Dodatkowo jest wyjątkowo troskliwa i opiekuńcza, dlatego zdobyte za młodu umiejętności wykorzystuje nie tylko do obrony własnych czterech liter, a też do trzymania wszelkich niebezpieczeństw z dala od swoich bliskich. Dzięki tym wszystkim elementom Czytelnik, sięgając po recenzowany tytuł oraz inne powieści z tego cyklu, może liczyć na wiele zabawy, zaskakującą fabułę i dużą dawkę ekstremalnych przeżyć. Nie brakuje tu również scen z rozlewem krwi przeplatanych codziennymi rozterkami młodej kobiety. Naprawdę, to, co wyczynia Kate, nie podchodzi pod żadne szablony postępowania, ponieważ ona sama tworzy standardy i bieda temu, kto choć krzywo spojrzy na jej bliskich, bo jak pokazuje „Magia uderza”, dziewczyna nie cofnie się przed niczym, by ochronić bądź pomścić przyjaciół.

Na duże uznanie zasługują pisarze, za ogrom pracy włożonej przez nich w kreację postaci oraz łączących ich relacji. Zwłaszcza w przypadku Kate i Currana. Szorstka znajomość tej dwójki pomimo biegu czasu ciągle wypada nadzwyczaj świeżo, a przede wszystkim atrakcyjnie. W ogóle nie nudzą mnie ich nieustanne, wybuchające z byle powodu kłótnie czy skakanie sobie do gardeł i całe to pokazywanie, kto tu rządzi. Czytanie scen z udziałem Daniels oraz Władcy Bestii sprawia, że uśmiech cały czas gości na mojej twarzy.

Innym dużym atutem tej powieści, oprócz zaskakującej fabuły, jest możliwość głębszego poznania bohaterów, zwłaszcza pobudek kierujących nimi od najmłodszych lat. Nie mam tutaj na myśli Kate, bo jej motywacje odnośnie skrócenia Rolanda o głowę są raczej znane każdemu, kto czytał poprzednie części serii. Chodzi mi tutaj o Currana – tajemniczy Władca Bestii przejął kontrolę nad Gromadą jako nastolatek, poprzez pokonanie wcześniejszego, pogrążonego w szale alfy. „Magia krwawi” przybliża Czytelnikowi bohaterów z młodzieńczych lat i to, co spowodowało, że wybrali właśnie takie ścieżki życia. Ponadto autorzy wzbogacają tekst o kolejne porcje informacji odnośnie Daniels i jej dziwacznej rodziny.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak duetowi pisarzy udaje się rozwijać ten cykl, by uniknąć nudy i stagnacji. Każda kolejny tom dostarcza mi tyle samo przyjemności, co lektura pierwszej części serii. Pod pewnymi względami „Magia uderza” oraz obecnie recenzowany tytuł prezentują wyższy poziom. W zasadzie można by spodziewać się, że autorzy pokazali już wszystko i nie mają czym zaskakiwać Czytelników, a tu niespodzianka, ich kreatywność nie ma granic. W takich samych pozytywach mogę odnieść się do snucia przez nich historii czy prezentacji świata, w którym żyje Kate. W tekście nie brakuje drobnych podpowiedzi przytaczających wydarzenia z poprzednich tomów bądź przypominania zasad rządzących tym uniwersum. Zdecydowanie jest to coś pożytecznego, zwłaszcza dla Czytelników wracających do cyklu po dłuższej przerwie. W sumie wszystko byłoby idealne, gdyby nie pojawiające się sporadycznie literówki, psujące to moje perfekcyjnego wrażenie odnośnie książki.

„Magia krwawi” jest fenomenalną powieścią, która dostarczyła mi wiele pozytywnych doznań. Ledwie co skończyłem lekturę, a już tęsknię za Kate, Curranem oraz całym ich dziwacznym światem. Z ogromną radością powrócę do Atlanty, żeby poznać dalsze losy tej dwójki, do czego również Was gorąco zachęcam.

  • Autor: Ilona Andrews
  • Tytuł: Magia krwawi
  • Tytuł oryginału: Magic Bleeds
  • Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner
  • Wydanie: I
  • Cykl: Kate Daniels, tom 4
  • ISBN: 9788375745474
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 436
  • Data wydania: 4 listopada 2011