Lubię serial „Preacher”, który oparty jest na komiksie o tym samym tytule, dlatego gdy tylko zobaczyłem nawiązującą do tej powieści graficznej okładkę sierpniowego numeru „Nowej Fantastyki”, byłem niezmiernie uradowany. Zwłaszcza że w tym roku przypada dwudziestopięcioletnie istnienia na rynku Vertigo – marki należącej do DC Comics – wydającego przygody podróżującego przez Stany Zjednoczone kaznodziei oraz publikującej wiele innych historii.

Jak zwykle magazyn zaczyna się od cyklu Marka Starosty „Zastrzyk przyszłości”. Tym razem redaktor w artykule pod tytułem „Detektyw Curiosity na tropie” przybliża doniesienia NASA o odkryciu kamienia milowego w poszukiwaniu dowodów na istnienie życia na Marsie. Naukowcom na razie udało się jedynie odnaleźć drobne cząsteczki organiczne, co oznacza, że czeka ich jeszcze długa, droga zanim będą mogli obwieścić światu sukces, jednakże to zawsze krok do przodu i dowód na niemarnowanie czasu oraz środków. W dalszych planach NASA chce umieścić w 2020 roku kolejny łazik na czerwonej planecie, jego zadaniem będzie badanie możliwości zasiedlenia Marsa przez ludzi oraz dalsze poszukiwania śladów życia.

Z kolei Paweł Deptuch w swoim artykule przybliża dwudziestopięcioletnią historię wydawnictwa Vertigo. Na szczęście autor zamiast zagłębiać się w ogrom małoznaczących informacji, takich, jak dopatrywanie się powodów stworzenia przez DC odrębnej marki, a raczej skupia się na przedstawieniu tego, co najważniejsze, czyli dwudziestu pięciu historii oraz bohaterach, z których słynie firma. Na listę Deptucha trafiły „Sandman” Neila Gaimana, „Hellblaze” z Johnem Constantinem, „Kaznodzieja” i wiele innych.

Zdecydowaną perełką sierpniowego numeru jest kolejny artykuł z cyklu o legendach Witolda Vargasa. Tym razem redaktor na warsztat bierze tematykę dawnych wierzeń powiązanych z alkową. Okazuje się, że i w tej kwestii nie brakuje wielu intrygujących, a przede wszystkim oryginalnych historii do przedstawienia. Zaczynając od samego początku, czyli Adama i Ewy oraz pierwszych nauk przedmałżeńskich prowadzonych przez anioła, bo jak widać, nikogo bardziej wykwalifikowanego nie było. Później autor przechodzi do demonów seksu i innych stworów gustujących w cielesnych rozkoszach. Można tutaj wyróżnić strzygonia, znane z lipcowego numeru Latawice, Latawce, rusałki i wiele innych. Co więcej, Vargas prezentuje różne historie z nimi związane.

Natomiast artykuł Łukasza M. Wiśniewskiego pod tytułem „Wyścig z (wirtualną) rzeczywistością” pokazuje, że science-fiction jest ciężkim kawałkiem chleba, gdyż wymyślenie wizji przyszłości, która ma szanse się ziścić, nie należy do łatwych. Najlepiej to widać w przypadku dzieł powstałych kilkadziesiąt lat temu, gdzie autorzy prezentują rozmaite pomysły dalszego rozwoju ludzkości. Niestety w większości przypadków ich pomysły znacznie odbiegają od naszych współczesnych realiów. A pomysły obecnie żyjących pisarzy zweryfikują następne pokolenia za sto czy dwieście lat. W drugiej części swojego tekstu redaktor dywaguje odnośnie rozwoju technologii VR – wirtualnej rzeczywistości – oraz przenoszenia egzystencji ludzi do sieci.

W kolejnym artykule Aleksandra Radziejewska przybliża sylwetkę Raya Bradbury’ego. Dodatkowo prezentuje Czytelnikom magazynu drobną część dzieł pisarza, które zostały wydane w Polsce. Redaktorka dużo miejsca poświęca niedawno wznowionym „451 stopniach Fahrenheita”, a także przytacza powody, dla których warto poznać smutną, trudną oraz opowiadającą o tęsknocie i lękach twórczość autora. Ponieważ po Bradbury’ego nie sięga się dla wciągających, dających dużo rozrywki fabuł, ale ze względu na ukryte w treści jego książek przemyślenia.

Dział z polską prozą otwiera „Horda” Jacka Komudy. Jest to historia osadzona w tym samym uniwersum, co wydana w tym roku książka pisarza pod tytułem „Jaksa”. Natomiast jeśli chodzi o fabułę to opowiadanie przybliża próbę powstrzymania pochodu barbarzyńskiego tabunu Hungarów przez wojska króla Lazara. Niestety zbyt kwiecisty język oraz stylistyka tekstu, która budzi we mnie skojarzenia z „Potopem” Sienkiewicza, nie należą do moich ulubionych, więc nieszczególnie czerpałem przyjemność z lektury dzieła Komudy. O wiele lepiej już wypada drugie opowiadanie – „Grabieżnik” Piotra Zawady. Autor prezentuje tutaj historię tytułowego Grabieżnika – obcego lub stwora (nie zostało to do końca sprecyzowane). Podróżuje on do Matecznika, gdzie ma nastąpić kolejny etap jego biologicznego rozwoju. Natomiast „Dwoje przy huśtawce” Krzysztofa Adamskiego przedstawia losy Malcoma, który ginie w wypadku, a jego mózg zostaje przeniesiony do mechanicznego ciała, przez co musi nauczyć się żyć w nowych warunkach.

Do działu z prozą zagraniczną trafiły trzy teksty. Pierwszy to „Żywy i zdrowy w samotnej podróży” Harlana Ellisona. Pisarz przybliża tutaj człowieka nazywanego Ćmą. Podczas swojej podróży relacjonuje on innym pasażerom statku pewne niezbyt miłe, stawiającego go w złym świetle wydarzenia z przeszłości. Drugim opowiadaniem są „Elfy z Antarktyki” Paula McAuley’a. W tym tekście młody Mike Torres wyjeżdża na Półwysep Antarktyczny, gdzie zatrudniająca go firma próbuje ocalić ostatni wielki lądolód kontynentalny. Na miejscu mężczyzna odkrywa coś niezwykłego – mianowicie kamień pokryty elfickim znakami. A dla chłopaka badanie znaleziska to dopiero początek niezwykłej przygody. Trzecie opowiadanie „Z Themis każdy pisze listy do domu” Genevieve Valentine nawiązuje do tematyki wirtualnej rzeczywistości. Autorka przybliża tutaj historię o badaniach wpływu długotrwałego przebywania w grze VR na ludzki organizm oraz psychikę.

Sierpniowy numer „Nowej Fantastyki” trochę mnie rozczarował pod względem publicystyki, ponieważ po okładce nawiązującej do komiksu „Kaznodzieja” oraz dopisku o dwudziestopięcioleciu Vertigo oczekiwałem więcej materiałów odnośnie powieści graficznych od tego wydawnictwa. Na szczęście pod innymi względami redaktorzy się spisali, oferując Czytelnikowi różnorodne tematycznie teksty. Poza tym jeszcze „Elfy z Antarktyki” to wyjątkowo przyjemna historia, którą warto poznać.